menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Kołobrzeg w archiwum IPN 25 (63)

Kobiety w „Solidarności” – część II... Walkę o wolną Polskę prowadziły też kobiety. W Bałtywii wyróżniały się Władysława Refermat, Danuta Górna i Grażyna Nowak.


W części I przedstawiłem archiwalne materiały Służby Bezpieczeństwa zgromadzone w Kwestionariuszu Ewidencyjnym o kryptonimie „Zapora”, które dotyczyły inwigilacji Władysławy Refermat oraz innych członków „Solidarności” z Kołobrzeskiego Przedsiębiorstwa Turystycznego „Bałtywia” w Kołobrzegu. Obok głównej tzw. „figurantki”, którą rozpracowywano, w dokumentach tych są przechowywane informacje o działalności Danuty Górnej, Grażyny Nowak i Andrzeja Wiśniewskiego. Po opublikowaniu artykułu [przeczytaj] spotkałem się z tymi pozytywnymi bohaterami artykułu, aby uzyskać ich opinie o prezentowanych tajnych dotychczas materiałach esbeckich.

Kobiety Solidarności

Powyżej przedstawiam zdjęcia Władysławy Refermat, Danuty Górnej i Grażyny Nowak.

Po zapoznaniu się z dokumentami (tak jak i Czytelnicy) moi rozmówcy zastanawiali się kim jest tajny współpracownik o pseudonimie „Oset”, jak również kontakt osobowy o pseudonimie „Ewa”. Złożyłem wniosek do IPN, aby ustalić dane osobowe donosicieli. Zanim to nastąpi, być może osoby te same zechcą ujawnić się i opowiedzieć o współpracy z SB. Jest mało prawdopodobne, aby mieli tak dużo odwagi, bo zazwyczaj skrzętnie ukrywają swoją niechlubną działalność.

Moim głównym celem nie jest pogoń za sensacjami, ale pokazywanie ludzi dzielnych i zasłużonych, o których niesłusznie zapominamy. Do tej kategorii zaliczają się moi rozmówcy: Andrzej Wiśniewski oraz trzy panie: Władysława Refermat, Grażyna Nowak i Danuta Górna. Mają oni wspólne cechy. Wszyscy pracowali w KPT „Bałtywia” na początku lat osiemdziesiątych oraz przyczynili się do powstania w zakładzie „Solidarności” i aktywnie pracowali na rzecz tej organizacji związkowej. Cechą wspólną jest też pochodzenie z rodzin o bogatych tradycjach patriotycznych, brak przynależności do PZPR, a także odwaga w głoszeniu swoich poglądów.

Kołobrzeskie Przedsiębiorstwo Turystyczne „Bałtywia” w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku było przedmiotem szczególnego zainteresowania Służby Bezpieczeństwa. W skład tego przedsiębiorstwa wchodził hotel „Skanpol”, który był pod stałym ich nadzorem. Na drugim piętrze „Skanpolu”, tuż za windą na końcu korytarza na wprost znajdowało się pomieszczenie, do którego dostęp mieli tylko esbecy. Mieściła się tam ich dyspozytornia, w której podsłuchiwali rozmowy prowadzone w poszczególnych pokojach. Szczególnie pilnie podsłuchiwano obcokrajowców oraz zbierano tzw. „haki” na gości hotelowych. W latach siedemdziesiątych głównym rezydentem SB w „Skanpolu” był Bolesław Starosta i Franciszek Nowak, a w latach późniejszych Henryk Obodziński, Wojciech Filipowski i Zbigniew Agatowski, którzy działali w ramach tzw. Wydziału „B” zajmującego się obserwacją. Moi rozmówcy pamiętają zdarzenie, które wówczas było dość głośne. Dwóch esbeków dorabiało sobie do pensji w ten sposób, że dawali fikcyjne mandaty, a pieniądze sobie przywłaszczali. Afera wybuchła wówczas, gdy wlepili mandat jakiemuś obcokrajowcowi, który okazał się dyplomatą. Innym głośnym zdarzeniem było zachowanie się młodego człowieka, który przyjechał z Warszawy. Było to po wprowadzeniu stanu wojennego. Młodzian na prześcieradle wymalował napis „Precz z Jaruzelskim” i wywiesił go na balkonie na zewnątrz hotelu „Skanpol”. Esbecy byli czujni i złapali młodzieńca zanim zdążył uciec. W odnalezionych dokumentach IPN nie natrafiłem jak do tej pory na żadne ślady tego zdarzenia.

„Solidarność” w KPT „Bałtywia” powstawała we wrześniu i w październiku 1980 roku. W hotelu „Skanpol” zorganizowano zebranie, na które przybył przedstawiciel komunistycznych związków zawodowych (CRZZ) z Koszalina. Przekonywał on, że dotychczas związki nie broniły pracowników, ale wszystko się zmieni i będą już działać lepiej. Bardzo odważnie wystąpił wówczas pracownik działu technicznego Waldemar Selerowicz. Skrytykował stare związki zawodowe mówiąc, że są uzależnione od PZPR, nie spełniają swojej roli i nie bronią pracowników. To odważne wystąpienie ośmieliło innych uczestników zebrania. Wywiązała się dyskusja, w czasie której zaproponowano powołanie zakładowej organizacji „Solidarności” i wybór tymczasowej komisji. Przewodniczącym został Waldemar Selerowicz, a członkami Grażyna Nowak, Danuta Górna, Andrzej Wiśniewski, Konstanty Kulikow, Stanisław Chmielewski oraz kilka innych osób. Moi rozmówcy wspominając te czasy opierali się jedynie na własnej pamięci. Wszystkie dokumenty „Solidarności” w dniu wprowadzenia stanu wojennego pani Władysława Refermat zabrała z biura i ukryła na terenie hotelu „Skanpol”. Niestety do dzisiaj nie można ich odnaleźć. Niemożliwe jest więc precyzyjne i ścisłe odtworzenie składu pierwszej tymczasowej komisji „Solidarności” działającej w KPT „Bałtywia”. 6 grudnia 1980 roku odbyły się formalne wybory do władz „Solidarności”.

Kobiety Solidarności

Kobiety Solidarności

Dzięki uprzejmości pani Władysławy Refermat publikujemy dwa zdjęcia z tych wyborów. Na pierwszym z nich młody mężczyzna po lewej stronie to Wiktor Szostało, który uczestniczył w wyborach jako delegat MKZ Kołobrzeg. Drugie ze zdjęć przedstawia moment głosowania, a druga od prawej to pani Władysława Refermat w otoczeniu koleżanek z pracy. Nowa komisja zakładowa „Solidarności” zajmowała się najbardziej istotny-mi sprawami zakładu, a przede wszystkim obroną pracowników przed niesprawiedliwym traktowaniem. Podejmowano bieżące interwencje w sprawach pracowniczych. Szczególnie dotyczyło to prawidłowego rozdzielania premii, gdyż istniała tendencja, aby wynagradzać kierowników z pokrzywdzeniem innych pracowników. Dużym problemem były nadużycia przy kwalifikowaniu kwater pod wczasy. Esbecy i funkcyjni funkcjonariusze PZPR wywierali naciski, aby zatwierdzać na kwatery pomieszczenia swoich znajomków niespełniające wymogów. „Solidarność” w KPT „Baływia” zagroziła strajkiem domagając się zlikwidowania fikcyjnego etatu głównego specjalisty ds. wczasów oraz zwolnienie z pracy zajmującego to stanowisko D. Zajączkowskiego, który faktycznie był I Sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR. Zajączkowski rozchorował się i przez wiele miesięcy nie pojawiał się w firmie, co w pewien sposób uspokoiło nastroje i zażegnało groźbę strajku. Tak zdecydowana reakcja „Solidarności” była również spowodowana próbą zwalczania „Solidarności” przez wprowadzenie do jej władz ludzi podporządkowanych partii. W czasie legalnej działalności „Solidarności”, a więc w latach 1980-1981, panie Refermat, Górna i Nowak uczestniczyły w zebraniach kołobrzeskiego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego, przynosiły stamtąd różne materiały informacyjne, gazetki i ulotki. Władysława Refermat została etatowym pracownikiem „Solidarności”. „Solidarność” uzyskała pomieszczenie na swoje biuro w budynku dawnego Empiku przy ulicy Wojska Polskiego dzięki wsparciu ówczesnego dyrektora Zdzisława Kaczmarka. Moi rozmówcy byli zgodni, że dyrektor Zdzisław Kaczmarek w istotny sposób pomagał „Solidarności”. Był bardzo otwarty na wszelkie postulaty zmierzające do poprawienia pracy w firmie i polepszenia atmosfery wśród pracowników. Ta życzliwość najbardziej objawiła się po wprowadzeniu stanu wojennego. W odróżnieniu od innych zakładów działaczy „Solidarności” w KPT „Bałtywia” nie spotkały żadne represje ze strony dyrekcji i nie było zwolnień powodowanych odwetem politycznym.

Stan wojenny spowodował, iż „Solidarność” musiała zejść do podziemia. Ponieważ nie było możliwości prowadzenia normalnej działalności związkowej panie Refermat, Nowak i Górna robiły to wszystko co można było w tych warunkach zrobić. Sukcesem Władysławy Refermat było zabezpieczenie pieniędzy związkowych pochodzących głów-nie ze składek. Wypłacano je osobom najbardziej potrzebującym, głównie emerytom i rencistom. Zbierano również w warunkach konspiracyjnych pieniądze z przeznaczeniem na pomoc osobom, które najbardziej ucierpiały w wyniku wprowadzenia stanu wojennego. Pani Refermat przypomina sobie, że osobiście przekazywała pieniądze rodzinie Wołyńskich. Redaktor niezależnego „Gońca Kołobrzeskiego” Janusz Wołyński, po wprowadzeniu stanu wojennego był bez pracy, a na utrzymaniu miał żonę i dwoje dzieci. W tej sytuacji jakakolwiek pomoc była bardzo cenna. Wspierano również finansowo osoby, wobec których orzeczono kary grzywny za działalność opozycyjną. Najbardziej powszechną formą okazywania swoich poglądów było uczestniczenie w mszach za ojczyznę oraz zapalanie symbolicznych zniczy pod ołtarzykiem przy kołobrzeskiej katedrze. Trzeba było mieć bardzo wiele osobistej odwagi, aby przychodzić pod katedrę i zapalać znicze w sytuacji, gdy było to miejsce bardzo pilnie obserwowane przez Służbę Bezpieczeństwa.

Władysława Refermat przekazała mi oryginalny list, który napisała do „Głosu Pomorza” w marcu 1982 roku, a dotyczący sposobu w jaki obchodzono Dzień Kobiet w tym czasie w jej zakładzie. Jako dokument tamtych czasów warto przytoczyć znaczne jego fragmenty:

Szanowna Redakcjo.
Uprzejmie proszę o opublikowanie tego listu ponieważ jest on wyrazem oburzenia wszystkich kobiet pracujących (oprócz pań kierowniczek) w Kołobrzeskim Przedsiębiorstwie Turystycznym „Bałtywia”.
Dzień 8 marca jest jedynym międzynarodowym świętem wszystkich kobiet bez względu na stanowisko i rodzaj pracy. Kobiety pracujące nie oczekują w tym dniu niczego więcej od dyrekcji jak odrobinę szacunku i uznania za ich wkład pracy i poniesiony trud dla dobra swojego zakładu. Tymczasem w tym roku w naszym przedsiębiorstwie zakpiono sobie i zlekceważono z około 300 osobowej załogi kobiet. Otóż z okazji tego święta zakupiono cukierki czekoladowe i czekolady w celu wręczenia ich paniom. Artykuły te były przetrzymywane przez dwa dni w bardzo ciepłym pomieszczeniu. Rezultat – cukierki czekoladowe stworzyły jedną masę, a czekolady pływały. Chcąc ratować niezbyt przyjemną sytuację no i poniesiony koszt podsuszono to wszystko w lodówce, pokrojono masę cukierkową na porcje i wraz z roztopioną czekoladą rozdano po działach. Do tego dodano 2 dkg kawy w ziarenkach. Widocznie po to by sobie pogryźć na deser (część pań nie przyjęła tych nieapetycznych słodyczy).
Gwoździem uroczystości tego dnia było spotkanie dyrekcji tylko z kierowniczkami działu – przy torcie, pepsi i kawie – zaparzonej i podanej jak należy. Należy zaznaczyć, że dwie kierowniczki nie skorzystały z tego zaproszenia. Oburzające! Jednocześnie ciśnie się pytanie jak długo będzie panowała ta anarchia „wyższych stołków”. Przecież należy pamiętać, że egzystencja przedsiębiorstwa to czarna i ciężka praca kucharek, pokojowych, kelnerek, recepcjonistek, pracownic umysłowych, które dają największy wkład w swojej pracy, ale laury najczęściej zbiera kto inny (...)
”.

Fragmenty tego listu ukazały się w 64 numerze „Głosu Pomorza” w dniu 31 marca 1982 roku. Pani Refermat podpisała ten list podając swój dokładny adres zamieszkania. Redakcja nie podała nazwy zakładu ani autorki wskazując, że problemy poruszone w liści pani Refermat dotyczą również innych zakładów pracy, a redakcja otrzymuje po każdym święcie kobiet bardzo dużo sygnałów o podobnej treści.


Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl



Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.