Ogłoszenia ***  Żernicki  (Mieszkania)  ***  Praca Słodko&Słono   (Dam Pracę)  ***  Sprzedawca Kołobrzeg   (Dam Pracę)  *** 

2 lipca – tragedia miasta nad Parsętą

informacje kołobrzeg, 1807,twierdza,oblężenie2 lipca 1807 roku podczas oblężenia twierdzy ogłoszono oficjalnie zawieszenie broni. Miasto płonęło, ludzie konali. Nie musiało do tego dojść. Dlaczego stało się inaczej?


Rok 1806 pokazał, jak słaba w swojej sile jest armia pruska. Mniemanie dowódców, że geniusz taktyki Fryderyka II będzie wiecznie aktualny, doprowadził do serii katastrof w zderzeniu z nowoczesną sztuką walki praktykowaną przez wojska napoleońskie. Nowe technologie w uzbrojeniu i nowa taktyka obowiązująca w armii francuskiej już wkrótce dowiodła, że marzenia Prus o pokonaniu cesarstwa są pisane palcem po wodzie. 1 października 1806 roku Fryderyk Wilhelm wystosował do Napoleona ultimatum, w którym żądał wycofania armii francuskiej za linię Renu. Cesarz groźbami króla Prus się nie przejął, gdyż był przygotowany na starcie z potęgą, która, jak uważał, przejdzie do historii. 14 października 1806 roku wojska napoleońskie pobiły armię pruską. Pod Jeną, 56-tysięczna armia Napoleona rozbiła 72-tysięczną armię pruską. Pod Auerstädt 28 tysięcy napoleońskich żołnierzy pokonało i zmusiło do odwrotu 60 tysięcy żołnierzy pruskich. W Prusach informacje o klęsce spowodowały upadek morale. Armia w rozbiciu i popłochu szukała schronienia, czasem zastanawiając się nad realizacją sprzecznych i bezsensownych rozkazów.

Państwo pruskie ulegało powolnemu rozkładowi. Szerzyła się panika i defetyzm. Podejmowano nieco pochopne decyzje o kapitulacji Kostrzyna, Magdeburga czy Szczecina. Twierdze poddawały się, choć były dobrze zaopatrzone i wyposażone, a ich wały nietknięte. Komendantom zaocznie stawiano zarzuty i skazywano na karę śmierci. Za tę cenę ratowano miasta i ich mieszkańców, dobytek ludzi i spuściznę pokoleń.

W Kołobrzegu było inaczej. 9 listopada 1806 roku pod Twierdzą Kołobrzeg stanął pułkownik Mestram z oddziałem kawalerii, żądając poddania miasta. Twierdza nie była przygotowana do obrony, nie zaprowiantowano jej ani nie doposażono, bowiem w pierwotnej strategii nie była ona brana pod uwagę. Tymczasem komendant twierdzy – pułkownik Ludwik Moritz von Lucadou, odmówił poddania miasta.

Sam rok 1807 jest znany generalnie z historiografii niemieckiej, a także z popularnego filmu „Kolberg”. Problem w tym, że formy te rozpowszechniają legendę, jaka nastała wiele lat po tych wydarzeniach i ma niewiele wspólnego z faktami. Pamiętajmy, że w czasach pokoju w twierdzy stacjonowały oddziały rezerwowe, niepełne i mało wartościowe. Według wypisów niemieckich, na początku 1807 roku w twierdzy było zaledwie 156 dział, z czego sprawna była 1/3. Taka obrona twierdzy była na pierwszy rzut oka szaleństwem. Z drugiej, twierdza przeszła niedawno modernizację i miała dobre warunki do obrony. Po trzecie, front na razie nad Parsętę nie dotarł.
Na przełomie zimy i wiosny 1807 roku pod miastem pojawili się Włosi. Zadanie zdobycia twierdzy dostał generał Luis Henri Loison. Niestety, siły, jakie przeznaczono do realizacji tego celu były stanowczo niewystarczające. Mało tego, w początkowym okresie nie było możliwości nie tylko blokowania twierdzy, nie mówiąc o jej zdobyciu. Tak mija luty i marzec 1807 roku. W tym czasie trwa umacnianie twierdzy, sprowadzanie żywności i uzbrojenia, wreszcie budowa nowych fortyfikacji, jak największa z nich – Fort Wilczy. W kwietniu 1807 roku pod Kołobrzeg dociera 1 Pułk Piechoty, zwany polskim. Przeprowadzenie śmielszych działań oblężniczych uniemożliwiał niedostatek artylerii. Tak sytuacja dotrwała do maja, gdy rozpoczęto zorganizowane działania oblężnicze na południu i wschodzie miasta. Jednak i wówczas siły oblężnicze były zbyt słabe, aby skutecznie zagrozić wałom głównym twierdzy, chronionym przez fortyfikacje polowe.

Po zdobyciu Fortu Wilczego, zakończonego zniszczeniem załogi pruskiej i skierowanych na front posiłków pruskich, nakłaniano komendanta twierdzy do poddania miasta. Nowy komendant, major August Neithard von Gneisenau, młody i ambitny oficer nie brał tego raczej pod uwagę. Z wojskowego punktu widzenia, nadal miał przewagę. Utwierdzał go w tym przekonaniu fanatyczny przywódca mieszczan – Joachim Nettelbeck. Gdyby w czerwcu Nettelbeck chciał, mógłby zaradzić katastrofie miasta oraz ludzkim dramatom. Strategia obrony, choć wydawała się skuteczna, zaczynała powoli pokrywać się rysami. Po stracie Fortu Wilczego, były to już wyłomy. Na zachód od Fortu Wilczego znajdował się Szaniec Ceglany, zagradzający drogę do portu, na straży którego stał Fort Ujście. Jednakże atak na szaniec był w tym czasie wykluczony, na płaskim terenem w całości panowała artyleria Bastionu Nowa Marchia, Rawelinu Bytów i Bastionu Prusy. Od 19 do 29 czerwca pod Kołobrzegiem meldowały się kolejne posiłki, łącznie 6113 żołnierzy. Ostatecznie, oblegający dysponowali działami w liczbie od 55 do 67, gdy tymczasem załoga twierdzy posiadała aż 230 dział. Za to korpus oblężniczy miał dwukrotną przewagę w ludziach w stosunku do załogi twierdzy. Była to wreszcie jakaś odmiana na korzyść oblegających. Kierunek działań pod twierdzą nakreślił sam Napoleon: „Trzeba domagać się przede wszystkim, ażeby gen. Loison otoczył twierdzę, zajął wejście do portu, a nawet otworzył, jeśli trzeba, transzeję naprzeciwko reduty, którą przeciwnik postawił do obrony tego wejścia. Gdy tylko zawładniemy tą pozycją, nieprzyjaciel nie będzie miał więcej połączenia z morzem i poddanie twierdzy stanie się bardzo realne”.

Było to słuszne założenie i gdyby tylko siły i środki pozwalały na to wcześniej, zapewne zrealizowano by je nawet na początku czerwca. Kronikarz kołobrzeski zapisał pod tą datą takie oto słowa: „Jeszcze słońce 1 lipca nie wzeszło, a już detonacje armatnie zbudziły ze snu mieszkańców Kołobrzegu. Ziemia drżała, zbliżał się dzień sądu ostatecznego. O godzinie 3.00 rozpoczęła się kanonada artyleryjska, która wszystkimi nieprzyjacielskimi bateriami miotała na miasto śmierć i zniszczenie. Kobiety o świcie uciekały ze swych domów i szukały gdziekolwiek bezpiecznego schronienia od bomb, granatów i kul bijących w każdy dach i siejących powszechne spustoszenie, jednych zabijały, drugich kaleczyły”. Atak na twierdze rozpoczął się z kierunku Korzyścienka na lasek Załęże. Tego Prusacy się nie spodziewali. Odwrót zamienił się w paniczną ucieczkę przez most pontonowy na prawy brzeg Parsęty. Podjęto decyzję o spaleniu przedmieścia Ujście i Panewniki. Port był stracony. Próbowano odbić ten teren, ale bezskutecznie. W akcji zginęło od 800 do 900 pruskich żołnierzy. To była wielka porażka Gneisenaua, który zlekceważył działania na zachodnie. Zapłacono za to krwią żołnierzy. Wojska oblężnicze uderzyły również od strony Zieleniewa. Na północy rozpoczęły się walki o Szaniec Ceglany. Spalono przedmieście Zielenin. Przed południem, wojska oblężnicze przeszły na wszystkich kierunkach, poza północą, pod zalewy wodne przed fortyfikacjami głównymi. W ciągu kilku godzin dokonano tego, nad czym pracowano przez kilka ostatnich tygodni.

1 lipca sytuacja wyglądała jasno: jeszcze jeden dzień takich działań i twierdza padnie. Przed południem generał Loison kazał przerwać ostrzał miasta i wysłał do komendanta Gneisaneu list z propozycją poddania twierdzy: „Pan zrobił dla obrony twierdzy wszystko, co dzielny dowódca na czele dzielnej załogi mógł zrobić. Sytuacja na froncie nie daje załodze żadnej nadziei na odsiecz. Francuzi są panami sytuacji i dalszy opór przyniesie tylko zagładę miastu i śmierć wielu jego mieszkańcom. Pan będzie ich wszystkich miał na swoim sumieniu. Przy tym stosunku sił co obecnie obrona twierdzy może trwać jeszcze tylko kilka dni. Żądam oddania twierdzy”. Gneisenanu nie przystał na kapitulację i tak odpisał dowódcy wojsk oblężniczych: „Król, mój Pan, powierzył mi Kołobrzeg. Ja obiecałem tę twierdzę utrzymać i słowa dotrzymam. Moje wały są nietknięte i ja placu nie oddam, dopóki mi starczy środków do obrony. Prawdą jest, że miasto bardzo cierpi, ale mogę tylko wyrazić współczucie mieszkańcom Kołobrzegu w związku z ich losem”. Sprawa nie była jednak taka prosta, gdyż kanonada artyleryjska, która trwała od rana, spowodowała panikę wśród mieszkańców i upadek morale załogi twierdzy. Z zeznań jeńców wojennych wynikało, że mieszczanie żądali poddania miasta. I tu znowu pojawia się fanatyczny Nettelbeck, który wspiera komendanta w podjęciu szaleńczej decyzji o dalszej fanatycznej obronie miasta. Wydaje się, że w twierdzy wiedziano o wydarzeniach pod Frydlandem, rokowaniach i zawieszeniu broni z 26 czerwca. Zapewne wiedział także o tym Loison, stąd pośpiech w działaniach pod Kołobrzegiem. Wysoką cenę za opór i fanatyzm zapłacił Kołobrzeg. Loison zapisał tak: „Kołobrzeg następstwa tej odmownej odpowiedzi głęboko odczuje. Za trzy dni będzie tu tylko kupa popiołu”. Od godziny 19.00 rozpoczęto ostrzał miasta bombami zapalającymi. Ogień trawił miejską zabudowę, w tym doszczętnie spalił się gotycki ratusz z 1380 roku. Poważnie uszkodzone zostały fortyfikacje: Fort Ujście, bastiony: Nowa Marchia, Pomorze i Prusy. Główne natarcie rozpoczęło się 2 lipca o godzinie 14. Od strony Lęborskiego Przedmieścia atakiem dowodził sam generał Losion. Od północy uderzono na Szaniec Ceglany.

Tymczasem około godziny 15.00 na Forcie Loisona pojawiła się biała flaga. Białe flagi wywieszono również w twierdzy. To wydarzenia z Tylży i zawieszenie broni spowodowały, że zaprzestano walki. Gdy 2 lipca pod twierdzą stanęli dwaj oficerowie: pruski i francuski, przerwano walki, a oddziały z pozycji natarcia cofnęły się na pozycje wyjściowe. Artykuł trzeci umowy rozjemczej stanowił: „W twierdzach w Kołobrzegu, Grudziądzu i Pilawie pozostaną rzeczy w takim stanie, w jakim są teraz. Ani jedna, ani druga strona nie może sypać nowych szańców; żadne posiłki, potrzeby wojenne, zapasy żywności dla ludzi lub koni nie mogą być do żadnej z tych twierdz sprowadzane”.

2 lipca na Karlińskiej Grobli spotkali się dowódcy celem ustalenia linii demarkacyjnej. Przyjęto stan posiadania z 1 lipca. 3 lipca Gneisenau udał się do Loisona w Stramnicy celem omówienia warunków rozejmu. Komendantowi twierdzy chodziło o zaopatrzenie miasta, na co nie było zgody. Podjęto decyzję o wymianie jeńców, przy czym Prusacy zatrzymali uwięzionych Polaków, uznając ich za pruskich poddanych. Loison, który jeszcze niedawno pisał o bohaterstwie polskich żołnierzy, nie przejął się ich losem. 9 lipca zawarto pokój w Tylży. Wojska francuskie zwijały oblężenie.

Gdyby nie zawieszenie broni, gdyby oficjalna wieść o tym dotarła wieczorem, sytuacja twierdzy mogła być zgoła odmienna. Jeśli nie 2, to 3 lipca załoga musiałaby kapitulować. Po co więc fanatyczna obrona tak popierana przez Nettelbecka? Gdyby nie to, nie spłonąłby gotycki ratusz i wiele innych budynków. Twierdza po utracie portu nie miała żadnego znaczenia strategicznego. Jej obrona, kosztem miasta i mieszkańców, była jedynie zaspokojeniem ambicji dwóch osób: Gneisenaua i Nettelbecka.

Fakt, że 2 lipca 1807 r. stał się wydarzeniem historycznym w Kołobrzegu i Niemczech wynika li tylko wyłącznie z tego, że wiele faktów podkoloryzowano, a wszelkie negatywne informacje usunięto z oficjalnego obiegu. Tak powstała legenda, podtrzymywana za sprawą filmu „Kolberg” czy różnej publicystyki po dziś dzień.

Jeśli idzie o historię samego oblężenia, jak i historię twierdzy, omawia te fakty portal www.twierdzakolobrzeg.pl oraz wystawa „Twierdza Kołobrzeg”, która znajdzie wkrótce swoje miejsce w nowo powstającym muzeum kołobrzeskim, o czym wkrótce poinformujemy. Ale pozostała nam także inna pamiątka oblężenia z 1807 roku. Przy ul. Frankowskiego znajduje się grób Heinricha von Rödera - oficera Twierdzy Kołobrzeg, który został ranny 2 lipca i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń dnia następnego.

Robert Dziemba

informacje kołobrzeg, 1807,twierdza,oblężenie

informacje kołobrzeg, 1807,twierdza,oblężenie

Komentarze  

0 #1 Ted 2014-07-02 23:40
Świetne kompendium wiedzy o naszym mieście. O tym powinno się lokalnie dodatkowo uczyć w kołobrzeskich szkołach. Nie byłyby to wyrzucone pieniądze w błoto. Promowanie takiej wiedzy to dobra inwestycja.
Cytować
0 #2 mieszkaniecc 2014-07-03 09:48
O tym grobie nic nie wiedziałem myślałem ze tam Francuzi leżą.
Cytować
0 #3 racja 2014-07-03 11:03
wszyscy i tak wiedza że 2 pierwsze komentarze pisze sam autor

robert dziemba: o, znajomy adres IP, jakby z muzeum :)
Cytować
0 #4 Goodbye 2014-07-03 16:42
Cytuję racja:
wszyscy i tak wiedza że 2 pierwsze komentarze pisze sam autor


A Ty piszesz głupoty, zamiast krytykować spróbuj sam napisać podobny artykuł historyczny. Pełen szacunek dla autora, bo nie wszędzie można znaleźć takie informacje o naszym mieście.
Cytować
0 #5 Krytyk 2014-07-03 22:44
admin: nie wysilaj się, masz bana, a w przypadku dalszych pomówień z automatu twoja sprawa trafi do sądu, tam z chęcią popatrzymy jak pocisz się aby udowodnić swoje tezy
Cytować
0 #6 fajne 2014-07-04 13:35
Fajna publicystyka historyczna, porządnie opracowana, jest w interesie społecznym nasz wszystkich, a zwłaszcza młodzieży.
Cytować

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Możliwość logowania się do witryny za pomocą Facebook'a została wyłączona - przepraszamy za utrudnienia.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Kod antyspamowy
Odśwież