Light rain

16°C

Kołobrzeg

23 maja 2024    |    Imieniny: Iwona, Michał, Dezyriusz
23 maja 2024    
    Imieniny: Iwona, Michał, Dezyriusz

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Zachęcamy do lektury kolejnego odcinka naszego wakacyjnego opowiadania. Na dalszy ciąg przygód Joanny zaprasza autorka tekstu: Justyna Dąbrowska.


- Co to jest? – zapytała Joanna. Pierwsze, co rano zobaczyła po przebudzeniu to kartka, która wylądowała na jej twarzy. Wzięła ją niechętnie i obejrzała. Wygrzebała w pamięci wczorajszy dzień, choć jej głowa stanowczo buntowała się na takie poranne tortury. Znowu się nie wyspała.
- A, sms – ziewając głośno przypomniała sobie, że rodziców nie było w domu jak wychodziła w nocy na spotkanie. Przeciągnęła się i spojrzała na mamę. Była to niska i starsza już kobieta, o srebrnych włosach i niebieskich oczach. Joannę od dawna zastanawiał fakt, dlaczego oczy rodziców są niebieskie, a jej brązowe z odcieniami zieleni. Cóż, zawsze uważała, że ją kiedyś zamienili w szpitalu, więc ostatecznie nie było sensu po raz kolejny czynić nad tym filozoficznej dysputy.
- Nie masz komórki, a na historii coś wspominali, że kiedyś używało się papieru i atramentu. Miałam tylko długopis ale liczą się chęci - urwała Joanna i znów ułożyła się wygodnie na poduszce naciągając kołdrę na głowę. Dalsze wyjaśnienia wydawały się jej zbędne, bo tekst o atramencie był najbardziej oczywisty i nie wymagał dodatkowego tłumaczenia z polskiego na polski.
Masz szlaban – oświadczyła urzędniczym głosem mama Joanny, choć tego tonu nie powstydziłby się niejeden sędzia sądu dla nieletnich. Ale dla Joanny tym razem tego było już  za wiele. Po pierwsze, była niewyspana. Po drugie, w jej przekonaniu nic złego nie zrobiła. Ma przecież 18 lat i wychodziła z założenia, że czasem należy się jej chwila zabawy.
Na co chcesz mi dać szlaban?!! – podniesione ciśnienie krwi natychmiast wyprostowało Joannę na kanapie. – Na to wszystko czego nie robię??! Nie palę, nie piję, rzadko oglądam telewizję, a na komputerze nie mam gier. No to na co chcesz mi dać szlaban?! – nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła krzyczeć. Z jednej strony rozumiała obawy rodziców, ale z drugiej nie traktowała się w kategorii zwierzątka, które się hoduje w klatce, karmi i nagradza za wykonane polecenia. Ale mama nie rezygnowała.
Nigdzie nie będziesz wychodzić – spokojnie oświadczyła. – Nie będziesz się spotykać z jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Jesteś moją córką…
Tak jestem i właśnie twoja córka lubi tych typów spod ciemnych gwiazd – przerwała wywód swojej mamie Joanna. – Są brudni, noszą podarte ciuchy, ale co z tego? Też mogę się nie myć. A jakbyś nie zauważyła, oni mają więcej wspólnego ze mną niż te zadbane maminsynki, których tak cenisz i podziwiasz! I stawiasz za wzór nie wiadomo czego. Wzory to są na matematyce!
Nie zamierzała dłużej się tłumaczyć. Bo niby z czego? Narzuciła na siebie jakieś ciuchy i zostawiła oszołomioną matkę na środku pokoju. Pierwszy raz się postawiła i uznała to za swój niebywały sukces. - Ach słodka ambrozjo zwycięstwa! Będę żyła tak jak będę chciała – z taką myślą opuściła mieszkanie i udała się do Artura.
Stanęła pod drzwiami po półgodzinnym marszu deptakiem. Dom Artura znajdował się nad morzem. Był otoczony parkiem. Starodrzew w nocy robił niesamowite wrażenie. Przechodził ją wtedy taki dreszczyk emocji, z nieznanego źródła. Zapukała. Raz, drugi, trzeci, ale nikt nie otwierał. - Miał być w domu – pomyślała sobie. - I teraz co? Cała kłótnia na darmo? – trochę się zirytowała. - Eh, faceci i poczucie czasu, te dwa słowa nie idą w parze – po takim stwierdzeniu naszły ją samą wątpliwości. Bo czy aby na pewno Artur jej nie okłamał? Przecież mówił, że dzisiaj będzie w domu przez cały dzień. Miał do zrobienia ważną grafikę i dlatego nie mógł do niej przyjść popołudniu. Pocałowała przysłowiową klamkę i to w takim momencie, gdy ON był przydatny.
Zamiast błąkać się po parku, postanowiła wrócić do domu. Nie było sensu czekać na Artura, bo pewnie coś załatwiał. Wiadomo, faceci i ich sprawy. Na szczęście nie padało i nie wiało, a to przecież kołobrzeska specjalność. – Jak w Anglii, tam jak nie pada to jest mgła – przeszło jej przez myśl. I tak spacerkiem wróciła do domu.
Drzwi otworzyła kluczami. Były zamknięte. Weszła do środka przez wąski korytarz. Starała się nie rzucać w oczy. Matka już trochę ochłonęła, ale Joanna nie miała wątpliwości, że nadal ma do niej żal. Zresztą cała awantura była do przewidzenia, ale wieczór z ekipą w „Latarni” był tego wart. Ukradkiem zajrzała do kuchni, bo żołądek zaczął jej dawać znać, że pora śniadaniowa powoli mija, a ona nic nie jadła. Otworzyła lodówkę, wyjęła jedzenie i przygotowywała kanapki.
Do kuchni weszła Natalia. Siostra Joanny człapała w piżamie w misie i kapciach w panterkę. Powinna była już z tego wyrosnąć, przecież miała już siedemnaście lat. Jasnowłosa, szczupła Natalia... Joanna zawsze zazdrościła jej urody, ale jak to bywa w naturze, uroda nie idzie w parze z mądrością.
- Oczywiście! – z wielkim fochem rozpoczęła wyrzuty Natalia. Stanęła w progu przecierając oczy obiema rękami i udając wybitnie poszkodowaną w wyniku porannej kłótni. – Człowiek chciałby się wyspać, a nie być terroryzowanym przez poszukiwaną przez pół miasta włóczęgą - popatrzyła na siostrę z wyrzutem. Joanna nic nie robiła sobie z tych uwag. Smarowała chleb serem topionym jakby na drodze prasowała asfalt. Dokładnie i z wyczuciem. Tym razem nie dała się wyprowadzić z równowagi. Wiedziała, że siostra zazdrości jej pełnoletniości i tej nonszalanckiej samodzielności. Natalia chodziła jeszcze na sznurku, ale Joanna… Joanna wiedziała, że ma to coś, co ją wyróżnia. Oczy i uśmiech. Chłopcy lgnęli do niej, choć ona niespecjalnie zdawała sobie z tego sprawę.
- I dobrze ci tak – spuentowała Natalia, siadając do stołu i częstując się kanapką z talerza siostry.
Joanna westchnęła. Poranki w domu zawsze wyglądały tak samo. No może oprócz dzisiejszej kłótni. Ta była nowością w wykonaniu Joanny, która do tej pory tańczyła tak jak jej zagrano. Ale ma już 18 lat. Ma swoje prawa i musi się domagać ich respektowania. – Inaczej skończę pod kloszem i będę wyglądała jak ty – bąknęła do Natalii uznając dalszą dyskusję za zbędną.
Myślała o Arturze żując kanapkę. Siostra interesowała ją jak wczorajsze piwo. A gdzie był ON? Pocieszała się w myślach, że już niedługo zacznie pracę, w której będzie mogła nocować poza domem. To miała być ta długo oczekiwana wolność. Wstała od stołu i w tym momencie dotarł do niej dzwonek telefonu. To był Artur…

Ciąg dalszy nastąpi...

Przeczytaj odcinek 1

 

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama