menu

Jaki będzie 2010 rok?

Nowy rok 2010 to rok straconego spokoju. Polityka wyjdzie kołobrzeżanom bokiem szybciej, niż sami zainteresowani mogą się tego spodziewać. Po pierwsze, to rok przecinania wstęg i wszystkich możliwych sznurków. Każdy będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Otwartych zostanie wiele inwestycji, wszystkie w blasku fleszy i w świetle kamer. Nikt nie zapyta skąd się te inwestycje wzięły. Na przykład już w lutym oddany zostanie do użytku gmach nowej szkoły. Nikt już nie pamięta, że to inicjatywa mieszkańców poparta przez poprzednich radnych i prezydenta, którzy ją uruchomili. Sukces ma wielu ojców, porażka tradycyjnie jest sierotą.
Wiele inwestycji nie powstanie. A to dlatego, że nie ma pieniędzy lub będą kiedyś, choć kiedy, to dokładnie nie wiadomo. Są problemy z kołobrzeską obwodnicą. Jej budowa miała się rozpocząć już dawno. Później Tomasz Tamborski, zastępca prezydenta miasta do spraw gospodarczych zarzekał się, że już pod koniec 2009 roku wszystko będzie hulało. Ale nie hula i nie ma żadnej pewności, że będzie inaczej. Co więcej, pojawiły się głosy, że w związku z przybliżeniem się do Kołobrzegu drogi S6, obwodnica jest nam potrzebna jak piąte koło u wozu.
Po drugie, to rok wyborczy. Potrójnie. Wybierzemy prezydenta Polski. Starcie obecnie urzędującego Lecha Kaczyńskiego z kandydatem Platformy Obywatelskiej, zapewne Donaldem Tuskiem, będzie jak zderzenie dwóch płyt tektonicznych, a jego konsekwencją będzie dekompozycja przynajmniej części sceny politycznej w kraju. I graniczy niemal z pewnością, że nie usłyszymy słynnego: „Panie prezesie! Melduję wykonanie zadania”.
W Kołobrzegu wybierzemy również 21 radnych Rady Miasta i 18 radnych Rady Powiatu. Po raz kolejny będziemy świadkami szopki, gdy tuman bardziej bądź mniej świadomych swej roli polityków będzie przekonywał bardziej bądź mniej świadomych wyborców, co chce zmienić w mieście i dlaczego choć wie, że tego i tak nie zrobi, to mówi inaczej. Fantastyczne zjawisko psycho-socjologiczne. Już w tej kadencji mamy przykład bezwolnych radnych, którzy głosowali tak, jak im partia kazała. Kropka w kropkę. Duża część radnych lub ich rodziny pracuje w jednostkach budżetowych miasta. To wystarczy, żeby zachowywali się jak marionetki. Czy to się zmieni? Ten rok to pokaże.
W 2010 roku wybierzemy także prezydenta miasta. 4 lata temu mieszkańcy niewielką przewagą głosów uznali, że Kołobrzegiem powinien rządzić bezpartyjny, dynamiczny i skuteczny Janusz Gromek. Teraz będą musieli ocenić, ile z tych trzech przymiotników się ostało, ile z nich sprawdziło się w rzeczywistości. I to nie powinno sprawić im problemów.
Po trzecie, to będzie rok kolejnego podziału miasta. Gdy ludzie spierają się o pieniądze i władzę, tam już nie leje się krew (oby!), ale sączy się nienawiść i kłamstwa, rzucane wobec ludzi niczym bańki mydlane nad morzem. Przełom roku 2009/2010 pokazał wyraźnie, że niczego mieszkańcom Kołobrzegu nie oszczędzą politycy. I tu nie chodzi o to, że członek zarządu województwa Marek Hok nazywa się marszałkiem, niczym major generałem. To tylko przedsmak, przygrywka, przystawka.
Rok 2010 to ważny sprawdzian dla kołobrzeskiej branży turystycznej. Ten sezon udowodni, czy i kto przetrwa w granicach przeinwestowanej strefy uzdrowiskowej. To także sprawdzian dla skuteczności mocno obitej i nieco upośledzonej kołobrzeskiej promocji. Oczywiście nie ma się co martwić, ludzie na Sunrise przyjadą, na tej imprezie ich nie zabraknie. Bo Sunrise to marka, a Kołobrzeg – tego nikt nie wie. Miało być klimatycznie, a może być problematycznie.
Na pewno w 2010 roku nie zobaczymy „Otwarcia Lata”. Będzie za to wiele imprez o charakterze wyborczym, a nic tak dobrze nie uspokaja jak kiełbaska i piwko na Skwerze Pionierów na koszt podatnika. Podatnik nie musi się zresztą specjalnie martwić, dozna wrażenia, że w tym roku, jak w żadnym ostatnim nie miał tylu przyjaciół i fanów. I nawet władza będzie wydawała się mieć taką jakąś bardziej ludzką twarz. Bo po co promować Kołobrzeg, skoro w Kołobrzegu można, ba, nawet trzeba promować siebie?
Mieszkańcy ulicy Radomskiej, ale nie tylko, mogą zapomnieć o remoncie nawierzchni ich ulicy. Tam hasło „aby się żyło lepiej” dojdzie jedynie w formie audiowizualnej lub prasowej. Radzimy nie łudzić się tym, że jeśli już raz coś ktoś komuś obiecał, ba zapisał w jakichś dokumentach, to ma to jakąś większą wartość niż żadną, bo nie ma. W tym jednym rok 2010 nie różni się od innych. Niestety.

Redakcja

 

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.