Broken Clouds

10°C

Kołobrzeg

13 czerwca 2024    |    Imieniny: Antoni, Lucjan, Gracja
13 czerwca 2024    
    Imieniny: Antoni, Lucjan, Gracja

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Jak w Kołobrzegu parawany wyparły kosze plażowe...

Niedawno, za sprawą kolejnej już dyskusji o problemach z parawanami na kołobrzeskiej plaży, rozpoczęła się kolejna, związana z tym, jak długo nad naszym morzem funkcjonują parawany. Uznałem to za ciekawy temat, ale postanowię go zaprezentować na nieco szerszym tle.

Pisałem już niedawno o podglądaniu na kołobrzeskiej plaży (zobacz). Przy tej okazji opisałem, jak pierwsze kąpiele na początku XIX twierdzy zażywał Hans von Held - radca celny z Poznania skazany na karę twierdzy. Żeby się wykąpać, musiał załatwić sobie budę jarmarczną, wieszak i ławkę. Do tego, ktoś jeszcze musiał tego pilnować, żeby czasami ktoś szerzej się tym nie zainteresował - tak, wówczas też czasami był z tym problem. W tej sprawie chodzi jednak o to, że w okresie 1802-1803 roku, gdy von Held kąpał się dla zdrowotności w Kołobrzegu, nie było tu żadnej infrastruktury. I nie było jej jeszcze długie lata, bo kołobrzeżanie nie byli zainteresowani turystami, a właściwie kuracjuszami, bo kąpiele morskie były traktowane jako działania lecznicze i zdrowotne, a nie rekreacja.

Rynek nie znosi jednak próżni. Wraz ze wzrostem zainteresowania kąpielami morskimi, do Kołobrzegu zaczęło przybywać coraz więcej turystów. Można powiedzieć, że byli to pionierzy, którzy wytyczali szlaki. Pojawiały się jednak i takie osoby, które odpowiadały na zapotrzebowanie kuracjuszy. Przede wszystkim, wynajmowano pokoje w domach, najczęściej w dzielnicy "Ujście" nad morzem. Wówczas kuracjusze przybywali na kilka tygodni, często ze służbą (zwłaszcza kobiety). Znajdowano więc bieda-kwatery - dosłownie. Bo wówczas nie robiono inwestycji specjalnie pod turystów, tylko oddawano im to, co zbywało. Gdy zobaczono, że istnieje zapotrzebowanie na to, żeby do kąpieli siedzieć, pojawiły się ławki i budy na kółkach, bo do wody wręcz wjeżdżano, tam się kąpano i w budzie się przebierano. W kolejnych latach, ławki na plażach wystawiano i nieźle na tym zarabiano. Powód też był prosty. Ludzie nie przybywali na plażę, nawet gdy do Kołobrzegu dotarła już kolej w 1859 roku, aby się tu po prostu kąpać. Kąpiele były przepisywane przez lekarza. Na plaży siedziało się w pełnym ubraniu i obserwowało morze. Czy to było lato, czy wczesna jesień, to wyglądało to podobnie. Dlatego trzeba było zabezpieczyć te potrzeby i początkowo była to inicjatywa prywatna, mieszkańców żyjących w "Ujściu".

Wraz z rozwojem Kołobrzegu jako kurortu, równolegle z funkcją twierdzy, starano się zabezpieczyć podstawowe potrzeby na plaży, ale powiedzmy sobie szczerze: były to działania prowizoryczne, polegające na ustawianiu bud i wytyczaniu kąpielisk, bo osobno, po zachodniej stronie kąpały się panie, osobno, po stronie wschodniej kąpali się panowie. To zmieniło się w drugiej połowie XIX wieku, kiedy oba kąpieliska znalazły się po wschodniej stronie ujścia Parsęty do morza, ale w 1881 roku oddzieliło je molo.

Pierwszy kosz plażowy powstał w 1882 roku. W historiografii przyjęto, że wykonał go Wilhelm Bartelmann z Rostocku, który zrobił siedzenie na plażę dla pani Elfriede von Maltzahn. Kosz okazał się hitem do tego stopnia, że rok później żona pomysłodawcy otworzyła wypożyczalnię koszy plażowych, a w 1884 roku ta nowinka dotarła do Kołobrzegu. Kosz wypleciono z wikliny, bo Bartelmann miał zasugerować się koszem do bielizny, natomiast wiklina jest lekka i pozwala w łatwy sposób przenosić taki kosz. Po drugie, kosze były jednoosobowe, a więc mniejsze i lżejsze od konstrukcji nam znanych. Po trzecie, chroniły przed słońcem, gdyż opalenizna była niewskazana. Po czwarte, ale ważne: kosz plażowy chronił również przed wiatrem. Służył do wygodnego odpoczynku na plaży. Aby było wygodniej, wynalazek ewoluował. Produkowano kosze dwuosobowe, ze stolikiem, z rozkładanym oparciem, itd. Na plaży wypoczywano w stroju całkowitym. Nie chodzono po piasku, tylko plaża była przeorana drewnianymi chodnikami. Gdy w latach 30-stych XX wieku obyczajowość uległa diametralnej zmianie, kosze pozostały. Jest to nieodzowny czynnik dekoracyjny każdego zdjęcia kołobrzeskiej plaży przed wojną.

Po wojnie, gdy plażowanie w Kołobrzegu stawało się coraz bardziej popularne, kosze plażowe były przebojem, a dodatkowo używano ich w celach reklamowych. Przykładem jest zdjęcie Władysława Wiśniewskiego, który dał się sfotografować przy koszu wiklinowym na plaży z reklamą swojego zakładu. Ale nie było to powszechne. Dominowały początkowo koce plażowe i meble wykonane w systemie rękodzielniczym, choć wszystko wskazuje na to, że ustawiano je w systemie komunalnym. Zmiana następowała dopiero w latach 60-tych. Kołobrzeg stawał się modnym kurortem w całej Polsce. Ludzie chcieli gdzieś spędzać wakacje. Działały już ośrodki wypoczynkowe, a w 1968 roku był tu Festiwal Piosenki Żołnierskiej. Plaża była w gestii miejskiej. Kosze plażowe wypożyczano. Były one niezwykle popularne w latach 60 i 70-tych. Spełniały te same funkcje co niemal stulecie wcześniej. Można w nich było opalać się na siedząco. Służyły jako przechowalnia bagażu plażowego. Pozwalały na komfortowy wypoczynek bez ryzyka, że ktoś obsypie nas piaskiem. Wreszcie, chroniły przed wiatrem. W latach 70-tych coraz popularniejsze stawały się parawany. Było tak także dlatego, że do końca lat 80-tych, a nawet nieco dłużej, wypożyczała je Baza Obsługi Plaży. Oczywiście, zdarzało się, że były osoby, które miały własne parawany, ale raczej wykonywano je samodzielnie, a nie kupowano. Natomiast najłatwiejsza była opcja wypożyczenia. Tak samo jak z koszem plażowym, było to odpłatne, jak i później wejście na samą plażę. Środki te trafiały potem do budżetu miasta. Parawany były przede wszystkim popularne w dni wietrzne. Ponieważ były płatne, służyły do tego, do czego je wymyślono. Zresztą, kultura plażowania lat 60-tych i kolejnych dekad w okresie PRL wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. Ludzie wtedy rozmawiali, rzadziej, ale zdarzało się to, że słuchali radia. Na plaży działał kołchoźnik plażowy, służący do wydawania komunikatów. Plaża była strzeżona do godz. 18. Warto też zauważyć, że na o wiele szerszej plaży przebywało o wiele więcej ludzi. Ludzie ci jednak nie odgradzali się od siebie.

Zmiana przyszła na początku lat 90-tych. Plaża przestała być płatna. Kosze wiklinowe coraz częściej zastępowano plastikowymi. W Kołobrzegu popularne były kosze z reklamą jednej z kaw. Chętnych na nie nie brakowało, ale kosze zaczęto ustawiać coraz częściej, tworząc zamknięte enklawy. Era "parawaningu" to jednak lata dwutysięczne. Okres transformacji, choć uwidaczniał różnice sprzętowe na plaży pomiędzy poszczególnymi przedstawicielami dawnych klas społecznych, to jednak w kolejnych latach dochodziło do wyrównania możliwości, zwłaszcza po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. W latach 90-tych, obok kół i innych dmuchańców, szczególnie popularne były materace. Służyły do pływania, ale także do wylegiwania się na plaży.

Wraz z rozwojem Kołobrzegu jako "Polskiej stolicy SPA", zauważalna jest także zmiana stosunków społecznych na plaży. Szczególnie młode pokolenie w kolejnej już dekadzie stulecia, traktowało plażę jako miejsce do rekreacji, na którym warto zająć jak najlepszą pozycję. Parawan, czasami dość długi, albo i dwa parawany złożone, służyły więc do wyznaczenia swojego miejsca w plażowej przestrzeni. Zamiast kolektywizacji plaży, zaczęliśmy mieć do czynienia z jej swoistą prywatyzacją. Rozwój technologii i dostarczenie lepszego zasięgu internetu nad morze dorzucił do tego możliwość najpierw słuchania muzyki, a potem oglądania filmów i zawartości internetowej, co wyparło powszechnie czytane książki i gazety w latach wcześniejszych. Parawan zaś przestał osłaniać od wiatru. Przestał służyć do tego, żeby ktoś kogoś nie obsypał piaskiem. Parawany wystawiano na długo przed przybyciem na plażę, z samego rana. Wybierano najbardziej atrakcyjne miejsca, z punktu widzenia wczasowiczów. Jedni robili to w ciepłym piasku, inni nad samą wodą. Oczywiście, zaczęło to ludzi irytować, bo strefy parawanowe, często łączone, utrudniają przejście, zarówno na osi wschód-zachód, jak i od wydm nad wodę.

Wydaje się, że moda na parawany długo nie minie. Kosze plażowe stały się przeżytkiem także dlatego, że są gabarytowe, a za ich wypożyczenie trzeba było płacić. W obecnych czasach, ludzie chcą mieć swoje, prywatne i jak to się mówi "nieśmigane". Ta kultura własności przenosi się także na obszar plaży, który staje się czymś, co można czasowo zająć, wyznaczając własny teren do odpoczynku i rekreacji.

Robert Dziemba


reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama