Broken Clouds

9°C

Kołobrzeg

15 kwietnia 2024    |    Imieniny: Olimpia, Anastazja, Bazyli - Wielkanoc
15 kwietnia 2024    
    Imieniny: Olimpia, Anastazja, Bazyli - Wielkanoc

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Strefa Dopaminy: Czy potrzebujemy tradycji i symboli?

D O P A M I N A
PRZYJAZNA PRZESTRZEŃ PSYCHOEDUKACJI

Czy potrzebujemy tradycji i symboli w dobie życia przeniesionego do Internetu?
...Człowiek nie ma natury ale ma historię
Ortega y Gasset

Problem zasygnalizowany w tytule nie jest szczególnie odkrywczy. Retoryczność pytania niweluje konieczność odpowiedzi, a jej pozorna oczywistość prowadzi w dwóch przeciwstawnych kierunkach. Dla jednych odpowiedź jest bezdyskusyjnie pozytywna z uwagi na całą przeszłość kulturową, intelektualną, narodową, środowiskową, rodzinną itp. Dla innych jest co najmniej problematyczna z różnych powodów, którym dziś chciałabym się "przyjrzeć". Dzisiejsze spotkanie w strefie DOPAMINY będzie bardziej z perspektywy filozoficznej niż psychologicznej, stąd przywołany w podtytule, genialny choć nieco zapomniany hiszpański filozof XX wieku Ortega y Gasset.

Dziś, to znaczy w przeddzień Świąt Wielskiej Nocy, gdzie tradycja i symbole są szczególnie WIDOCZNE: święconka, pisanki, zajączki, baranki, bazie, palemki, białe kiełbasy i drożdżowe baby, być może jest dobrym czasem dla refleksji nad tym czym jest tradycja? po co nam symbole? i ... czy człowiek potrzebuje pojęcia czasu? W ostatnim odcinku DOPAMINY pisałam o tym, że świat społeczny jest światem interpretowanym i, że widzimy tylko, to co wiemy (warto zatem wiedzieć różnorodnie i mieć różne perspektywy). Z kolei wiedza w naszych umysłach budowana jest w oparciu POJĘCIA.

Na drugim roku studiów filozoficznych miałam zajęcia z językoznawstwa, które prowadził, nieżyjący już, fantastyczny profesor Tadeusz Zgółka (polecam jego doskonałe artykuły dla „Charakterów”). Na krótko, ale intensywnie, zafascynował mnie świat badań nad językiem, w szczególności filozoficzne koncepcje/teorie na temat istoty tego, jak nasz mózg "buduje" umysłowe reprezentacje rzeczywistych bytów - czyli POJĘĆ właśnie. Na przykład pojęcie CZASU (w tym pojęcia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości), które wydaje się być niezbędne dla tworzenia TRADYCJI. Czy człowiek może zatem żyć bez pojęcia czasu??? I czy wówczas pozbawiony byłby historii, tradycji, tożsamości pokoleniowej?

Człowiek Zachodu ma taką "szczególną" zdolność myślenia, że JEGO punk widzenia jest jedyny. W dodatku jedyny właściwy, i że to reszta świata jeśli "widzi inaczej", to reszta świata jest w błędzie. Czasami jeszcze przychodzi mu do głowy, że tę resztę świata należy "nawrócić" na właściwe widzenie.

Wracając do naszego pytania: czy ludzki umysł może obyć się bez pojęcia czasu i jak sprawdzić czy dana społeczność "dysponuje" jakimś pojęciem? Nam, europejczykom, wydaje się, że człowiek nie mógłby żyć bez poczucia czasu. A jednak. Amazońskie plemię Amondawa to potrafi! Wskazują na to badania etnograficzne. Jak sprawdzić, czy dana społeczność dysponuje pojęciem czasu? Przede wszystkim trzeba spojrzeć na jego język. Jeśli dane pojęcie nie jest znane społeczności, nie ma go w jej mowie. I rzeczywiście - Indianie Amondawa nie posiadają żadnej struktury językowej, która odnosiłaby się do czasu i przestrzeni. UWAGA! Absolutnie nie mogliby powiedzieć w swoim języku "pracowałem przez całą noc". Badania nad plemieniem (rezultaty, których opublikowano w jednym z numerów |Language and Cognition|) pokazują że, chociaż Amondawa zdają sobie sprawę, że wydarzenia dzieją się po sobie, to czas nie występuje u nich jako osobna kategoria. Co więcej, być może nie jest to odosobniony przypadek, a podobne zjawisko występuje u innych plemion Amazonii - twierdzą badacze.

Drogi Czytelniku, czy jesteś w stanie wyobrazić sobie/pomyśleć jak inaczej od twojego "wygląda" świat i rzeczywistość ludzi z plemienia Amondawa? Jakie i czy implikacje rodzi BRAK językowej kategorii i umysłowej reprezentacji pojęcia czasu?

Nie twierdzimy, że to ludzie bez czasu, czy żyjący poza czasem - mówi Chris Sinha, wykładowca psychologii języka na University of Portsmouth. Amondawa potrafią odtworzyć sekwencję zdarzeń i same wydarzenia. Nie znajdujemy u nich czasu jako osobnego pojęcia, niezależnego od wydarzeń – wyjaśnia. To skutkuje zaś tym, że Indianie ci nie mają również nazw okresów czasu – takich jak miesiąc czy rok.

W praktyce oznacza to, że Amondawa nie mówią o swoim wieku. Zmieniają imiona w miarę zmiany swojego statusu w społeczności ... porównując to do naszych kategorii, np. kobieta w plemieniu nigdy nie jest nastolatką czy ryczącą czterdziestką. Jest córką, narzeczoną, żoną i wdową. Ponadto fascynujące jest to, że Amondawa nie odnoszą do czasu kategorii przestrzennych. My tak robimy: kiedy coś nas czeka, mówimy, że jest "przed nami". Kiedy coś minęło, jest „za nami”. Podobnie z samym pojęciem "mijania". Kiedy Amondawa nauczą się portugalskiego (dominujący język Brazylii), oczywiście, mapowanie czasoprzestrzenne przychodzi im bez trudu. A zatem brak przełożenia czasu na przestrzeń jest typową cechą ich kultury, języka i umysłowej "budowy" pojęć.
Być może, Drogi Czytelniku, w tym kontekście jest Ci o wiele łatwiej zaakceptować i zrozumieć fakt, że świat społeczny jest światem interpretowanym, i że widzimy tylko to co wiemy bowiem wiedza gromadzona jest w naszych umysłach min. za pomocą pojęć.  
Z tego, językoznawczo - pojęciowego, punktu widzenia może warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie. Czy brak umysłowej reprezentacji jakiegoś pojęcia/pojęć, a co za tym idzie brak jakiegoś słowa w słowniku danego języka, powoduje, że jesteśmy "ślepi", "nie widzimy" tego, co rzeczywiście fizycznie istnieje? Czy nasz umysł "ślepnie" z braku jakiegoś pojęcia? Odpowiedź brzmi: TAK. Doskonałym przykładem jest język japoński i słowo "ao". W największym skrócie (bez zagłębiania się w zawiłości językowo-gramatyczne) Japończycy używają jednego słowa - właśnie "ao" - na określenie zarówno koloru zielonego jak i niebieskiego. Podział na niebieski i zielony pojawił się w japońskich podręcznikach dopiero po II wojnie. Gdyby Miles Davis o tym wiedział, być może jego słynny album Kind of Blue - a już na pewno jedna z zamieszczonych na nim kompozycji: Blue in Green - mogłaby nosić zupełnie inny tytuł.

Czy zatem Japończycy nie "widzą"/są "ślepi" na niebieski czy na zielony? I czy to jest możliwe skoro widmo światła widzialnego dla ludzkiego oka (widmo optyczne - obraz uzyskany w wyniku rozłożenia światła nie monochromatycznego na składowe o różnych długościach fal) jest czymś, co istniej obiektywnie, tak jak grawitacja. I jak to przekłada się na rzeczywistość europejczyka odwiedzającego Japonię? Wieźmy choćby takie światła na przejściach ulicznych. Kolor świateł na sygnalizatorze może nam bardziej kojarzyć się z kolorem wpadającym w błękit niż z tradycyjną zielenią.
Dlaczego?
Z historycznego punktu widzenia pierwsza sygnalizacja uliczna w Japonii pojawiła się na tokijskim skrzyżowaniu Hibiya w 1930 roku. Wówczas obecny niebieski był jeszcze zielonym. Im sygnalizatorów było więcej w kraju, tym częściej trzecie światło nazywano "ao". Tokio zdawało sobie sprawę z faktu, że jeden z kolorów świateł na drodze odstaje od średniej światowej, ale nie chciano ingerować w przyzwyczajenia ludzi. Od 1973 zaczęto natomiast zmieniać odcień sygnalizacji z błękitu na zielony, nie zmieniając w rzeczywistości używanego do jej określenia wyrazu. Nieścisłość pozostała, ale można się do niej przyzwyczaić, w końcu według Szekspira, różą pozostaje różą niezależnie od nadawanej jej nazwy.

...człowiek nie ma natury ale ma historię
Tak przynajmniej dowodzi przywołany we wstępie hiszpański filozof Ortega y Gasset w swoich „Ideach, przeświadczeniach i historii”. Historia, przeszłość, czas, tradycja - to europejska perspektywa widzenia świata i człowieka Wiemy już, że może być inna i nie oznacza to, że GORSZA, mniej prawdziwa. Po prostu inna.

W swoich rozważaniach o historii Ortega twierdzi, że człowiek nie ma "natury" innej niż to, co zrobił ani też nie jest niczym więcej niż tym, co mu się przydarzyło. Jednym słowem istotą człowieka (człowieczeństwa?) jest jego historia. Człowiek, czyli każdy z nas, mógł zrobić inne rzeczy niż te które zrobił, mogły mu się przydarzyć historie, które się jednak nie wydarzyły. Ale - dowodzi filozof - autentyczny "byt" człowieka jest rozpięty na całej jego przeszłości i dlatego, powiada Ortega, nie ma sensu definiować człowieka w kategoriach tego kim mógłby człowiek być i zakreślanie granic temu czym zdolny jest być człowiek. Zdaniem filozofa doświadczenia całego życia (nasza indywidualna historia) zawężają przyszłość człowieka.

I gdyby zgodzić się Ortegą, że człowiek nie ma "natury" innej niż to, co zrobił, i nie jest niczym więcej niż tym co mu się przydarzyło,  to pozostaje nam również zaakceptować fakt, że człowiek XXI wieku, który całe swoje życie "przeniósł" do Internetu, będzie JEDYNIE? historią kliknięć i nieprawdziwych zdjęć na FB.

Czy naprawdę będziemy jedynie cyfrowymi śladami w Internecie?
Pamiętajmy o tym, wrzucając na Insta, FB czy TikToka kolejne zdjęcie świątecznego stołu udekorowanego według najnowszych trendów, czy to zdjęcie tworzy naszą historię i czy w tradycji na pewno chodzi o udekorowany stół.  

Pięknych Świąt Wielkiej Nocy przy stole z tymi, z którymi chcemy tworzyć NASZĄ historię, tradycję, nasze nieinternetowe życie.

Teresa Maria Bleczyc
psycholożka i mediatorka, prawniczka i filozofka, propagatorka Porozumienia bez Przemocy (NVC), współtwórczyni Porozumienia na Fali Kołobrzeskie Centrum Mediacji.

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama