menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Bazylika, jakiej naprawdę nie znamy…

informacje kołobrzeg, bazylika, historia, dzieje, kołobrzeżanieŻyjemy i umrzemy w jej cieniu, tak jak minione pokolenia nad Parsętą. Spójrzmy na historię miasta przez nas samych, gdy nas już nie będzie, a ona nadal będzie stała...


Ostatni pastor kolegiaty, Paul Hinz, pisał, że czołowa ściana wieży patrzy na ląd i morze, niczym strażnik wieczności na przemijanie... Jest w tych słowach coś niezwykłego, co nie tylko czyni z bazyliki symbol miasta, ale stawia ją jako punkt odniesienia. Po części nie chodzi o cegły i budynek. Ale nawet jeśli potraktować ją jako dom, to dom szczególny.

To prawda, w pędzie dnia codziennego nie mamy czasu zatrzymać się i wsłuchać w szepty modlitw, wznoszonych tu od stuleci. Przechodzimy, nie zwracając uwagi na epitafia i nagrobki, nic nie mówią nam zatarte litery tych, którzy prosili o pamięć i modlitwę. Przed oczami współczesnych stają gotyckie brązy i misterna snycerka, renesansowe obrazy oraz barokowe i oświeceniowe dzieła kołobrzeskich rzemieślników. I polichromia, zastygła w powadze murów i filarów, z reprezentantami mieszczan, którzy od wieków podtrzymują sklepienie nad „barwnym filarem”. I filary, krzywe, pochylone mocą ziemską, jakby dłoń Jedynego nie mogła uratować ich przed upadkiem. I daty padające z ust przewodników: bezdusznie, w pośpiechu, rzucane na wiatr niczym ziarno, które nie dało plonu.

Przeglądam kopie ksiąg napisanych przed wiekami, aby zdać sprawę z wydarzeń. Z nich czerpiemy naszą wiedzę, choć tak rzadko sięgamy do tego źródła. Pod tylu wiekach, zachowało się niewiele egzemplarzy, chronionych dziś przez bibliotekarzy przed rękami niegodnymi przerzucenia kolejnych warstw pergaminu. Zastanawiam się więc, czego dowiedzą się o nas i o naszych czasach spędzonych w cieniu tumu, gdy nie będzie można już odczytać formatu naszych portali, a w mieście nad Parsętą nie znajdzie się już żaden czytnik CD. Odchodzą ludzie, giną ważne sprawy w natłoku informacji, zapominamy o wielkich mowach, godnych zapamiętania dla przyszłych pokoleń. Bo jutro też jest dzień, choćby nas nie było.

Nie możemy pozwolić, aby ta spuścizna przepadła. Należy ją zebrać niczym odłamki drogocennego naczynia, spisać i pokazać, abyśmy mogli zrozumieć naszą tożsamość, historię i drogi, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć na bezdrożu życia. W ciągu dziesiątek lat, wieczny pokój znalazło tu wielu kanoników i patrycjuszy. Spoczywają w kościele, który budowali, bądź który był im przystanią wytchnienia w trudzie codziennego życia. Dziś, pamięć o nich unosi się nad sklepieniami. Niektórzy, jakby nadal obecni, spoglądają nieśmiało; nikły blask bije z oczu maszkaronów ukrytych pomiędzy żebrami służek i żeber sklepiennych. I przypominają to, co dla ludzkiego plemienia nieuchronne: czym wy jesteście dziś, my byliśmy kiedyś, czym my jesteśmy dziś, wy będziecie, gdy czas przeminie. Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Nic więcej ponad to, co zostało nam dane.

Chciałem się podzielić z naszymi Czytelnikami kilkoma niepublikowanymi ciekawostkami na temat kołobrzeskiej bazyliki. Pomijają je wielkie dzieła, niewielu zadaje sobie pytania. Choć sprawy te mają przecież swój dom, są tak bardzo bezdomne. Wszak bazylika nie ma swej monografii, bowiem to nie dzieło dla jednego człowieka. Tak wielka przestrzeń rozpierana jest przez tak wielką energię historii.

Zdjęcie 1. Kolegiata przed rozpoczęciem prac restauracyjnych wg miedziorytu Rosmaslera z ok. 1820 roku. Niemal 200 lat temu. Widać zasadzone młode drzewa. Od północy wznosi się barokowa kopuła Bramy Śpiewaków, przez którą dawniej do kościoła wchodzili uczniowie szkoły katedralnej. Ze zdjęcia 2, na ścianę wieży spod tężni solankowej spoglądają mieszkańcy, a być może i turyści. Dziś, w tej okolicy przebiega obwodnica, dawniej było widać, jak nad miastem bezsprzecznie królowała kolegiata. Czasy się zmieniają, a ona pozostała w panoramie miasta.

 

Zdjęcie 3. Na rysunku zamieszczonym w książce pastora Wachsena z 1767 roku o historii miasta i kościoła w Kołobrzegu, ukazano, jak wyglądała naprawa środkowego hełmu wieżowego przez M. Gaulke w 1795 roku (okładka książki „Kirchen und kirchliches Leben im deutschen Kolberg”, Verlag Peter Jancke, Hamburg 2009). Jakże prowizorycznie wygląda ta drabina w stosunku to kilkuset ton stalowych rusztowań, które służą obecnie do odbudowy zabytków, albo wielkich dźwigów wznoszących stalowe konstrukcje. To ujęcie ukazuje jednakże kilka stuleci walki o utrzymanie świątyni w dobrej kondycji technicznej. Prace te są przecież niełatwe, kosztowne, a sama natura zabytku kapryśna. Gdzież znajdziemy informacje o pastorach, którzy dokonywali tego dzieła? Gdzie znajdą się opisy wielkich działań księży, którzy włożyli wiele pracy, czy jak ksiądz prałat Józef Słomski – dużą część życia w to, aby konktatedra była dziś perła kołobrzeskiej architektury?

Zdjęcie 4. Litografia wnętrza kolegiaty z 1848 roku. Tak wnętrze kościoła wyglądało 150 lat temu. Oczywiście, dziś tak ubranych ludzi w kolegiacie już nie znajdziemy. Dziś trzeba zwracać uwagę tym, którzy ubierają się zbyt skromnie, aby zakryli goły tors lub nie zwiedzali w samych majtkach. Czasy się zmieniają, a bazylika jest świadkiem nowych, bardziej lub mniej udanych mód…

Zdjęcie 5. Dwa kapitele romańskie ze sztucznego kamienia, odnalezione podczas prac na emporze lektorium w latach 1887-1890. Historycy sztuki powiedzą, że analiza formalna datuje to znalezisko na połowę XIII wieku, a elementy te nie pasują do samej kolegiaty. I choć kapitele romańskie przetrwały jedynie na fotografiach, prawdopodobnie dowodzą istnienia innego kościoła na miejscu bazyliki, kościoła św. Mikołaja. Obok jego fundamentów, znaleziono groby pierwszych mieszkańców Kołobrzegu, pochowanych w jej cieniu. Oni ten pierwotny kościół musieli widzieć. Zabrali te widoki do grobu.

Zdjęcie 6. Kościół, to nie tylko modlitwa, to także muzyka, choć jedno nie wyklucza drugiego. Oto 45-głosowe organy Sauera, zbudowane podczas restauracji kolegiaty w latach 1887-1890. Był to ogromny instrument neoromantyczny. Miał wspaniałe brzmienie. Niestety, musimy uwierzyć na słowo pisarzom owych czasów, bowiem dźwięki piszczałek nie przetrwały na żadnym nośniku. Przetrwało jedno zdjęcie stołu gry. Reszta to milcząca historia. Ta cisza jest tak bardzo irytująca.

Zdjęcie 7. Wchodzisz do bazyliki? Dziś tego już nie widać, ale pierwotnie był to cmentarz. Zdjęcie przedstawia pozostałości płyt nagrobnych po zniszczeniu świątyni w 1945 roku. Płyty zostały usunięte, były zniszczone, a te o większych walorach artystycznych ustawiono pod ścianami. Ale zmarli pozostali na swoich miejscach wiecznego spoczynku. Należy się im szacunek.

Zdjęcie 8. Widzimy na nim jedno z najpiękniejszych epitafiów kołobrzeskiej kolegiaty. Powstało po 1692 roku, kiedy to zmarła 16-letnia Maria Liebherr. Na szczycie widać inskrypcję z jej biografią, poniżej jest jej portret. Po bokach widać natężenie ludzkich czaszek, uczynionych ręką zdolnego snycerza. W scenie głównej pojawia się dziewczyna, której rękę podaje inna kobieta. 320 lat temu tej pomocy zabrakło, a niewiasta utonęła w Bałtyku. To najmłodsza mieszkanka miasta, którą upamiętniono w kolegiacie. Fundacja pochodzi od rodziców dziewczyny, jednakże samo epitafium nie przetrwało 1945 roku. Naszym Czytelnikom mogę obiecać, że ten zabytek wkrótce doczeka się opisu na łamach portalu „miastokolobrzeg.pl”. Niestety, tylko w tym miejscu…

Zdjęcie 9. A to, mówiąc bezceremonialnie – strych. Widok przed 1945 rokiem. Tak wyglądała konstrukcja więźby dachowej nad korpusem nawowym przed wojną. Tony drewna, powiązane ze sobą specjalnymi konstrukcjami, a pośród nich schody "do nieba". Wszystko spłonęło 14 marca 1945 roku.

Zdjęcie 10. Kolejna przedwojenna fotografia, ale jakże nastrojowa. Przedstawia frontową ścianę lektorium. Czarno-białe zdjęcie nie oddaje gotyckiego nastroju tej empory, która grała czerwonym, zielonym i czarnym kolorem ceramiki, rytmicznie powtarzającą się jak elektrokardiogram. W tym miejscu odprawiano msze dla wiernych w farnej części świątyni. Prezbiterium służyło wyłącznie kapitule, którą zniesiono w 1811 roku i ponownie powołano do życia w 1979 roku. Pod lektorium znajdował się barokowy ołtarz główny, który do naszych czasów nie przetrwał. Nie zachował się również portal wschodni, zwany Bramą Owczą, bowiem w tym miejscu wisiał obraz „Chrystus z owcami”. Portal zamurowano po wojnie, a na jego miejscu znajduje się obraz Jezusa miłosiernego.

Zdjęcie 11. Niezwykle ważne pomieszczenie w przedwojennej kolegiacie. To biblioteka. W jej wnętrzu znajdowały się cenne dokumenty i książki. Wejście było szczególnie bogato zdobione. Biblioteka znajdowała się w pomieszczeniu w przyziemiu wieży. Obecnie, jest tu „kącik świętych”. Reszta spłonęła.

Zdjęcie 12-15. Kolegiata zniszczona. Fotografia 12 przedstawia odbudowane prezbiterium, a na jego tle kibel. Dosłownie. Bo w całym centrum miasta dla ówczesnych władz nie było lepszej działki, na której można było postawić w 1957 roku klop. Widać pierwszy sekretarz dostawał takich gazów przy kościele, że musiał szybko skorzystać z ustępu. Takie to były czasy walki z Kościołem, bowiem klop powstał pomimo sprzeciwu parafii, a jakże by było inaczej. Zdjęcie 13 przedstawia wspaniałe ujęcie panny mądrej i głupiej nad arkadami skrajnej nawy północnej. Pokaleczone postaci patrzą z góry na ogrom zniszczeń świątyni i załamują ręce. Ale dalej trwają na swoich stanowiskach i czekają na Oblubieńca. Tyle, że chyba i jednej, i drugiej zabrakło już oliwy. Zdjęcie nr 14 przedstawia jednego z kapłanów w towarzystwie parafian. Pamiątkowa fotografia powstała przy klasztorze franciszkańskim przy ul. Katedralnej. Wszystkie osoby z tej fotografii już nie żyją, a duża część z nich urodziła się w XIX wieku. Pamięć po nich została na jednym zdjęciu… Za to zdjęcie 15 jest ciekawe nie tyle z powodu przedstawienia zniszczeń prezbiterium w II połowie lat 50-tych ubiegłego stulecia, ale ze względu na pamiątkowy napis „STALIN”. Nie wiemy, czy jego usunięcie przez parafię w związku z remontem prezbiterium, zostało „przypadkiem” potraktowane jako polityczna i wroga prowokacja wobec narodu polskiego.

To tylko kilka wybranych historii na tle zdjęć i ilustracji, które omawiają historię miasta, mieszkańców i bazyliki. Takich spraw jest więcej; jedne są bardziej, inne mniej interesujące. Co ważne, mówią o historii Kołobrzegu i kołobrzeżan. Ten wspaniały kościół spina je w jedno, tworząc ważną tkankę w duchu, którego nazywamy miastem.

Krok poprzez portal. Usta bram odsłonią drogę ku Słowu.
Próba zatarcia mych śladów w półmroku, w ciszy kojącej

języki ognia. Poprowadzony wśród modlitw, wobec oczu
krzepnących w kamień, świec wskazujących jasno wieczny

rytm, zamykam w powiekach tęcze sklepienia. Ramiona naw
otwierają przestrzeń, i każdy refleks spina dłonie wież.

Czernieją w świetle zwierciadła wnętrz, których nie można
wypełnić sobą. Jedynie wznieść głos, uczynić pieśń. Przełamać

Ciało.

[Bartosz Sajewski dla Roberta Dziemby]


Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.