menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Henryk I – historia powrotu do władzy

informacje kołobrzeg, henryk, bieńkowski, historia, władza, prezydentHenryk Bieńkowski to najdłużej rządzący prezydent tego miasta. Jak to się stało, że 10 lat temu udało mu się powrócić do władzy i pokonać lewicę?


W 2002 roku prawica lizała rany po kompletnie przegranych wyborach parlamentarnych i odsunięciu od władzy Akcji Wyborczej Solidarność. W 2001 roku, władzę w Polsce przejęła lewica. Jednocześnie rolę opozycji przejęły nowe twory: Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość. Towarzyszyła im Samoobrona oraz Liga Polskich Rodzin. W Kołobrzegu, konglomerat słynnego POPiS-u przejawiał się w działalności Centroprawicy Razem, na czele której stanął radny w kadencji 1998-2002 – Krzysztof Legun. Współpracował z szefem tutejszego PiS – Antonim Storczykiem (Czesław Hoc był wówczas radnym Sejmiku Zachodniopomorskiego), a także założycielem struktur Platformy Obywatelskiej nad Parsętą – Sebastianem Karpiniukiem. Pomiędzy nimi był jeszcze lider ówczesnej opozycji i działacz Unii Wolności – Henryk Bieńkowski.

PreHistoria

W 1998 roku, w Kołobrzegu powstała niezwykła jak na polskie warunki koalicja. Ludzie „Solidarności” i Sojuszu Lewicy Demokratycznej zawarli porozumienie, odsuwając od władzy Henryka Bieńkowskiego, skupionego wokół Unii Wolności. Bieńkowski rządził przez 8 lat i przynajmniej tuż po wyborach nic nie wskazywało na to, żeby było inaczej. A jednak. Pozostawiony przez kolegów, opuszczony przez przyjaciół, został odstawiony na dalszy tor. Odłączyła się od niego lewica, we współpracy z którą od 1994 roku zarządzał miastem. Zemściła się na nim „Solidarność”, której ludzie przy okazji połasili się na nowe stanowiska i wybrali inną drogę rządzenia, wespół z tak zwaną „postkomuną”. Prezydentem miasta został dotychczasowy zastępca Bieńkowskiego – Bogdan Błaszczyk, nauczyciel z „Kopernika”. Przewodniczącą Rady Miasta wybrano Danutę Adamską-Czepczyńską. Wiceprzewodniczącym Rady Miasta został Zbigniew Błaszczuk – według Błaszczyka, objawienie ówczesnej kadencji. Gdy w 2001 roku Bogdan Błaszczyk zdobył mandat poselski przy poparciu 6228 wyborców, Rada Miasta na prezydenta Kołobrzegu wybrała właśnie Błaszczuka. Przy okazji warto dodać, że „Solidarność” straciła przewodniczenie w Radzie Miasta. Adamską-Czepczyńską zastąpiła Krystyna Strzyżewska.

Na koniec kadencji w 2002 roku, SLD dzierżyła komplet teczek do sterowania miastem. I nie zamierzała się nimi z nikim dzielić. Miasto było upolitycznione do granic możliwości. Media wspierały lewicę na potęgę. Dziennikarze oficjalnie należeli do SLD i nie wstydzili się swojej partyjnej legitymacji. Tak dostawali etaty i dodatkowe możliwości samorealizacji. Do SLD należały nawet sprzątaczki. Jednocześnie lewica rozpoczynała jednolity front inwestycyjny, także w oparciu o środki pomocowe z Unii Europejskiej. Zbigniew Błaszczuk nie zamierzał przegapić żadnej okazji do autopromocji: od „Otwarcia Lata” po rozpoczęcie budowy Basenu Milenium, który zresztą potem na etapie fundamentów trzeba było rozebrać, bowiem nie było na niego pozwolenia na budowę.

Tak szeroki front rządów w mieście, powiecie i województwie nie był jednak łatwy w kontroli. Wraz ze zbliżającymi się wyborami pojawiały się pęknięcia i podziały. Przykładem niech będzie chociażby pacyfikacja Jacka Woźniaka jako ówczesnego dyrektora Zarządu Portu Morskiego, w wyniku której z tego fotela został wysadzony.

Prawie zjednoczenie

Prawica zdawała sobie sprawę, że podzielona, stanie się jedynie przystawką dla lewicowego frontu, z którym zderzenie musiało ponieść za sobą ofiary. Zjednoczyć się udało, o czym świadczy chociażby liczba kandydatów na prezydenta: Henryk Bieńkowski, Zbigniew Błaszczuk, Tadeusz Laskowski, Maciej Połowniak i Marek Sobczak, podkreślająca jednolitą linię: prawica vs lewica. Bieńkowskiemu udało się załagodzić największy konflikt, którego mógł stać się ofiarą. Wiadomo, że kandydatem na prezydenta chciał zostać Sebastian Karpiniuk. Bieńkowski zawarł z nim formalne porozumienie: on sam zostanie prezydentem, a Karpiniuk dostanie szansę na elekcję parlamentarną, przy czym miał zostać zastępcą Bieńkowskiego. Przewodniczącym Rady Miasta miał zostać Ryszard Szufel. Tak zjednoczona prawica przystąpiła do jesiennej walki z bastionami lewicy. Wielu spodziewało się rzezi, a nie wyborów. We wrześniu 2002 roku mało kto przypuszczał, że jakiekolwiek zmiany w Kołobrzegu są w ogóle możliwe.

Ekipa Bieńkowskiego miała poważne problemy z przebiciem się w mediach. Wówczas to, przyszłego prezydenta poparł dziennikarz Radia Kołobrzeg – Adam Wieczorek, który wystąpił m.in. na ulotce, w której deklarował, że będzie głosował na Bieńkowskiego. Tego rodzaju zagrania, kampania bezpośrednia i masowe spotkania z wyborcami, były jedyną szansą prawicy na przekonanie elektoratu, że program Centroprawicy jest lepszy niż technokratyczne wizje lewicy. Kampania nabierała rumieńców na gruncie nawet plakatów wyborczych. Ogólnie było wiadomo, że ani Bieńkowski, ani Błaszczuk, nie są ludźmi chadzającymi z uśmiechem na twarzy na co dzień. Zobaczyć ich uśmiechniętych na plakacie, w bardzo podobnym ujęciu, z marynarkami, było bezcenne.

Innym problemem było to, że część działaczy Centroprawicy, wcześniej popierała politykę lewicy. Z jednej strony zdawano sobie sprawę, że liczy się każdy głos i poparcie, z drugiej, upchnięto do szaf najbardziej skompromitowane twarze po prawej stronie sceny politycznej. Zresztą, Bieńkowski mógł tym samym wyrównać rachunki z 1998 roku, gdy odsunięto go na boczny tor. Wówczas, wszyscy ci, którzy mieli lewicy po dziurki w nosie, to właśnie w nim postrzegali zrobienie porządków w Kołobrzegu.

Wybór czyli wielka niewiadoma
Wybory samorządowe rozpisano na 27 października 2002 roku. Głosowano w 4 okręgach. Lewica miała przewagę psychologiczną. Kandydatów, także kandydata na prezydenta, wspierali posłowie i ministrowie. Obiecywano cuda. Prawica nie miała się kim pochwalić, bo większość polityków z Warszawy kojarzyła się fatalnie po wcześniejszych 4 latach rządów. Na tym etapie, ostatecznie SLD wybory samorządowe w Kołobrzegu wygrywało, choć zdobyło przewagę tylko w 2 okręgach wyborczych. Ale to wystarczyło, żeby zdobyć nominalną przewagę w Radzie Miasta. Oto lista radnych:

Henryk Bieńkowski (CP) – 475 głosów (po złożeniu mandatu zastąpiła go Agnieszka Rogocka – 109 głosów)

Zbigniew Błaszczuk (SLD) – 598 głosów (po złożeniu mandatu zastąpił go Jacek Podolak)
Włodzimierz Dębiec (My Mieszkańcy) – 97 głosów
Janusz Gromek (CP) – 514 głosów
Jadwiga Maj (CP) – 160 głosów
Marek Hok (CP) – 134 głosy

Sebastian Karpiniuk (CP) – 686 głosów (po złożeniu mandatu zastąpiła go Alina Bratuś – 61 głosów)
Czesław Klimczak (SLD) – 173 głosy
Ryszard Leszczyński (SLD) – 340 głosów
Andrzej Mielnik (CP) – 171 głosów
Joanna Nowicka (SLD) – 124 głosy
Wiesław Parus (CP) – 132 głosy
Kazimierz Ratajczyk (SLD) – 226 głosów
Jacek Sobański (SLD) – 163 głosy (po złożeniu mandatu zastąpiła go Urszula Dżega Matuszczak – 157 głosów)
Krystyna Strzyżewska (SLD) – 386 głosów
Stanisław Tomczak (SLD) – 376 głosów

Marek Sobczak (S) – 284 głosów (po złożeniu mandatu zastąpił go Józef Kruszewski – 16 głosów)
Maria Sudnikowicz (S) – 135 głosów

Ryszard Szufel (CP) – 373 głosy
Bogusław Ulan (S) – 91 głosów
Dariusz Zawadzki (SLD) – 145 głosów

Choć w Radzie Miasta, przynajmniej formalnie, Bieńkowski nie miał większości, to jednak w wyborach na urząd prezydenta w pierwszej turze wyprzedził konkurenta z SLD o 828 głosów (5186:4358). To rozpętało burzę. Po raz pierwszy lewica naprawdę odczuła, że pomimo dobrego wyniku wyborczego, może stracić władzę w mieście. To były pierwsze w historii bezpośrednie wybory prezydenta Kołobrzegu. Decydowali mieszkańcy, nie radni. W samej radzie, języczkiem uwagi stali się radni niewielkich ugrupowań: Samoobrony i komitetu mieszkańców. Ponieważ radni Samoobrony nie popierali SLD, ich naturalnym sojusznikiem stała się Centroprawica Razem. 8 głosów CP i 3 S, dawały większość bezwzględną 11 głosów. Pozostawał wolny głos Włodzimierza Dębca, który choć początkowo sprzyjał ekipie Bieńkowskiego (został szefem Komisji Rewizyjnej), to wkrótce stał się wrogiem wszelkiej władzy.

Zmasowana kampania wyborcza zmęczyła mieszkańców. Lewica zrobiła wszystko, co mogła, żeby te wybory wygrać (potem wybuchła wielka afera z meldowaniem się w Kołobrzegu, która zrujnowała karierę polityczną Zbigniewa Błaszczuka – został skazany w tej sprawie). W drugiej turze mieszkańcy zdecydowanie poparli Henryka Bieńkowskiego, który zwyciężył różnicą 1670 głosów (7025:5355). SLD wybory przegrało i straciło władzę w Kołobrzegu, której nie odzyskało już trzeci raz z rzędu.

Krajobraz powyborczy
Po tym, gdy Zbigniew Błaszczuk wybory przegrał, w mieście lody puściły. Odwilż przybrała rozmiary katastrofy politycznej. Aby nie stracić pracy, aby zachować wpływy i zostać w establishmencie, ludzie, którzy dotychczas krzyczeli, że są lewicowi do cna, kompletnie zmieniali poglądy, pisali listy pochwalne i składali samokrytykę, aby nie zmieniać status quo. Było to miejscami tragikomiczne.

Nowa władza musiała się zmierzyć nie tylko z tymi problemami. Powstały pierwsze tarcia na łonie Centroprawicy. Do głosu doszły interesy partyjne PiS i PO, a idea Centroprawicy odeszła na dalszy plan. Rządził priorytet POPiS-u, któremu Bieńkowski zaczął się podporządkowywać (był to początek jego późniejszej klęski). Musiał pogodzić się z tym, że przewodniczącym Rady Miasta został nie Ryszard Szufel, ale Sebastian Karpiniuk, który miał zostać jego zastępcą (później zdobył mandat posła i stał się największym krytykiem Bieńkowskiego). Ostatecznie, zastępcą Bieńkowskiego został Marek Sobczak, a drugiego zastępcę powołano dopiero 2 lata później. Ryszard Szufel musiał zadowolić się fotelem wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Zaczęto zatrudniać ludzi z klucza politycznego, nie zawsze bacząc na ich przydatność i kompetencje. Zmiany dotknęły wydziały, jednostki i spółki miejskie.

Ocena kadencji Henryka Bieńkowskiego w 10 rocznicę jej rozpoczęcia, nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, miasto poprawiło swoje parametry ekonomiczne, zaczęło się rozwijać i wykorzystywać fundusze zewnętrzne. Z drugiej strony, zjednoczenie prawicy spowodowało wewnętrzne kłótnie i spory, bowiem próbowano połączyć często sprzeczne interesy personalne, a prezydent musiał posiłkować się poparciem radnych SLD (Joanny Nowickiej, Czesława Klimczaka, Ryszarda Leszczyńskiego, czy Jacka Podolaka), nie mając jednolitego poparcia własnego klubu. Jak sam Bieńkowski podkreślał, stał się zakładnikiem Rady Miasta, która nawet raz nie podjęła uchwały o udzieleniu mu absolutorium. Ostatecznie, rozłam Klubu Centroprawica Razem spowodował, że radni PO razem z Andrzejem Mielnikiem założyli własny klub w Radzie Miasta, wbijając kolejny gwóźdź w koniec rządów Henryka Bieńkowskiego w 2006 roku.

informacje kołobrzeg, henryk, bieńkowski, historia, władza, prezydent

informacje kołobrzeg, henryk, bieńkowski, historia, władza, prezydent

informacje kołobrzeg, henryk, bieńkowski, historia, władza, prezydent

informacje kołobrzeg, henryk, bieńkowski, historia, władza, prezydent

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.