Broken Clouds

17°C

Kołobrzeg

22 maja 2024    |    Imieniny: Julia, Wiesława, Helena
22 maja 2024    
    Imieniny: Julia, Wiesława, Helena

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Gdy głaz wtoczy się na przejazd, głaz uderzy w pociąg, czy odwrotnie?

Żyjemy w czasach, gdzie ludzie mogą pisać co myślą, nawet, gdy nie mają czasu na myślenie, bo większość zabiera im pisanie. Mowa o komentarzach i treściach, za które nikt nie odpowiada. To zdecydowana większość internetu. Prawdziwy śmietnik. Przyjęło się, że jak sto osób napisze coś w internecie w jednym tonie, to staje się to prawdą. A to bzdura. I nie ma znaczenia, czego to dotyczy. Jedna z naszych czytelniczek oburzała się na naszym profilu, że ludzie piszą komentarze, nie czytając artykułów. Robi tak 67% czytelników profilu społecznościowego. Spora część tego ruchu to nawet nie są kołobrzeżanie. To komentatorzy. Znawcy. Koneserzy. Eksperci. Być może wśród nich i tacy w rzeczywistości są, ale spora większość to zwykli ludzie, którzy o opisanych sprawach nie mają pojęcia. Niektórzy z nich, to zwykli Janusze internetu, ale w końcu też czytelnicy. Tylko to nie jest tak, że czytelnik jest jak klient, że zawsze ma rację. Dziennikarze to nie politycy, którzy mają się miziać do czytelników, bo ci może się obrażą, że artykuł był nie po ich myśli i nie będą czytać gazety czy portalu. Czyli będzie foch.

A tak jest coraz częściej. Badania realizowane przez naukowców amerykańskich wskazują, że ludzie mogą poprzeć najgłupsze rzeczy, aby tylko były zgodne z ich poglądami lub ogólnym oglądem rzeczywistości. Pewien Amerykanin, który prowadził stronę z informacjami wyssanymi z palca, nawet podpisywał na dole, że to mogą być informacje nieprawdziwe czy niesprawdzone, miał setki tysięcy odwiedzin i miliony interakcji. Jego czytelników nie interesowała bowiem prawda. Oni znajdowali tam treści, z którymi się identyfikowali i nawet jeśli pewnych kwestii nie wyrażali oficjalnie, to wreszcie ktoś je potwierdził. I dlatego uważali to za wiarygodne. Oznacza to, że dziennikarze przestają być wiarygodni tylko dlatego, że nie dostarczają treści takich, jakich oczekują czytelnicy, albo, gdy treść nie pokrywa się z ich oczekiwaniami. Mało kto doszukuje się prawdy. Nie robi się dlatego, że to wymaga zachodu, czyli poświęcenia czasu, a to - wiadomo, jest mało pociągające. W sieci więc aż kipi od poglądów, do których każdy ma prawo, choćby były debilne, a nawet szkodliwe. Pytanie systemowe jest oto takie: czy skoro rozsiewanie informacji nieprawdziwych jest szkodliwe, to czy dalej jest to wolność słowa? I kiedy są jej granice, bo przecież są! Jako dziennikarz i redaktor naczelny w pełni odpowiadam za to, co pisze moja redakcja. Czytelnik nie odpowiada za nic. Może dlatego to takie łatwe: pisanie głupot?

Dziś sprawa z przymrużeniem oka, która jednak powinna być przyczynkiem do szerszych rozmyślań, gdyż wpisuje się w określony nurt. Napisaliśmy artykuł pt. "Szynobus w barwach "WOŚP" wjechał w busa" (przeczytaj). Może warto zaczerpnąć ze "Słownika Terminologii Medialnej" pod red. ś.p. nieodżałowanego prof. Walerego Pisarka, czym jest tytuł: "Zachęca do lektury i odpowiada treści utworu; powinien być lapidarny, ciekawy, celny i treściwy. (...) W tytule może znaleźć się informacja, pytanie, komentarz, apel, aluzja lub metafora". W naszym przypadku, tytuł informował, że pociąg zderzył się z busem. Informacja była rozszerzona, że był to konkretny szynobus: pojazd szynowy w malaturze WOŚP. Proste? A gdzie tam! Zobaczmy co na to internauci (słowa niecenzuralne cenzurowane przez redakcję):
- "To co szynobus zjechał z torów i gonił tego busa aż w niego wjechał. Idiotyzm redaktorków w najwyższej postaci" - pisze Ryszard Chaszczewski.
- Premek Ri: Tytuł z d, przecież to buś wjechał w pociąg!
- Bronisława Franosik: Jakiś debil tą notkę pisał , mierny dziennikarz nie sprawdził dokładnie
- Maria Czajkowska: Nie szynobus wjechał w busa , tylko bus wjechał w szynobus, czyli nie zatrzymał się przed przejazdem.
- Teresa Bilińska: Co to za niedouczony pismak podaje mylący tytuł. Bus wjechał pod szynobus . Szynobus porusza się po szynach , nie mógł wjechać w BUS
- Robert Ulass: Kolejny patodziennikarzyna. Może szybobus wymusił pierwszeństwo przejazdu?
- Małgorzata Mińko: Mierny dziennikarzyna pisał ten artykuł!!! Po pierwsze nie szynobus wjechał w busa, tylko bus wjechał pod szynobus. 
- Wiesław Albiński: Otóż to. Jakiś tępy PiSmak to pisał.
- Paweł Bieniek: Dokładnie. To dziennikarske k... są!

Oprócz komentarzy dotyczących tego kto w kogo wjechał, pojawiły się komentarze ciekawsze:
- Mati Dago Zet: Jakby był w barwach Trwam to by nie wjechał? 
- Marzena Kozioł: Właśnie co to za znaczenie że w barwach WOŚP?Ciekawe jaki by byl wasz opis jak by był w barwach PIS
- Marek Zaprzalski: Pismackie rewelacje. Co mają barwy pociągu do wypadku. I ta narzucona narracja. Pranie mózgu suwerena.
- Tomasz Bacher: Ciekawe czy nie wykorzysta to TVP i będzie to wina Owsiaka. Dziennikarz który daje taki tytuł artykuły ,beznadziejny.
- Paweł Cebula: A k... bus w jakich był barwach . Jeb... pisowskie pismaki

To teraz fakty. Skontaktowałem się ze znajomym z Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. I zadałem mu proste pytanie. Auto wjeżdża na przejazd niestrzeżony. Na torach znajduje się pociąg. Pojazd uderza w ten pociąg, czy pociąg w auto? Otrzymałem kilka pierwszych lepszych raportów PKWBK z wypadków, które miały miejsce w Polsce. Raport nr PKBWK 5/2022: "W wyniku wjechania samochodu osobowego Citroen Nemo bezpośrednio przed nadjeżdżający wózek motorowy (...) nastąpiło najechanie pociągu na ten pojazd, w wyniku, czego śmierć na miejscu zdarzenia poniósł kierujący samochodem". Raport nr PKBWK 08/2022: "Zdarzenie na przejeździe kolejowo-drogowym (...), polegające na najechaniu pociągu RAJ 33506 na dostawczy pojazd drogowy Citroen Jumper, który wjechał na przejazd (...)". Oczywiście, jak zaznacza znajomy, zdarzają się też przypadki, gdy pojazd mechaniczny uderza w pociąg, ale wtedy skład jest już na przejeździe, na przykład przejeździe niestrzeżonym. "Wyobraź sobie głaz. Głaz wtacza się na przejazd na osi S-N. W chwili, gdy połowa głazu znajduje się na torach, uderza w niego pociąg jadący z W-E. Nie napiszesz, że głaz wtoczył się na pociąg. Napiszesz, że pociąg uderzył w głaz. Tak samo jest z pojazdem mechanicznym. W takim przypadku, to pojazd szynowy najeżdża na pojazd mechaniczny, choć kierujący pojazdem nie zawsze jest temu winny, albo prawie nigdy nie jest winny. Wina a stan faktyczny może być całkowicie odmienna".

Skoro więc sprawa jest tak oczywista, to dlaczego budzi emocje? Bo ludzie czasownik wjechać, najechać czy uderzyć, łączą z winą, nadając jej funkcję pejoratywną. Sprawdziliśmy w wyszukiwarce Google, czy media w Polsce piszą o samochodach wjeżdżających w pociąg, czy o pociągach wjeżdżających w samochody. Różnie, ale główne media podają, że pociąg wjechał lub uderzył w auto. Przykłady:
- TVN24 w artykule o tym samym wypadku napisał, że to pociąg uderzył w busa (przeczytaj),
- Radio ZET podawało, że "Pociąg uderzył w samochód dostawczy" (przeczytaj),
- Polska Agencja Prasowa: "Pociąg uderzył w samochód dostawczy" (przeczytaj),
- "Kurier Kolejowy": "Pociąg osobowy uderzył w samochód towarowy" (przeczytaj),
- "Gazeta Wyborcza": "Pociąg uderzył w auto" (przeczytaj).
Czy w związku z tym, w tych redakcjach też jest tak, jak w naszej, jak piszą internauci?

Niestety, obserwujemy coraz częściej nadawanie funkcji symbolicznej tytułom w taki sposób, że nadajemy im określone subiektywne wartości, choć są one obiektywnym stwierdzeniem faktu. O tym, że to pociąg uderza, najeżdża czy wjeżdża w to, co stanie mu na drodze, potwierdza nie tylko ekspert, inne media, ale też poloniści. Zwróciłem się z prośbą o opinię i zapytałem, skoro więc jest tak, to może jest poprawną forma, że "auto wpadło pod pociąg"? Niemożliwe? Taką formę zastosował "Polsatnews.pl" (zobacz). Nasi poloniści wskazali, że jest to forma dopuszczalna. Zwrot "wpaść pod" odnosi się w przypadku wypadków kolejowych do czasownika "dostać się", gdyż bardzo często bywa tak, że ofiary dostają się pod pojazd szynowy, co powoduje ich obrażenia lub zgon. Ostatecznie definiuje to Wielki Słownik Języka Polskiego w zakresie zwrotu "wpaść pod samochód", jako "zostać potrąconym przez poruszający się pojazd". Potrącić można osobę lub przedmiot, choć przyzwyczailiśmy się, że potrącić można coś żywego. "A spróbuj potrącić drzewo" - napisał w komentarzu nasz znajomy polonista i postawił uśmiech, czyli dwukropek i nawias. Sprawdziliśmy w sieci. Pojazdy zawsze uderzają drzewo, nigdy drzew nie potrącają. Podobnie jest z pociągami. Pociąg nie skręca, pociąg ma ograniczone możliwości, gdy na jego drodze staje bariera, kamień, drzewo czy auto. Wjedzie w nie, zasadniczo spychając je z torów (choć nie zawsze).

W artykule napisaliśmy, że pociąg był w malaturze WOŚP. W tekście wskazaliśmy, że to też POL'AND'ROCK Festiwal. Pojazd w tej malaturze trafił na tory 22 grudnia 2022 roku. W tekście chcieliśmy wskazać, że bezwypadkowo nie pojeździł nawet roku. W dodatku, był to świetny pomysł marketingowy Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego i naprawdę szkoda, że to akurat ten egzemplarz uczestniczył w wypadku. Festiwalowy czy "Wośpowy", a niektórzy mówią nawet "Owsiakowy" szynobus był regionalną maskotką. Zostanie naprawiony i wróci do służby. Tylko, czy stwierdzenie tego faktu i podkreślenie tego, to od razu powód do hejtu, obrażania redakcji, dziennikarzy? Czy tego uczy nas Jurek Owsiak? Jak go słucham, to mówi co innego, ale chyba nie wszyscy chcą to usłyszeć. I to kolejny element całej układanki śmieci w internecie. Nie warto płynąć z prądem, bo prąd śmieci unosi. A co z tymi dziesiątkami "lajków", komentarzy w tym samym tonie, itd.? Pisał o tym Waldemar Łysiak: "Gdy tylu ludzi pochwala to samo, wtedy łatwo jest dojść do wniosku: jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić!". Niestety, mało kto chce iść pod prąd, mało kto chce narazić się na krytykę czy pośmiewisko. Oczekujemy "lajków", klepania po plecach, oczekujemy informacji zgodnych z naszymi oczekiwaniami czy poglądami. Wolimy oszukiwać samych siebie, byle tylko mieć lepsze samopoczucie. Tylko potem w taką rzeczywistość wierzymy, a ona nie istnieje...

I gdyby tak pociąg uderzający w ów głaz podniósł w ten sposób kamienną kurtynę nad podążaniem do prawdy i sprawdzaniem faktów w wiarygodnych źródłach przez czytelników, wreszcie, przyczynił się do czytania artykułów, nie tytułów, choćby przez kilku, może kilkunastu czytelników, warto było poświęcić czas na napisanie tego nieco przydługiego komentarza. Według naszego systemu, na jego przeczytanie trzeba poświęcić ok. 18 minut. Nie wiem, ile osób ma na to czas, ale skoro to piszę, to znaczy, że jestem naiwny na tyle, aby wierzyć, że jednak ktoś ten czas ma.

Robert Dziemba

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama