menu
Ogłoszenia ***  Sprzątanie w sobotę.  (Dam Pracę)  ***  KSIĘGOWA-KASJER  (Dam Pracę)  ***  KONCERT ORGANOWY  (Edukacja)  *** 

Pojechaliśmy z Trytonem na ratunek

Wyjazd z miasta na akcję ratunkową prywatnym autem był niemożliwy. Pojechaliśmy razem ze strażakami z OSP "Tryton". Na drogach rozgrywał się dramat.


Późnym wieczorem wóz strażacki OSP "Tryton" wyrusza na akcję. Zostaje skierowany w okolice Dygowa. Wybieramy się razem z Przemkiem Gryniem właśnie z ochotnikami. To jedyna możliwość dotarcia do osób uwięzionych w zaspach. Policja nie wypuszcza nikogo z miasta, a poza tym zwykły samochód osobowy nie ma na drodze żadnych szans.

Już sam zjazd z górki przed Niekaninem to prawdziwy horror. Dojazd do Stramnicy jest praktycznie niemożliwy. Wóz z napędem na 4 koła przejeżdża dzięki temu, że przed nim podąża kolumna ciężkiego sprzętu, który udało się bardzo szybko zorganizować Powiatowemu Sztabowi Kryzysowemu. Ale i to na nic. Za Stramnicą nawet ciężka koparka musi się wykopywać z ogromnych hałd śniegu i powiedzmy sobie wprost - jest to zadanie niezwykle trudne. Na szczęście dalej jechać nie musimy. Wóz ochotników zostaje skierowany za Ustronie Morskie. Później okaże się, że udrożnienie drogi na Dygowo i dalej, będzie jednym z najbardziej trudnych zadań tej nocy.

Gdy dojeżdżamy do Ustronia, mamy ten komfort, że tę drogę oczyściły już pługi i przejazd nią, pomimo zalegającej ogromnej warstwy śniegu, jest jako tako możliwy. Mijamy Ustronie Morskie i Gwizd, a przed Tymieniem rozpoczyna się piekło. Samochody nie chcą przepuścić jadącego na sygnałach świetlnych wozu strażackiego. Prą do przodu za wszelką cenę. W konsekwencji wóz musi się wycofywać i grzęźnie w zaspach. Kolejnym utrudnieniem są zostawione puste samochody, które nie mają właścicieli. Stoją i zawalają drogę.

Gdy docieramy na miejsce, w ruch idą łopaty i lina. To najlepsze narzędzia do wyciągnięcia samochodów z zasp. A jest w co ręce włożyć. Okazało się, że spora kolumna pojazdów była unieruchomiona w śniegu. Winni byli kierowcy, którzy koniecznie musieli jechać za pługiem, a gdy ugrzązł pług i chciał cofać, za sobą miał kolumnę pojazdów. To doszczętnie sparaliżowało ruch na drodze i opóźniło jej odśnieżenie. Celem jest przekopanie się w kierunku Tymienia, gdzie już przekopują się w kierunku Kołobrzegu. Cel tylko na pierwszy rzut oka jest łatwy.

Po pierwsze, trzeba wyciągnąć Kraza, który utknął w zaspie. Po wycofaniu kilkunastu pojazdów, staje się to wreszcie możliwe. Ochotnicy z "Trytona" współpracują ramię w ramię z ochotnikami z Ustronia Morskiego, oddanie pchając auta i machając łopatą. W międzyczasie pracownicy Zarządu Dróg Powiatowych wyciągają Kraza, który zaczyna rozbijać zaspy. Cały proces to syzyfowa praca i potrwa najbliższe godziny.

Kierowcy zachowują cierpliwość. Choć w zaspach stoją już ponad 10 godzin, wiedzą, że drogowcy robią, co mogą. Wiedzą również, że przy takiej pogodzie nie powinni być uparci i do miejsca docelowego pchać się za wszelką cenę. Wielu z nich nie chce się cofać. Chcą jechać dalej. Na miejscu zjawiają się służby medyczne, poszukują dzieci i osób wyziębionych. Oferują odwiezienie do Ustronia Morskiego, gdzie przygotowano jedzenie, ciepłą herbatę, a nawet noclegi. Wielu się zgadza, w części aut zostają tylko kierowcy, ale inni liczą na to, że za chwilę pojadą. Srodze się przeliczą.

W zaspie zakopała się również ciężka koparka. I ona musi zostać wyciągnięta, żeby odrzucać śnieg z drogi, a to trwa kolejne kilkadziesiąt minut. W międzyczasie wiatr zmienia swoją siłę i kierunek. Przestaje uderzać w oczy i doszczętnie wychładzać organizm.

Wracamy z Przemkiem Gryniem do Ustronia Morskiego. Tam sprawę na bieżąco kontroluje wójt Jerzy Kołakowski. Dla podróżnych przygotowano posiłki oraz noclegi. Część z nich przygotowała gmina, część z nich mieszkańcy, sami, bez namowy. Jak zapewnia Jerzy Kołakowski, to sytuacja trudna i niespodziewana i wielu z tych ludzi, którzy utknęli po Kołobrzegiem, potrzebuje odpocząć.

Strażacy walczą z zaspami przez kilka godzin. W tym czasie przerzucą kilka ton śniegu i wyciągną wiele pojazdów z zasp. Ostatecznie ciężkiemu sprzętowi uda się rozbić śnieg i udrożnić ruch na drodze krajowej nr 11.

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.