menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (65)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziembaTo jest nonsens, ale tylko pozornie… Radni podnieśli sobie diety. I co? I nic. Krzyk był, jak sobie obniżali. No, ale teraz wszyscy się kochają, a miłość wybacza...


W serialu "Alternatywy IV" jest taka scena, w której towarzysz Jan Winnicki zaprasza lokatorów do siebie na mecz. W bloku nie ma prądu, a on ma telewizor na baterie. Towarzysz Winnicki w dialogach z lokatorami stroi się na zwykłego obywatela, któremu cały ten socjalizm kością w gardle staje, jak ciasteczka, którymi częstuje sąsiadów, gdy ci godzinami za nimi stoją w kolejkach. Aż tu nagle, w przerwie meczu, telewizja daje wywiad z Janem Winnickim, który nowomową tłumaczy, że cięcia budżetowe obejmą również wstrzymanie produkcji mięsa na okres 3 lat, co ma spowodować wzrost płac realnych. Balcerek w szoku przypomina Winnickiemu, że sam mówił przed chwilą, że to nonsens. Towarzysz przytakuje, ale odzyskuje wigor i stwierdza, że to nonsens tylko pozornie i tłumaczy cały system działań, dzięki którym polityka państwa w zakresie produkcji mięsa nie będzie budziła niczyich podejrzeń. Na co kwituje profesor: no, poza obywatelami.

Podobnie jest z naszą Radą Miasta. Gdy Dariusz Zawadzki chciał, aby radni pracowali za symboliczną złotówkę, robiono z niego oszołoma i zarzucano mu robienie polityki, jakby tylko on ją robił. Na konferencji prasowej niektórzy dziennikarze wręcz dusili się z niemocy swoich argumentów, ale przecież diety za złotówkę były złe i tyle. Zły był nawet fakt, że Zawadzki w ogóle o dietach chciał rozmawiać, że przedłożył projekt do dyskusji. Dyskusję chciałeś, to w twarz dostałeś - jak mawia klasyk. Teraz, zza pazuchy, na sesję, przy zaskoczeniu nawet przewodniczącej Rady Miasta, trafia inny projekt grupy radnych. Nie ma go na komisjach. Nie ma nad nim dyskusji. Nie ma obliczeń ani szacunków ekonomicznych. Nie ma nawet właściwych opinii. Wreszcie, w obliczu farsy i wręcz kabaretu, niektórzy radni, nie wiedząc za czym głosują, popierają poprawki radnego Zarzyckiego, aby za kilkadziesiąt minut się z nich wycofać, uchylając własną uchwałę i uchwalając ją raz jeszcze w pierwotnej tym razem wersji. Żeby było śmieszniej, niektórzy jeszcze za to radnego Zarzyckiego przepraszają. To też jeszcze nic, bo radni przy okazji formalnie dają sobie podwyżkę: 100 tysięcy złotych w skali roku. Skarbnik rozkłada ręce i mówi, że tak samo jak w innych pomysłach radnych, będzie musiał tę kasę gdzieś znaleźć. Jan Winnicki, tłumacząc się ze swojej wypowiedzi lokatorom zauważył, że z badań partii wynika, iż 60 procent Polaków nie rozumie komunikatów "Dziennika Telewizyjnego". Widać niektórzy radni opierają się na tych badaniach. Oczywiście, nie znaczy to, że uchwała jest zła, nie w tym rzecz. Chodzi o system działania. To tak jak lokator pyta towarzysza, dlaczego mu mówi jedno, a w telewizji drugie. Można zadać sobie to samo pytanie po seansie czwartkowej sesji...

A poza tym, warto zwrócić uwagę na mistrzowskie zagranie Wioletty Dymeckiej. Spóźnione, ale po liftingu nawet wpasowane do kontekstu bieżących wydarzeń. Oto wychodzi Dymecka i mówi, że tak dalej nie można, że jest program wyborczy, który PDK chce realizować. W ramach kompromisu PDK chce współpracować z prezydentem. Oczywiście, trudno stwierdzić, jak duża część radnych PDK ma na to ochotę, bo doktrynalnie już samo słowo współpraca dla wielu kojarzy się z kolaboracją. Wolta Dymeckiej jest mistrzowska dlatego, że pojawia się w sytuacji, gdy PDK nie musiało dawać prezydentowi absolutorium. PDK prezydenta krytykuje, ale udziela też poparcia w tej ważnej chwili, wskazując, że to kredyt na przyszłość. A jest to reakcja spóźniona dlatego, że gdyby taką politykę PDK prowadziło od stycznia, dziś miałoby jednego radnego więcej. Polityka ta niesie wiele korzyści dla Dymeckiej. Po pierwsze, oficjalnie to ona jest autorem zagrywki. Po drugie, to ona wyciąga rękę do prezydenta na zgodę. Po trzecie, buduje swój wizerunek oparty na staraniach o wsparcie interesu mieszkańców za wszelką cenę, nawet politycznych wyrzeczeń. Są i minusy, polegające na konieczności cementowania PDK, które w obliczu braku wroga zewnętrznego, przynajmniej oficjalnie, może nie tyle rozpaść się, bo to na razie niemożliwe, ale może zejść z niego ciśnienie. Trzeba będzie przekonywać jastrzębie, aby te zmieniły nieco target swoich ofiar, a ponadto szukać kompromisów zewnętrznych w oparciu o jakieś wspólne ustalenia, których chyba nie dotrzymano przy wskazywaniu przedstawicieli do grupy działania... Oczywiście, można się z tego podśmiewać, szukać słabych stron takiego projektu, gdy prawda jest taka, że to PDK podjęło inicjatywę polityczną. Patrząc na Platformę i próbując to obrazowo porównać, warto nawiązać do dowcipu Cezarego Kalinowskiego z czwartkowej konferencji prasowej i nawiązania do Sprite i pragnienia. Kto i jaką gra rolę, na tę chwilę przynajmniej - raczej nie budzi wątpliwości nawet u fanów "Dziennika Telewizyjnego"...


Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.