Few Clouds

4°C

Kołobrzeg

21 kwietnia 2024    |    Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks
21 kwietnia 2024    
    Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

dziemba kołobrzeg

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu, dzięki uprzejmości przewodniczącego rady, Ryszarda Szufla, mogłem zabrać głos w związku z ukazaniem się mojej nowej książki, pt. "Historia Kołobrzegu po 1945 roku". Za pośrednictwem radnych, zaprosiłem mieszkańców na spotkanie autorskie, ale postanowiłem też kilka spraw wyjaśnić, zwłaszcza, że rok 2019 dobiega końca.

Mieszkańcy mogli kilka miesięcy temu usłyszeć, jak oto Dziemba dostaje szmal za książki. Wielka afera, nakręcana przez niektórych dziennikarzy, z których mało kto zapytał mnie o zdanie, gdy fala wzbudzania podejrzliwości przeszła na poziom krytyki mojej publikacji dot. "Reduty Polskiej". Był to szczyt absurdu, gdy dyskusja naukowa osiągnęła poziom newsów w mediach. Jakie to PiS-owskie, prawda? Dlaczego? Bo od samego początku nagonkę nakręcali konkretni radni z Rady Powiatu. Najpierw, bo Dziemba dostaje szmal, potem, bo Dziemba wydaje gnioty. Manipulowano informacjami, wypowiadano się w kwestiach, w których kompetencje osób są zerowe. Najlepsza była radna Polan, troszcząca się, aby w publikacjach wydawanych ze środków powiatowych, ktoś nie gloryfikował Hitlera na przykład. Trzeba się zabezpieczać. Czyż książek nie piszą sami idioci i pewnie naziści i komuniści, separujmy ich więc od społeczeństwa za ich własne pieniądze? Czy nie tak? A to była uwertura, za którą poszły akordy medialnej troski o legalność działań, o zgodność ich z ustawami. Wystarczyło iść z tym do prokuratury, a nie ronić krokodyle łzy. Urzędnicy starostwa łapali się za głowę, widząc ten ciekawy przykład połączenia głupoty z niezwykłym uporem, na który nie było i nie ma lekarstwa. Gdyby książkę napisał koń, nie wywołałoby to takiej afery. Napisał książkę Dziemba, dostał środki publiczne, to można z nim robić, co się chce. A to się niektórzy zdziwili, a inni dopiero jeszcze zdziwią.

Henryk Bieńkowski. Pomówił starostę, po otrzymaniu stosownego wezwania, przeprosił Tomasza Tamborskiego. Następnie, ponieważ pomówiony zostałem również i ja, dlatego wysłałem H. Bieńkowskiemu stosowne wezwanie, którego odbioru odmówił. Pozew do Sądu Okręgowego poszedł z automatu. O przeprosiny i odwołanie zarzutu, że konkurs, w którym kierowana przeze mnie fundacja startowała, był ustawiony. Koledzy radnego, zaprosili mnie na rozmowę, na której na przeprosiny, Henryk Bieńkowski podał mi rękę, a ja wycofałem pozew z sądu. Jestem zwolennikiem zdrowego rozsądku, a nie awanturnictwa, ale oto na sesji, na której zabierałem głos, jak powiedzieli mi radni, na głos radny miał powiedzieć, że mój tekst o przeprosinach to kłamstwo i nic takiego nie miało miejsca. Mam apel do radnego Bieńkowskiego, żeby powtórzył to publicznie, a ja przeproszę się z moim rozumem, apelując do reprezentujących mnie adwokatów, żeby zrobili co tylko w ich mocy, wzorem Ewy Pełechaty w sprawie z radnym Plewko, aby radny Bieńkowski i jego koledzy z PiS zostali największym przyszłorocznym sponsorem kołobrzeskiego hospicjum. Zaś poseł Hoc może wreszcie zajmie się swoją wesołą ferajną z powiatu, bo niektórzy przynoszą tej partii wstyd, czego może nie było widać z Brukseli czy teraz Warszawy.

Gdy swoje książki wydawał Jerzy Patan, skarżył się, że kupuje je tylko Tamborski. Inne samorządy nie były tym zainteresowane. Kołobrzescy radni, gdy już Jurek Patan nie żył, jako pierwsi migiem przegłosowali tytuł zasłużonego dla Kołobrzegu dla Patana, a potem jeszcze rondo nazwali jego imieniem. Jak Patan żył, to jego twórczością byli zainteresowani czytelnicy, a jak książki kupował Tamborski, to pojawiały się pytania, dlaczego kupuje Patana, a nie Kroczyńskiego. To pokazuje, że w Kołobrzegu, żeby ktoś docenił twoją pracę, a wkład Jerzego Patana w popularyzację historii miasta jest ogromny, trzeba umrzeć, bo inaczej można tylko służyć na wieszak do różnego rodzaju pomówień i doszukiwania się marnotrawstwa.

Jeśli idzie o koszty, na wydanie "Reduty Polskiej", Fundacja Historia Kołobrzegu otrzymała 8100 zł. Środki własne, dołożone do projektu, to 900 zł. Koszt zadania zamknął się kwotą 8610. Jest to tylko jedno działanie: skład i druk książki. Wkład własny fundacji nie uległ zmianie, pozostałe środki za wydanie 400 egzemplarzy, zwrócono do budżetu powiatu. W przypadku ostatniej książki, "Historia Kołobrzegu po 1945 roku", z budżetu powiatu fundacja otrzymała 14 400 zł. Wkłada własny wyniósł 1600 zł. Jedynym kosztem projektu był druk książki w kwocie 17 230,50 zł. Brakującą kwotę, 1230,50 zł, fundacja dołożyła z własnego budżetu, zwiększając swój udział w wykonaniu zadania publicznego o niemal 77%. W przypadku obu projektów, aby móc je realizować, wcześniej niezbędne były badania, wyjazdy do archiwów, studia zagraniczne, koszty transportu i inne, bez których książki by nie powstały. Dziś podsumowałem te wydatki i zamknęły się one kwotą 28 648,16 zł. Na ten cel, pozyskaliśmy środki od sponsorów, ale w dużej mierze był to wkład środków prywatnych. Łącznie, wydrukowaliśmy 700 egzemplarzy książek, które trafiły do bibliotek na terenie Powiatu Kołobrzeskiego i Powiatu Białogardzkiego, uniwersytetów, a także do czytelników z Kołobrzegu, ale nie tylko.

Czy było więc warto? Odpowiedź na to pytanie daje czwartkowe spotkanie z czytelnikami, z mieszkańcami zainteresowanymi historią Kołobrzegu (zobacz). Dzięki temu, do Muzeum Oręża Polskiego trafiają kolejne zbiory. Dzięki temu, pogłębiamy naszą wiedzę o historii miasta, o dziejach dawnych mieszkańców i nas samych. Historia i jej odkrywanie nas integruje. Wyzwala emocje związane z naszymi przodkami, z dumą wobec tego, czego w Kołobrzegu dokonaliśmy. A przecież w przyszłym roku mamy 75 rocznicę nastania tu polskiej administracji. Cieszę się, że mogę być cząstką, która w tym mechanizmie uczestniczy. Jaki jest sens tego, skoro na tym nie zarabiamy? Na co dzień pracuję w Pracowni Historii Kołobrzegu. Doszedłem do wniosku, że tylko w ten sposób możemy realizować publikacje monograficzne. I to się udaje. Dziękuję za wparcie staroście Tomaszowi Tamborskiemu i członkom Zarządu Powiatu, że nie dali się zastraszyć i nie wycofali się z tegorocznych konkursów. Podziękowania składam dyrektorowi Muzeum Oręża Polskiego Aleksandrowi Ostaszowi. Dziękuję radnym obu rad, pracownikom Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego, Miejskiej Biblioteki Publicznej, oczywiście pracownikom Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, pracownikom archiwów, w tym Archiwum Państwowego w Koszalinie, Muzeum Diecezjalnego w Kołobrzegu, Musée de l'Armée w Paryżu, pracownikom naukowym Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego, Klubowi Pioniera Kołobrzegu, wreszcie Wydawnictwu "Kamera" i wielu wielu innym, cichym mecenasom mojej pracy, w tym moim kolegom, Piotrowi Rybczyńskiemu i Krzysztofowi Klinkoszowi, za krytykę, dyskusję i czasami, sprowadzanie mnie na ziemię.

Józef Stalin mawiał, że łatwiej jest ludzi rozstrzelać niż skłonić ich do pracy. W Kołobrzegu, gdy Fundacja Historia Kołobrzegu chce pracować, tworzy się sytuację, w której tej pracy się odechciewa. Ale to wina upolitycznienia i skonfliktowania tego miasta przez polityków. Trzeba brać na to stosowną poprawkę, gdyż ludzie w tym mieście są lepsi, bo los tego miasta, tak jak i jego historia, nie jest im obojętny. Jest w nich dziwny opór, żeby tak samo jak od stuleci, być lepszym od innych miast, żeby się wyróżniać. Ten duch utwierdza w przekonaniu, że warto pracować, że warto działać i robić rzeczy społecznie użyteczne.

Robert Dziemba

P.S. Żaden z radnych opozycyjnych nie pojawił się na wieczorze autorskim. Rada Ilona Polan z Klubu PiS złożyła zapytanie do Zarządu Powiatu, dlaczego tenże zgodził się na zmianę tytułu mojej książki. Radny ma prawo wiedzieć.

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama