Overcast Clouds

9°C

Kołobrzeg

19 kwietnia 2024    |    Imieniny: Adolf, Leon, Tymon
19 kwietnia 2024    
    Imieniny: Adolf, Leon, Tymon

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

promocja kołobrzeg

Rzadko kiedy zdarza się tak dyletancko wprowadzana reforma, jak wepchnięcie na siłę promocji do kultury, czyli wrzucenie jej do Regionalnego Centrum Kultury. Jak widać, władze miasta nie mają pomysłu jak rozwiązać problem wydania kilku milionów złotych. Dlatego zamiast utworzenia nowej instytucji, reformuje się starą, a na koniec nie wiadomo, czy ten dramat to jednak komedia, bo scenariusz zmieniano w trakcie spektaklu…

Zaczęło się już w ubiegłym roku, gdy zastępca prezydenta miasta Iwona Grędas-Wójtowicz popisywała się nieznajomością ustawy o prowadzeniu działalności kulturalnej. Tekst, że „ja się bardzo szybko uczę” stał się ulubionym hasłem części radnych, w stylu „nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera”. Na sesji okazało się, że po pierwsze, nie będzie szumnie zapowiadanej zmiany nazwy RCK na Regionalne Centrum Kultury i Promocji (i dobrze, bo środowiska kultury tego nie chciały), a także, że aby powołać nowego dyrektora RCK, trzeba będzie zmusić ówczesnego, żeby sam odszedł. Dlaczego? Bo ustawa nie pozwala na odwołanie dyrektora instytucji kultury w trakcie trwania kadencji, poza wyjątkami, które nie zachodziły. Tadeusz Kielar złożył więc rezygnację, ale ani on, ani Anna Mieczkowska nikomu o tym nie powiedzieli, Ilona Grędas-Wójtowicz przez przypadek też nie zająknęła się ani słowem na przykład podczas śniadań z dziennikarzami, więc podczas Gali Kultury wszyscy gratulowali Kielarowi, życzyli mu sukcesów, dyrektorowania. Wyszło niezręcznie, głupio, wręcz zamiast kultury wysokiej była wiocha.

Ogłoszono więc konkurs na dyrektora RCK. Ogłoszenie trzeba było jednak znowelizować. Dlaczego? Bo faktycznie, tak jak mówiła Ilona Grędas-Wójtowicz, miasto chce fachowo podejść do kultury i promocji, szczególnie promocji. Pewnie ktoś dlatego wpisał wymóg „znajomości języka polskiego i angielskiego w mowie i piśmie” dla nowego dyrektora. To pokazuje, jak fachowo, wręcz ekspercko podeszli włodarze do sprawy, bo dowodzi, że poszukiwany manager mógłby pochodzić z innego europejskiego kraju, może nawet z USA, albo Kanady, no ale język polski znać musi, nie tylko dlatego, że musiałby tworzyć w tym języku dokumenty, ale także dlatego, że część urzędników, o radnych nie wspominając, nie mogłaby się z nim porozumieć. Ponieważ jednak wynagrodzenie jest w złotówkach, a niedługo nawet kierownicy „Biedronki” zarabiać będą 6500 złotych brutto miesięcznie, więc zapędy trzeba było ograniczyć.

Przeglądając dokumentację konkursową oraz zmian w RCK, na próżno szukać było w BIP informacji o powołaniu komisji konkursowej na dyrektora RCK. Skoro dyrektor ma być fachowcem, to w komisji powinni być również fachowcy od kultury, przedstawiciele środowisk kulturalnych, pracowników RCK, czy eksperci od promocji, nie dlatego, że tak stanowi ustawa, bo ona w tym przypadku daje prezydentowi dowolność w kształtowaniu składu komisji, ale dlatego, aby uniknąć zarzutu o fasadowość samego konkursu. Ale nawet tego nie chciało się komuś zrobić. Dyrektora wybierali: Ilona Grędas-Wójtowicz (zastępca prezydenta), Ewa Pawłowska (sekretarz miasta), Romuald Kociuba (naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu), Agnieszka Hoc (kierownik Biura Kadr i Płac). Autorytet tego gremium w przedmiotowej dziedzinie powoduje, że jedyne co można dalej, to milczeć. Po naszym zapytaniu o brak zarządzenia, braki w BIP z listopada mają zostać uzupełnione.

Trwało więc poszukiwanie fachowca. Napływały oferty i gdy do końca roku konkurs miał być rozstrzygnięty, a deklarowała to prezydent Anna Mieczkowska, najpierw do mediów napłynęła informacja, że konkurs nie został rozstrzygnięty i obowiązki dyrektora pełni Tadeusz Kielar, a potem, że konkurs jednak trwa nadal, Kielar też pełni obowiązki, ale dyrektora poznamy już wkrótce. Dlaczego tak? Bo były święta i nie wszyscy kandydaci mogli przyjechać na rozmowy z „Wielką Komisją do Spraw Promocji i Kultury”, bo mieli plany, nazwijmy to „świąteczno-sylwestrowe”. Można i tak.

Wydawać by się mogło, że to koniec blamażu, bo ile w jednym działaniu można się popisywać? Ale tu niezawodnie przychodzą z pomocą fachowcy. Okazuje się, że konkurs się wydłużył, że osoby, które potencjalnie mogą zostać dyrektorem, nie przyjdą do pracy z dnia na dzień, bo mają umowy w innych miejscach. Obecnie, w RCK jest tylko p.o. dyrektora, bo przecież plany miasta były takim blitzkriegiem, że dotychczasowy zastępca dyrektora został awansowany na kierownika. W dzisiejszej wypowiedzi w Radio Kołobrzeg Ilona Grędas-Wójtowicz upewniła mieszkańców, że będzie dyrektor RCK, a także jego zastępca ds. kultury i drugi zastępca ds. promocji (konkurs na to stanowisko ma właśnie ruszać, żeby jak mówi zastępca, Kielar nie pracował całą dobę). Do tej pory, całym RCK kierował jeden dyrektor, a zastępca zajmował się sprawami administracyjnymi, czyli jakby samym funkcjonowaniem jednostki pod kątem organizacji zadań. Teraz kulturą zajmie się jeden zastępca, promocją drugi zastępca, a po co dyrektor? Będzie nadzorował pracę zastępców? Nawet gdy w Kołobrzegu istniał Miejski Ośrodek Kultury oraz Centrum Promocji i Informacji Turystycznej, na stanowiskach kierowniczych zatrudnionych były 2 osoby. Teraz będą to trzy osoby w jednej jednostce do realizacji jej zadań.

A teraz bolesna prawda. Jak się nie ma na coś pomysłu, to się za to lepiej nie zabierać. W temacie przekształceń kultury i promocji można było zobaczyć, jakim fachowcem jest Ilona Grędas-Wójtowicz. Nie lepiej wyszło Annie Mieczkowskiej, która chce mieć nowego managera ds. kultury i promocji. Pan chce, sługa musi, ale niżej musi być ktoś, kto to potrafi zrobić. Zamiast zmienić obecnego dyrektora RCK, podziękować mu, powiedzieć, że ma się inne pomysły, brnie się w farsę tak głęboko, że środowisko kultury łapie się za głowę. Osobiście rozumiem, że nowy prezydent chce mieć swoich ludzi, bądź jest niezadowolony z tych, których zastał. Zamiast powołać odrębną jednostkę do spraw promocji, upycha się te zadania w jednostce do tego niewyspecjalizowanej, bo ktoś boi się krytyki tworzenia etatów dla swoich. Jak się w ten sposób działa, to obawy są uzasadnione. Po trzecie, scenariusz tragedii jest wypadkową promocyjnej katastrofy miasta i dobrej miny do tego zastępczyni prezydenta Ilony Grędas-Wójtowicz, która na przykład, broniła imprezy nad morzem związanej z wiatrem i wodą, gdy była to wielka porażka (sprawdzimy teraz jak miasto tę umowę skonsumowało, bo gdy sprawdzaliśmy to kilka tygodni temu, były z tym problemy). A tragedią były wakacyjne imprezy na takim poziomie, że kołobrzeżanie jeździli do gminy Kołobrzeg, do Korzystna i Grzybowa, aby pobawić się przy muzyce gwiazd. To zasługa m.in. działalności Biura Prezydenta.

Gdy krytykowaliśmy m.in. te sprawy w ciągu minionego roku, byliśmy celem ataków zarówno politycznych (patrz „Błyskotki”), jak i medialnych. Prawda jednak broni się sama, zwłaszcza w zakresie takiego dyletanckiego podejścia do zagadnienia i jego ubierania w medialne zadęcie za publiczne pieniądze. Bo niektóre stanowiska są znaczone. Ktoś tam, jeszcze nie wiemy kto, zostanie dyrektorem, ale zastępcą ma być Tadeusz Kielar, a drugim zastępcą Marta Ostapiec, jak wieść gminna niesie (zmiany zajdą też w MOSiR, ale to już nie jest tajemnica). I gdyby kwestie te poprzedziła właściwa informacja, konsultacje z reprezentatywnymi środowiskami kultury, jakieś chociaż uzgodnienia i wyciąganie z nich wniosków, pewnie byłoby inaczej. A tak mamy trzech dyrektorów, zarzuty opozycji o podejrzenie wyprowadzania pieniędzy na promocję i jakiś taki dziwny niesmak wobec tego, jak traktuje się i pracowników kultury, i mieszkańców. Wreszcie, w tej atmosferze rozpocznie pracę nowy dyrektor RCK, a Anna Mieczkowska zamiast odnotować sukces, znowu będzie szpachlować rysy na wizerunku magistratu. Warto uczyć się na błędach cudzych, zamiast płacić za własne…

Robert Dziemba

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama