menu
Ogłoszenia ***  Pracownik Produkcji  (Dam Pracę)  ***  Korepetycje z języka angielskiego  (Edukacja)  ***  Malarz budowlany praca w Niemczech  (Dam Pracę)  *** 

Klątwa Adebara: niepamięć i niewiedza

Kolejna odsłona sporu pomiędzy miastem a dzierżawcą "Adabaru". Dziś w sądzie świadkowie zasłaniali się niepamięcią i niewiedzą. Wyrok w sprawie za tydzień.


Sprawa dotyczy tego, że Urząd Miasta zażądał zapłaty za użytkowanie tarasu, nazywanego przez urzędników dachem, nad ubikacjami kawiarni "Adabar". Dzierżawca lokalu odmówił, a miasto zażądało wydania tarasu. Wobec braku zgody, sprawa, już kolejna w ostatnich 5 latach, została skierowana do sądu.

W czwartek odbyła się ostatnia rozprawa w zakresie powództwa Urzędu Miasta. Sąd przesłuchał dzierżawcę: Iwonę Różycką, a także prezydenta Janusza Gromka i dyrektora RCK Tadeusza Kielara. Szczególnie ciekawe były zeznania tego ostatniego. Dyrektor nie sprzeciwiał się budowie tarasu, bo nie wiedział, że ten ma powstać. Dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury był od czerwca 2008 roku, a w październiku 2009 r. przedmiot dzierżawy powrócił do Urzędu Miasta. Dyrektor nie odpowiedział na pytanie, czy zrobił cokolwiek, żeby podczas remontu kawiarni nie zbudowano tarasu. Tadeusz Kielar zeznał, że nie w jego kompetencji była kontrola budowy, a sam taras był dla niego zaskoczeniem. Na pytanie pełnomocnika pozwanej, co w tej sprawie zrobił, czy się sprzeciwił, Kielar oznajmił, że sprawy budowlane leżą poza jego kompetencjami, on się na tym nie zna i przekazał temat zastępcy prezydenta Tamborskiemu i sekretarz Pełechatej. To zdziwiło pełnomocnika, który zapytał, czy MOK miał osobowość prawną. Tadeusz Kielar, choć był dyrektorem MOK, nie znał odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście MOK miał osobowość prawną, a dyrektor Kielar miał pełną zdolność do decydowania o majątku MOK.

Pełnomocnik pozwanej postanowił zapytać z innej strony. Przypomniał Kielarowi, że gdy trwały prace przy kawiarni "Adabar", MOK znajdował się w ratuszu, a więc on jako dyrektor często tamtędy przechodził. - I nic pan nie widział? - dopytywał pełnomocnik. Tadeusz Kielar stwierdził, że zauważył taras dopiero wtedy, gdy stały na nim parasole w lipcu 2009 roku. Tymczasem prezydent Gromek w jednej ze swoich notatek stwierdza, że te parasole stały na tarasie już w maju i był on gotowy. Tadeusz Kielar zasłaniał się jednak swoją niewiedzą, brakiem kompetencji budowlanych, nie patrzył, nie badał, nie sprawdzał, nie reagował. Dyrektor dyrektorował i zajmował się kulturą.

Także niepamięcią w wielu miejscach zasłaniał się przesłuchiwany dziś prezydent Janusz Gromek. Ten widział dokładnie budowę, ale nie reagował, bo w jego przekonaniu budowano dach, a nie taras. Ostatecznie, taras zaakceptował, ale nakazał dzierżawcy zapłatę opłaty dzierżawnej za ten taras, którego jego zdaniem nie obejmuje umowa dzierżawy. Jak dziś stwierdził, jego obowiązkiem jest dbać należycie o majątek gminy i czerpać z niego korzyści dla miasta. Nie może więc oddać czegoś co do miasta należy za darmo. Prezydent zapytany, czy prowadził swoją kampanię pod hasłem "Przywrócić miastu "Adabar" odparł, że nie pamięta, a kampanię prowadził pod hasłem "dynamiczny i skuteczny" (w swojej ulotce z 2006 roku takim hasłem skierowanym przeciwko dzierżawcom prezydent jednak się posługiwał).

Iwona Różycka stwierdziła, że stroną początkowo nie było miasto, ale MOK z dyrektor Grażyną Chrzanowską. Na początku wyremontowana miała zostać kawiarnia za ok. 350 tysięcy złotych. Potem okazało się, że wyremontowane zostanie również wejście do kawiarni razem z tarasem. Koszt całości remontu to ponad 700 tysięcy złotych. Sam remont wejścia z tarasem kosztował 80 tysięcy złotych. Różycka zeznała, że nikt nie miał żadnych uwag po uzgodnieniu projektu, ani nie przeciwstawiał się budowie tarasu. Sprawa wypłynęła jej zdaniem dopiero po zakończeniu sezonu w ubiegłym roku. Wtedy dopiero trzeba było zapłacić za coś, co przecież zrobiła jej firma.

W mowie końcowej pełnomocnik Urzędu Miasta podtrzymał roszczenie uznając działanie Iwony Różyckiej za bezprawne i bezumowne. Natomiast pełnomocnik strony pozwanej argumentował, że postępowanie prezydenta Janusza Gromka ma wyłącznie charakter polityczny, pozbawiony sensu. Jak dodał, już od 5 lat prezydent i jego współpracownicy, utrudniają Iwonie Różyckiej prowadzenie działalności gospodarczej, w konsekwencji przegrywając wszystkie postępowania sądowe, których było już kilkanaście. Wniósł o odrzucenie roszczenia miasta. - W latach 60-tych "Adabar" uprzątnęli uczniowie Technikum Rybołówstwa Morskiego, bo obiecano im, że za to będą mogli mieć tam klub - mówił adwokat Edward Stępień. - Jak to zrobili, to klub oddano NOT-owi. Teraz historia się powtarza. Iwona Różycka wyłożyła ogromne pieniądze na remont "Adabaru", uruchomiła kawiarnię, a teraz jej się zabiera taras.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.