Overcast Clouds

-0°C

Kołobrzeg

4 grudnia 2022    |    Imieniny: Barbara, Bernard, Krystian
4 grudnia 2022    
    Imieniny: Barbara, Bernard, Krystian

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

W Onecie czytelnicy listy piszą, a ktoś z redakcji był nad morzem?

„Onet Podróże” zalicza kolejny odlot. Połączenie paragonów grozy z historiami wziętymi z paździerza. Widać po Covidzie nie ma o czym pisać. Ale skoro czytelnicy się skarżą, no to jak im nie pomóc? "Za obiad dla czteroosobowej rodzinki może wyjść gładko 300-400 zł" – pisze Onet. Pytamy: gdzie wy jadacie? Nasze ceny. Restauracja w centrum miasta. Dwudaniowy obiad dla 4 osób z deserem: 194 złote. Jaki jest sens publikowania listu czytelnika bez sprawdzenia faktów? Żaden. Ale efekt mrożący został wywarty.

Paragony grozy powstają najczęściej w lokalach nad samym morzem, na plaży, które mają wysokie ceny, bo popyt, zwłaszcza w sezonie, miejscami nawet przewyższa podaż. Ponadto, warto sprawdzić, jak wyglądają koszty funkcjonowania tych lokali: czynsz, kredyt, energia, koszty osobowe, koszty surowca, marża. Trzeba być idiotą, aby oczekiwać, że ktoś zrobi komuś rybę w cenie zakupu surowca z kutra. Ale przecież ten przerażony turysta sam może iść do portu, kupić sobie kilogram dorsza, którego nie ma i przy okazji zobaczyć ile kosztuje, a następnie pójść do Lidla, kupić sobie olej, przyprawy i co tam do ryby potrzebuje, a następnie usmażyć sobie w hotelowym pokoju. Będzie taniej i pozostałe środki pieniężne będzie można wydać na jakieś atrakcje w równie hardcorowej cenie. Bo jeśli prąd kosztuje tyle, ile kosztuje, paliwa tyle ile kosztują, a czereśnie były po 200 zł, to ile ma kosztować ryba w nadmorskiej restauracji czy barze na plaży? To tak, jakby mieć pretensje, że drinki na dyskotece są zbyt drogie, bo whisky w sklepie kosztuje 4 razy taniej. Ktoś widział takie artykuły? Na marginesie, na paragonie nie widać co i za ile kupił klient, więc nie można się odnieść w zakresie cen w Kołobrzegu. Być może o to chodzi w całej zabawie.

Dwie osoby zapłacą za dobę 200-300 zł w takich kiepskich miejscówkach albo daleko od morza. W takich przy plaży koszt pobytu wynosi już teraz minimum 500-600 zł”. Pytamy: skąd te ceny bierze „Onet”? To ceny sprzed roku, teraz jest drożej. A powód jest prosty i o nim pisze czytelnik: bo w Kołobrzegu jest pełne obłożenie, bo tu chcą wypoczywać nie tylko Polacy, ale i turyści zagraniczni. Skoro więc apartament w mieście kosztuje 200-300 zł za dobę, to ile ma kosztować pokój w cztero czy pięciogwiazdkowym hotelu 50 czy 100-200 metrów od morza? Jeśli komuś to nie odpowiada, można na plażę przyjechać pociągiem Regio z własnym namiotem. Znam takich turystów. Robią tak, bo jest taniej. Ale w pięciogwiazdkowym hotelu czy w sanatoriach jak ma być taniej, jak wszędzie jest drożej?

Na marginesie pozostawię teksty o treści, że „Na ogół Kołobrzeg jest dość pusty. Zdecydowana większość to emeryci w sanatoriach. Rodzin z małymi dziećmi itd. jest bardzo mało. O godz. 20 większość budek z jedzeniem była już zamknięta”, bo to  może napisać ktoś, kto w Kołobrzegu nie był, albo był, ale na lotnisku w Podczelu, ale pisze, że był w Kołobrzegu. Coś gościa ominęło, albo akurat był w środę o 20.00 i zwiedzał latarnię w deszczu (na zdjęciu). Bo w piątek, sobotę czy niedzielę takiego widoku nie uświadczył. „Podczas wieczornego spaceru przy plaży nie spotkałem ani pół żywej duszy, starsi już w pokojach...” – pisze czytelnik. Może chodził po wydmach?

Czego oczekiwać po poziomie takich artykułów grozy, gdy inna czytelniczka pisze o swoich doświadczeniach z innej części polskiego Wybrzeża: „We wszystkich restauracjach, barach, smażalniach ceny są jakby umówione, tzn. w ogromnej większości cena podawana jest za 100 g ryby, nie za całe danie”. Skoro ryba ma różną wagę, to jak podawać cenę dania w inny sposób? Kroić na kawałki? W Kołobrzegu ten system obowiązuje co najmniej od ponad 40 lat, bo jak żyję, zawsze taki był. I nikomu nie przeszkadzał. Żyjemy widać w nienormalnych czasach, w których jak ludzie nie mają już na co narzekać, to napiszą do „Onetu” i dzięki temu zobaczymy, jakie problemy mają ludzie. Ale dzięki temu dziennikarze nie muszą szukać roboty w pośredniaku i dalej pisać o tym, co sądzą ludzie o cenach nad morzem. Potem będzie o cenach w górach i na Mazurach. Wyprzedzę „Onet” i powiem jak było ostatnio w Krakowie. Nocleg bez śniadania w trzygwiazdkowym takim sobie hotelu 350 zł przy rezerwacji. Cena w hotelu za to samo: 450 zł. Za dwie doby będzie 900 zł. Czy to normalne? Dokładnie tak: sami tego chcieliśmy. Jak dojdzie 15 emerytura i inflacja w sierpniu przebije 15 procent, będzie tysiąc dla równego rachunku. Żeby na koniec było śmiesznie, niedługo ktoś napisze jak rosną ceny w kurortowych kiblach. I to będą paragony grozy, tak jakby papier toaletowy, woda i przysłowiowy „Domestos” były za darmo.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama