menu

Gorąca rozGRYFka bez publiczności

2 dni przez 10 godzin - tyle Zarządowi Powiatu zajęło spieranie się o przyszłość "Gryfa". Ostateczne ustalenia zapadły przy zamkniętych drzwiach.


Dyskusja nad dalszymi losami "Grfya" przebiegała pod znakiem ogromnych emocji, niekompetencji części członków Zarządu Powiatu, nacisków ze strony załogi, a także pod bacznym okiem przedstawicieli firmy, która złożyła najlepszą ofertę w postępowaniu przetargowym. O mały włos, a Zarząd Powiatu by się skompromitował podejmując decyzję, która narażałaby Starostwo Powiatowe na spore roszczenia finansowe. Ostatecznie jednak do tego nie doszło.
Przetargowy chaos u Stankiewicza
Nie byłoby całego zamieszania, gdyby Zespół Szkół Ekonomiczno-Hotelarskich przyłożył się do solidnego przeprowadzenia przetargu na dzierżawę "Gryfa". Jak dziś wyjaśniono, w procedurze najpierw zawarto ogłoszenie na zbycie "Gryfa", a potem na jego dzierżawę. Następnie okazało się, że projekt umowy dzierżawy zaprezentowany przez dyrektora Zbigniewa Stankiewicza Zarządowi Powiatu, to była wersja robocza, potem ją zmieniono. Ale "omyłek pisarskich" było więcej. To, a także brak pisemnej odpowiedzi dla jednego z podmiotów biorącego w przetargu, spowodował, że wniósł on odwołanie do Zarządu Powiatu, odwołanie, które członkom Zarządu sprawiło sporo kłopotów.
Stankiewicz przepraszał radnych za błędy i problemy z tego powodu powstałe. Tłumaczył się natłokiem matur i wieloma innymi obowiązkami. Po jego stronie stanęła jednak komisja przetargowa, która podtrzymała swój werdykt i już wcześniej odrzuciła skargę firmy Idea Spa Travel. O to samo wnosiła do Zarządu. Jak twierdzili członkowie komisji, skarga na procedurę wpłynęła po przeprowadzeniu przetargu, a więc przy akceptacji całej procedury. Według członków komisji, było tak dlatego, że firma ta złożyła jedną ze słabszych ofert i dopiero wtedy przyszła z pretensjami. Przeciwko takiemu stawianiu sprawy protestowała przedstawicielka Idea Spa Travel. Według niej, złamano prawo, a w konsekwencji niechlujnego przetargu jej firma nie mogła go wygrać. Nie opowiedziała się jednak jednoznacznie, czy sprawa zostanie oddana do sądu.

Groźby wzajemne i wycieczki osobiste
Swoje stanowisko jednoznacznie przedstawił Jarosław Dembski, którego firma przetarg na "Gryfa" wygrała. Zaapelował do członków Zarządu o rozsądek, przypominając, że sprawa jest oczywista i w przypadku działania na jego szkodę, odda sprawę do sądu administracyjnego. Sami członkowie Zarządu (poza starostą Mackiewiczem, który przypomniał, że o tym mówił, a także radnym Adamem, który nie brał udziału w tej części obrad) dowiedzieli się po raz kolejny o zagrożeniach dla "Gryfa" i jego załogi w przypadku unieważnienia przetargu. Radni uświadomili sobie, że unieważnienie przetargu rodzi konieczność ogłoszenia nowego przetargu, a zarówno unieważnienie obecnego jak i rozstrzygnięcie następnego przetargu może spotkać się z protestami. W przypadku nie zlikwidowania gospodarstwa pomocniczego jakim jest "Gryf" do końca grudnia 2010 roku, pracę może stracić cała załoga, bo od 1 stycznia gospodarstwo de facto przestanie istnieć. Takiemu obrotowi sprawy zaprotestowali niektórzy członkowie Zarządu, twierdząc, że to utrudnia im podjęcie decyzji w zgodzie z ich sumieniem. Pracownicy 'Gryfa" nie wytrzymali w tym momencie. Zarzucili członkom Zarządu nieodpowiedzialność i niekompetencję. Ci bronili się dbałością o interes publiczny. Jeden z pracowników nie wytrzymał i opuścił salę. Drzwiami trzasnął również wicestarosta Jerzy Kołakowski. Najpierw chciał wyłączenia jego osoby z głosowania, ale nie z dyskusji. Potem miał wątpliwości co zrobić w tej sprawie. Następnie starosta Artur Mackiewicz zapytał go, czy to wniosek formalny, czy "będzie jak zawsze". Chwilę później Kołakowski, który domagał się uznania skargi za częściowo zasadną, opuścił salę obrad. Zaraz wrócił. O spokój, chwilę wcześniej apelował radny opozycyjny Krzysztof Legun. Mało kto się tym przejął.

Przerwy, pot na czole, a potem poufne głosowanie
W poniedziałek Zarząd Powiatu obradował 6 godzin. Aby rozpatrzyć prostą skargę na procedurę przetargową radni potrzebowali kilku przerw. Emocje dawały o sobie znać regularnie, tak jak wysoka temperatura, której nie była w stanie obniżyć klimatyzacja. Atmosferę można było kroić. Członkowie Zarządu przerywali obrady, aby się naradzić czy przeprowadzić wzajemne konsultacje. Publiczność, jak i starosta Artur Mackiewicz nie dopuścili do utajnienia obrad, choć takie były zakusy. Radny Paweł Pawlak prosił o spokój i możliwość pełnego wyjaśnienia sprawy. Chciał tego dokonać bez osób towarzyszących, tylko w gronie członków Zarządu. Wreszcie ogłoszono przerwę - 15-minutową. Przerwa trwała niemal godzinę, po czym zaproszono gości i przekazano im informację, że skarga na przetarg została odrzucona jako bezzasadna ze wskazaniem błędów i faktem zmiany zapisów umowy. 2 członków było za takim rozwiązaniem, 1 był przeciw 1 wstrzymał się od głosu. Nie wiadomo kto jak głosował, gdyż głosowanie odbyło się bez publiczności w tzw. przerwie w obradach.

Krok ku dzierżawie
To jednak nie koniec procedury przetargowej. Decyzja Zarządu może jeszcze zostać zaskarżona. To zresztą najmniejszy problem, bo sprawą zajmie się także Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu. Zgłoszenie do śledczych złożył sam Zarząd Powiatu na wniosek radnego Włodzimierza Adama.
Wydaje się również, że to nie koniec kłopotów kołobrzeskiej Platformy Obywatelskiej, która dziś pokazała, że jej członkowie w takim organie jak Zarząd Powiatu mają kłopoty ze współpracą z samymi sobą i prowadzą własne wojny podjazdowe. Jeśli potwierdzą się rezygnacje z funkcji dwóch członków Zarządu, trzeba uzupełnić skład Zarządu, bo inaczej nie może on funkcjonować. W kuluarach mówi się, że z obsadą członków Zarządu może być problem, bo część członków PO chciałby rezygnacji lub odwołania samego Artura Mackiewicza. Sprawa "Gryfa" miała być jego prestiżową porażką. Sam Marek Hok na konferencji prasowej twierdził, że przetarg na hotel powinien zostać powtórzony. Mackiewicz był innego zdania i na swoim postawił.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.