Few Clouds

21°C

Kołobrzeg

27 czerwca 2022    |    Imieniny: Cyryl, Maryla, Władysław
27 czerwca 2022    
    Imieniny: Cyryl, Maryla, Władysław

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic


dziemba kołobrzeg

„Opowiedzieliście się za Tamborskim” – to nowa akcja politycznych aktywistów Platformy Obywatelskiej wymierzona w portal „Miastokolobrzeg.pl”. Choć nasze audycje emitowane są w Radio Kołobrzeg i prowadzi je Piotr Rybczyński, to politycy PO widzą tylko portal. Są za słabi, żeby walczyć z konglomeratem Telewizji Kablowej Kołobrzeg i Radia Kołobrzeg, więc wydaje im się, że mogą sobie pomawiać nas. Powód jest prosty: co do zasady, tylko Miastokolobrzeg.pl i Radio Kołobrzeg oraz portal „Informacje.kolobrzeg.pl”, opisywały przebieg wyborów w Platformie Obywatelskiej. Ale w partii nie było to dobrze widziane, bo ujawnianie nieprawidłowości, jak opłacanie zaległych składek kumplom, dopisywanie do partii członków rodzin, a nawet całej rodziny, kumpli, itd., a więc wszystkich tych patologii, rozsierdziło działaczy. Wyczekiwaną formą przekazu w tych wyborach przez partię pod tytułem Platforma Obywatelska, było milczenie. A gdy po oświadczeniu Anny Mieczkowskiej, odcinającej się od Artura Dąbkowskiego po aferze z dzierżawami na sesji Rady Miasta, ten postanowił ujawnić kulisy załatwiania mu pracy w Miejskiej Energetyce Cieplnej i de facto oszukania go w tym zakresie, miarka się przebrała, bo zdaniem działaczy PO było to celowe i uknute z Tamborskim. To musiał być spisek dziennikarski, uderzający w kobietę kandydującą na szczyty władzy. Dla działaczy politycznych, knujących niemal każdego dnia, nie brzydzących się łamaniem zasad moralnych, gięcia politycznych kręgosłupów i osiągania celów z pozycji ordynarnej politycznej siły, nie istnieją media niezależne. Istnieją media, które oni mają w kieszeni, a te których nie mają, w kieszeni muszą mieć inni.

Ta schizofreniczna wizja świata politycznego świetnie została opisana przez ekspertów jako spiskowa teoria dziejów oraz polityki: „Zgodnie z nią, zjawiska niekorzystne dla siebie lub własnej grupy interpretowane są jako skutek czyjegoś celowego działania lub machinacji zespołowych” (J. Mandrosz, Czynniki ograniczające racjonalność poglądów i zachowań politycznych, [w:] Podstawy psychologii politycznej, Poznań 2002). Na tej bazie, tworzy się listę politycznych wrogów, na czele której są dziennikarze. To właśnie ze względu na ich społeczną pozycję i zaufanie, odwrotnie proporcjonalną do polityków, Jarosław Kaczyński chce zniszczyć TVN, który nie robi nic innego jak wspiera opozycję z Tuskiem na czele. Na podstawie tej chorej wykładni, identycznie w Kołobrzegu, grupa działaczy widzi jedno medium wspierające tylko jednego polityka. Oznacza to, że wszyscy ci, którzy o sprawie niekorzystnej dla Platformy nie napisali, wspierali ordynarnie Platformę, czyli działali przeciwko swoim odbiorcom. To oczywiście głupota, ale w przypadku tworzenia teorii, gdy śmieci włożysz, śmieci wyjdą. Politykom PO nie przeszkadza to w opowiadaniu bzdur i masowym wpisywaniu komentarzy. W ten sposób, uważają, wykreują rzeczywistość, na czym właśnie zostali przyłapani.

Niestety, politycy nie chcą zadawania pytań, nie chcą przychodzić do audycji publicystycznych i odpowiadać na niewygodne czasami pytania. Wolą zwoływać beznadziejnie bezpłciowe konferencje prasowe, skierowanie nie do dziennikarzy, ale do mieszkańców. Bez sensu. Ale dziennikarze robią z tego materiały, bo mają z tego kasę za wierszówkę. A że czytelnicy nie mają z tego kompletnie nic, poza papką nieobronionego partyjnego bełkotu, mało kogo obchodzi. Ponad tym jest jeszcze Facebook, gdzie politycy z Platformy pokazują nam zupełnie inną rzeczywistość, niż znamy ją z naszego życia. Tam ludzie są szczęśliwi, odnoszą sukcesy, nie ma barier, problemy zawsze są rozwiązywalne, politycy słowni, a ludzie na zdjęciach bezgranicznie im wdzięczni. Jeśli już kogoś nie bierze to na wymioty, to znaczy, że obrazkowe życie na Facebooku po prostu wypaliło mu mózg. 40 lat temu nikt by się na to nie nabrał, a komentarz delikatny brzmiałby „Do cyrku z tymi clownami”.

Politycy chcą nam zawsze przedstawić retorykę szczęścia, piękna, wspólnoty, zwierzeń, otwartości, itd. Kto podważa te kwestie i ujawnia inne prawdy, jest niszczony i niechciany, bo psuje to, nad czym pracują całe zespoły ludzi, żeby wyborcom pokazać świat, który nie istnieje i istnieć nie będzie. My mamy w niego wierzyć, że istnieje. Pokazanie, że Anna Bańkowska jest zupełnie inną osobą, niż mówi, że otacza się ludźmi bez skrupułów, musi się spotkać z taką odpowiedzią. Tylko nasz portal pisał, że Tomasz Tamborski czy jego stronnicy działają na rzecz ożywienia jak największej liczby osób niepłacących składki. Ale też wskazywaliśmy, jak stronnicy Bańkowskiej pompują partyjne koła. Osobiście nie wierzę, żeby Bańkowska o tym nie wiedziała. Nie wierzę, żeby nie wiedział o tym Tessikowski, albo Anna Mieczkowska. To była tajemnica poliszynela, ale liczyło się zwycięstwo, a przecież cel uświęca środki.

W polskiej kulturze medialnej, standardem jest nie tylko publikowanie informacji, pozbawionych zabarwienia ocennego, niezależnych, ale także publicystki z komentarzami ekspertów czy samych dziennikarzy, którzy dokonują analizy i krytyki świata widzianego ich oczami. W Kołobrzegu, tego drugiego składnika mieszkańców za wszelką cenę próbuje się pozbawić. Najlepiej, żeby media pisały o wypadkach, meczach i koncertach, okraszanych czasami konferencjami czy śniadaniami z politykami. Żadnych analiz, roztrząsania. Nic. Tak jest od lat. W 2010 roku Platforma nie chciała mnie na swojej konwencji wyborczej i poszczuto mnie ochroną, która zagroziła, że wyniesie mnie z hotelu „Aquarius”. Wszyscy dziennikarze byli tego świadkami, nikomu to nie przeszkadzało. W 2006 roku dokonano pomówienia jednego z dyrektorów, że zastrasza on jednego z „naukowców” (z filozofa zrobiono socjologa). Ujawniłem w Radio Kołobrzeg uknutą w Platformie polityczną intrygę. W boju po władzę nie wahano się zniszczyć człowieka. Zanim sprawa trafiła do sądu, straciłem pracę jako dziennikarz, a jeden z dziennikarzy straszył mnie na konferencji prasowej. Sąd udzielił mi pochwały za ujawnienie spisku. W 2002 roku po moim artykule w gazecie, trzeba było rozebrać budowany basen (obecnie Basen Milenium), bo ujawniłem, że nie było na niego pozwolenia na budowę, a władza spiskowała, żeby to ukryć i pochwalić się inwestycją przed wyborami. Na tych działaniach Kołobrzeg stracił 4 mln zł. Ja straciłem pracę jako dziennikarz.

Uczciwy dziennikarz w systemie lokalnej władzy uzależniony jest od wydawców i właścicieli gazet. Nasza redakcja nie ma tego problemu. Nie ma tego problemu Radio Kołobrzeg czy pracujący tam Piotr Rybczyński. Nie wahaliśmy się ujawnić negocjacji w 2015 roku, gdy politycy PO i PDK po cichu negocjowali nad tym, jak wywalić Woźniaka z wiceprezydentury, do czego ostatecznie nie doszło. Ujawniliśmy sprawę stajni pisowskich hejterów z Markiem Wertyńskim na czele, aferę „obleśnego Artura”, a także nie wahaliśmy się pokazać, jak to robiono w Platformie, że załatwiono mu pracę. Ostatnio usłyszałem, że jeśli chcę być obiektywny, to muszę to udowodnić i uderzyć w Tamborskiego. Niniejszym ogłaszam publicznie po raz czwarty już członkom Platformy, że zapraszamy ich do naszych audycji, żeby sobie pokopali Tomasza Tamborskiego. Czekamy na te kwity, którymi ciągle nas się kusi, ale do tej pory ich nie dostaliśmy. A tak szczerze, może warto przewietrzyć szeregi, usunąć miernych, ale wiernych, wpuścić ludzi młodych i skończyć z paranoją? Mierzi mnie to klepanie po plecach i mówienie, jacy to jesteśmy „zaje…sci” gdy publikujemy artykuły o politykach PiS, ale gdy publikujemy je o politykach PO, to już źle. Gdyby rządziło PiS, a PO była w opozycji, byłoby tak samo. Według każdej władzy obiektywny dziennikarz to tylko ten, który źle pisze „o innych”.

P.S. Osobom czekającym na ciąg dalszy przygód Artura Dąbkowskiego i Anny Bańkowskiej i nie tylko, niniejszym przekazuję komunikat: ciąg dalszy będzie, gdy nasza kancelaria prawna po zapoznaniu się z zebranym materiałem nie będzie miała wątpliwości, że nasze działania na podstawie Prawa prasowego obronią się w sądzie. Każdy bowiem potencjalny błąd w sztuce zostanie wykorzystany przeciwko nam.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama