menu
Ogłoszenia ***  Pracownik Produkcji  (Dam Pracę)  ***  Korepetycje z języka angielskiego  (Edukacja)  ***  Malarz budowlany praca w Niemczech  (Dam Pracę)  *** 

Spór o działkę MEC: nie ma dymu bez ognia

Nie cichną emocje po środowej sesji Rady Miasta. Część radnych czeka na wyniki przetargu działki, którą radni PO przekazali Miejskiej Energetyce Cieplnej.


Patrząc na uchwałę w sprawie wniesienia do Miejskiej Energetyki Cieplnej w Kołobrzegu Spółki z o.o. aportu na podwyższenie kapitału zakładowego, nie znajdziemy w niej nic szczególnego. Po prostu, radni przekazali na rzecz spółki komunalnej działkę przy ul. Wojska Polskiego na własność. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, więc w uchwałę należy się wczytać uważnie.

W uzasadnieniu, prezydent Janusz Gromek twierdzi, że "W chwili obecnej istnieje realna szansa wynegocjowania korzystnych warunków sprzedaży działki będącej w posiadaniu Spółki. Niezbędne jest jednak ujednolicenie tytułów prawnych dla obu nieruchomości. Uzyskane ze sprzedaży środki Spółka planuje przeznaczyć na modernizację wyeksploatowanego kotła miałowego WR-25". Dlaczego prezydent sam nie sprzedał działki, tylko oddaje ją MEC-owi, żeby sobie zarobił? Według prezydenta jest tak dlatego, gdyż miasto pobrało ze spółki 700 tysięcy zł dywidendy, a dzięki sprzedaży działki, spółka będzie mogła wykonać inwestycję. - To po co zabierano spółce pieniądze na inwestycje? - pyta radny Henryk Bieńkowski. - Wystarczyło zostawić spółce zarobione pieniądze, a miasto mogłoby sprzedać działkę. Wystarczyło też scalić działkę MEC-u z sąsiednią działką, którą miasto sprzedało wcześniej i wziąć za to większe pieniądze. To trochę jak przelewanie z pustego w próżne, ale nie wierzę, żeby było to robione bez powodu.

Bieńkowski nie jest jedyny w takim wnioskowaniu. Wtórowała mu cała opozycja. Nawet Bogdan Błaszczyk skrytykował Janusza Gromka za taką decyzję. W rozmowie z nami nie chce zbyt mocno argumentować, ale według niego, cała sprawa jest mocno podejrzana. Okazuje się bowiem, że na jednej z komisji radni otrzymali informację od dyrektora technicznego MEC, że spółka ma już nabywcę tej nieruchomości i wstępnie porozumiała się w sprawie ceny. - A to przecież ma być sprzedane w ramach przetargu nieograniczonego - irytuje się radny Błaszczyk, dla którego takie gospodarowanie nieruchomościami nie cierpi krytyki.

Okazuje się, że remont kotła to koszt 25 milionów złotych, zaś za działkę spółka otrzyma około miliona złotych. Logiki w działaniu władz miasta nie widział również przedstawiciel rady osiedla Antoni Szarmach, który był przeciwny sprzedaży działki. Według niego nieporozumieniem była sprzedaż sąsiedniej działki i źle się stało, że radni zgodzili się na sprzedaż działki MEC-u. - To miał być parking rezerwowy dla osiedla, a teraz powstanie tam nowy budynek i tyle - z zawodem w głosie komentuje uchwałę Rady Miasta Szarmach.

- W tej sprawie ważne jest ustalenie kilku kwestii - mówi nasze źródło zbliżone do Urzędu Miasta. - Kto jest inicjatorem przekazania i sprzedaży działki: miasto czy może spółka Pro-Bud? Pro-Bud kupił wcześniej sąsiednią działkę wiedząc dobrze, że MEC posiada prawo wieczystego użytkowania działki do 2096 roku. Bo jeśli prezydent twierdzi, że jego celem jest kompensata spółce wybranej dywidendy, to powinien jeszcze dodać, że także ponad 200 tysięcy złotych przekazanych "Kotwicy" w ramach tzw. umowy na promocję spółki. Skoro jednak spółka twierdzi, że ma kupca na działkę za jakąś tam cenę, to przenoszenie konieczności przeprowadzenia przetargu z miasta do spółki, kojarzy się niektórym z przeniesieniem przetargu na "Gryfa" ze starostwa do szkoły hotelarskiej. Bo inaczej jak MEC rozpytywał o kupca na tę działkę? Dzwonił po firmach, dał ogłoszenie w gazecie, czy był w tej sprawie telefon z Urzędu Miasta?

Tymczasem radni PO wyśmiali obawy opozycji, a wszelkie wątpliwości w ich przekonaniu wyjaśni publiczny przetarg nieograniczony na sprzedaż działki przy ul. Wojska Polskiego. Po za tym, ich zdaniem, zagospodarowanie tego terenu rozwiąże problem straszącej kotłowni od strony Parsęty. Tyle, że do zarzutów o ustawiony przetarg nikt się nie odniósł. Niektórzy radni, choć nieoficjalnie, wskazują, że będą monitorować sprawę, a w przypadku wątpliwości co do planowanego przetargu, w którym już jest kupiec i podobno znana cena, poinformują prokuraturę.

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.