Overcast Clouds

15°C

Kołobrzeg

20 maja 2022    |    Imieniny: Aleksander, Bernardyn, Bazyli
20 maja 2022    
    Imieniny: Aleksander, Bernardyn, Bazyli

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic


informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina50 lat temu, księża byli karani nawet za udział w procesji chorągwi z Matką Boską. Dziś niewielu chce o tym pamiętać. Gdzie byli wówczas, gdy Kościół wyjęto spod prawa?


Ocena historii Kościoła z punktu widzenia początku XXI wieku, pomijając oczywiście idiotyczne komentarze ludzi, którzy mają o tym pojęcie mgliste, polega na braniu pod uwagę wyłącznie tego, co dzieje się obecnie, niekompetencję, czasami arogancję hierarchów. Tymczasem Kościół na poziomie parafii, a więc tam, gdzie często telewizyjna kamera wpada jedynie dla poszukiwania sensacji, funkcjonuje zupełnie inaczej. A jak to wyglądało 50 lat temu w Kołobrzegu? Były to wydarzenia trudne i często niesprawiedliwe. Dziś niewielu chce do tego wracać, traktując Kościół jak złodzieja, gdy tymczasem to w majestacie prawa Kościół był gnębiony i ograbiany.

Na początku lat 60-tych, władze postanowiły uzyskać wiedzę o poglądach i zamierzeniach księdza Piotra Mielczarka – nowego proboszcza Parafii Św. Marcina. Była to próba zażegnania nieporozumień, które wynikły w kontaktach z poprzednim proboszczem, a także chęć nawiązania współpracy. Stosunki pomiędzy władzami a parafią przedstawiały się w ten sposób, że Prezydium Miejskiej Rady Narodowej nie zmieniło swojej decyzji w sprawie przejęcia części pomieszczeń kołobrzeskiej plebanii. Więcej ustępstw było ze strony Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. Na wniosek parafii, władze zgodziły się na przywrócenie etatu kapelana w Szpitalu Powiatowym oraz utworzenia kaplicy dla chorych, pod warunkiem, że inicjatywa w tej kwestii będzie pochodziła ze strony dyrekcji placówki.

Ksiądz Piotr Mielczarek został zaproszony na spotkanie 19 marca 1960 roku przez Tadeusza Płóciennika – kierownika Wydziału do Spraw Wyznań przy Prezydium WRN w Koszalinie. Nie wiadomo, jakie były wyniki rozmowy. Wiadomo natomiast, że ksiądz Mielczarek był człowiekiem zawziętym w negocjacjach, nieugiętym wobec władz i nieskłonnym do współpracy z nimi. Wkrótce rozpoczął walkę o odzyskanie nieruchomości parafialnych, które zostały przejęte w zarządzanie przez urzędników. Władze tymczasem, wobec braku chęci współpracy ze strony księdza Mielczarka, zaostrzyły swoją politykę wobec niego. Od połowy 1960 roku rozpoczęło się regularne wymierzanie mu grzywien przez Kolegium Orzekające przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kołobrzegu. Pierwszy raz ukarano księdza Mielczarka za wystawianie bez pozwolenia „Misterium Męki Pańskiej” w dniach od 3 do 13 kwietnia 1960 roku. Ponieważ proboszcz nie zapłacił, dostał wezwanie do odbycia kary 50 dni aresztu w Zakładzie Karnym w Koszalinie. Kronika parafialna podaje, że „ktoś dowiedziawszy się o tym, zapłacił wyznaczoną grzywnę, by proboszcz nie musiał odbywać kary aresztu”. Ponadto, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie odmówiło przekazania kościołowi katolickiemu gotyckiej świątyni w Budzistowie. Władze stwierdziły, że w obiekcie będzie mieściło się muzeum archeologiczne. Było to zrobione na siłę, wbrew woli mieszkańców. Muzeum w kościółku wyglądało śmiesznie i niepoważnie – kilka garnków, trochę ceramiki. Zresztą, podobnie złośliwa była grzywna. Proboszcz wystąpił do PPRN o zgodę na wystawienie misterium, ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi. Przedstawienie zagrano aż 13 razy. Cieszyło się dużym powodzeniem, wystawiano je przy pełnej widowni.

Brak akceptacji proboszcza dla polityki sprzecznej z interesami Kościoła katolickiego spotkał się z aprobatą biskupa Wilhelma Pluty. Podczas wizytacji parafii w czerwcu 1960 roku urzędnicy Kurii Biskupiej w Gorzowie Wielkopolskim wysoko ocenili pracę proboszcza. Chwalili jego zaangażowanie w sprawach administracyjnych, duszpasterskich i katechetycznych.

Ksiądz Mielczarek był kilkakrotnie wzywany przez władze na rozmowy, między innymi celem dokonania ustaleń w kwestii administrowania parafią. Spotkania te kończyły się brakiem konsensusu, a w konsekwencji utrzymaniem dotychczasowej polityki władz wobec kołobrzeskiego proboszcza. Za dopuszczenie do udziału w procesji Bożego Ciała w czerwcu 1961 r. chorągwi, „należących do rozwiązanych organizacji przykościelnych”, został on ukarany grzywną. Chodziło o przemaszerowanie wiernych z chorągwią m.in. „Żywego Różańca”. Nieugięta postawa duchownego w kwestiach spornych pomiędzy parafią a władzami: płacenia czynszu, nauki religii i zdawania sprawozdań z nauczania, wiązała się z rozmowami z władzą lub funkcjonariuszami Milicji Obywatelskiej, które nie zakończyły się wypracowaniem rozwiązania odpowiadającego interesom obu stron. Jak pisze proboszcz, aby go przekonać do zmiany stanowiska w powyższych sprawach, stosowano różne metody, od pogróżek do prób przekupstwa. Próby te były wielokrotnie powtarzane przez różne instytucje.

Z powodu patowej sytuacji w stosunkach władz lokalnych z parafią, natężenie działań urzędników wobec Kościoła katolickiego w Kołobrzegu wzrastało. Po tym, jak w czerwcu 1963 roku Prezydium Powiatowej Rady Narodowej podjęło decyzję o eksmisji księży z niektórych pomieszczeń plebanii, teren kościoła był pilnowany przez grupy wiernych. 22 sierpnia 1963 roku przeprowadzona została eksmisja księży ze spornych pomieszczeń na plebanii, które zostały Kościołowi odebrane na mocy decyzji administracyjnej i formalnie do parafii nie należały. Władze, w obawie przed reakcją mieszkańców, zaangażowały w tę akcję dużą liczbę sił i środków, w tym Milicję Obywatelską, której funkcjonariusze otoczyli teren wokół świątyni i budynków mieszkalnych. Sprowadzeni robotnicy odmówili wykonania poleceń i nie chcieli eksmitować duchownych, dlatego część czynności wykonywali samodzielnie urzędnicy. Na mieszkańców plebanii nałożono areszt domowy, odłączono łączność telefoniczną. Sytuacja się skomplikowała. Przed kościołem zgromadzili się mieszkańcy. Uderzono w dzwon, co spowodowało jeszcze większy napływ ludzi, ale nie doszło do starcia ze służbami porządkowymi.

Władze wyciągnęły wnioski z tej społecznej konfrontacji i niecałe dwa lata później inaczej przygotowały się do akcji. 10 marca 1965 roku funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Koszalinie przeprowadzili rewizję w pomieszczeniach plebanii. Poszukiwali „kartotek dotyczących osób niewierzących”. Postępowanie wszczęła Prokuratura Powiatowa w Kołobrzegu na wniosek jednego z mieszkańców, któremu Parafia św. Marcina odmówiła przyjęcia na ojca chrzestnego zaproponowanego członka rodziny. Ksiądz, powołując się na posiadaną kartotekę stwierdził, że nie ma on ślubu kościelnego. Rewizja nie przyniosła rezultatu, gdyż proboszcz o sprawie dowiedział się z nieoficjalnych informacji pochodzących z organów ścigania i nakazał spalić kartotekę z nazwiskami parafian w kościele w Charzynie. 12 marca, ksiądz Piotr Mielczarek i ksiądz Nikodem Powojski zostali wezwani do Komendy Wojewódzkiej MO w Koszalinie w celu przesłuchania w sprawie prowadzenia spisu osób niewierzących. Jak pisze autor kroniki parafialnej, proboszcz kołobrzeski został nazwany „najgorszym księdzem w całym województwie”.

Po kilku latach starań księdza Mielczarka, władze ostatecznie odmówiły Kościołowi katolickiemu pozwolenia na odbudowę wieży i korpusu nawowego kolegiaty (świątynia została przekazana w użytkowanie Kościołowi katolickiemu: „Na wniosek Prezydium WRN w Koszalinie (...), Urząd do Spraw Wyznań w Warszawie (...), postanowił decyzją z dnia 11.07.1955 r. Nr II-7a/8/55 oddać w zarząd i użytkowanie rzym.-kat. parafii w Kołobrzegu nieruchomości, składających się z następujących obiektów: katedry-kolegiaty”, które to części świątyni decyzją z 1 marca 1965 roku przejęło państwo. 8 maja 1965 roku w wieży otwarta została stała wystawa Muzeum Oręża Polskiego. Nie pomogły apele, prośby, pisma do Rady Państwa czy premiera Cyrankiewicza. Pomimo, że parafia chciała odbudowywać kościół, który jej przekazano, nie tylko jej na to nie pozwolono, ale część nawową i blok wieżowy odebrano. Wcześniej udało się wyremontować prezbiterium.

Finał konfliktu kołobrzeskiego proboszcza z władzami miał miejsce pod koniec 1969 roku. W niewielkiej świątyni w Budzistowie, której państwo, pomimo wniosków okolicznej ludności i strony kościelnej nie przekazało parafii kołobrzeskiej, mieszkańcy wykonali prace remontowe i wystąpili o to, aby odprawiano tam nabożeństwa. Obiekt był własnością państwa. Księża z Parafii św. Marcina przystąpili do odprawiania w nim mszy bez zgody właściciela, a tym było państwo. Wydział do Spraw Wyznań przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie wezwał proboszcza Mielczarka na rozmowę. Księdzu przekazano informację o stanie prawnym zabytkowego obiektu i poproszono, aby w świątyni będącej przedmiotem sporu zaprzestano odprawiania nabożeństw. Ksiądz odmówił, powołując się na fakt, że „ludność kościół przejęła i ma słuszne do niego prawo”. Ponieważ władze nie podjęły decyzji o przekazaniu obiektu Kościołowi katolickiemu na cele sakralne, a ksiądz Mielczarek nie zrezygnował z odprawiania w nim mszy, kierownictwo Wydziału do Spraw Wyznań postanowiło wykorzystać fakt łamania prawa przez duchownego i odwołać go ze stanowiska.

Argumenty strony kościelnej odnosiły się do kwestii wyznaniowych, związanych z kultem religijnym. Jednak zabytkowy kościół był własnością państwa, a władze nie musiały przekazywać go na rzecz parafii. Ulokowanie w zabytku muzeum archeologicznego nie było sprzeczne z prawem. Natomiast w kolizji z obowiązującym ustawodawstwem stało zagarnięcie mienia i użytkowanie go bez zgody właściciela. Tłumaczenie księdza, że skoro ludność kościół przejęła, uporządkowała i zagospodarowała, a w związku z tym ma do niego prawo, było tworzeniem argumentów metodą faktów dokonanych. Tym bardziej więc nie dziwi postawa władz, które na początku lat 70-tych zażądały odwołania proboszcza Mielczarka, uzasadniając to między innymi łamaniem przez niego prawa. Z drugiej jednakże strony, prawo to miało się nijak do potrzeb ludności i faktu zamienienia dwóch najważniejszych zabytków w Kołobrzegu i okolicy w muzeum. Co więcej, kościół św. Marcina, zbudowany ze składek Polaków w 1895 roku, rozebrano już wcześnie, w 1956 roku, pomimo starań parafii katolickiej. Zrobiono to złośliwie i wbrew polskiej racji stanu, która na Ziemiach Odzyskanych poszukiwała oznak polskości, ale nie w związku z Kościołem.

W drugiej połowie lat 60-tych stosunki proboszcza z władzami były napięte. Ksiądz Mielczarek stał na stanowisku, że urzędnicy uwzięli się na niego, a celem władz jest podkopanie autorytetu moralnego kościoła. W styczniu 1965 roku u księdza Mielczarka przeprowadzono egzekucję komorniczą, a w kwietniu 1965 roku został ukarany grzywną za to, że trzynastu parafian udało się w październiku 1964 roku na pielgrzymkę do Częstochowy, której był inicjatorem. Kary i decyzje urzędowe, wymierzane za łamanie prawa, były nakładane na księdza Mielczarka regularnie, aż do jego odejścia z parafii kołobrzeskiej.

Stosunki kołobrzeskiego proboszcza z władzami po obchodach millenijnych nie uległy poprawie. Wydział do Spraw Wyznań Prezydium PRN realizował politykę utrudniania pracy księdza Piotra Mielczarka i jego izolacji w kołobrzeskim społeczeństwie, co było zgodne z wytycznymi kierownictwa partii. Analiza polityki wyznaniowej w latach 60-tych w PRL, sporządzona w czerwcu 1970 r. przez Wydział Administracyjny KC PZPR zawiera potwierdzenie metod aparatu partyjnego do walki z Kościołem: „Zasadniczą formą pracy władz terenowych z księżmi są rozmowy indywidualne przewodniczących PPRN, w czasie których wyjaśniają oni politykę państwa wobec kościoła i nakłaniają do przestrzegania prawa i obowiązków wobec państwa. (...) Najczęściej wzywa się księży w sytuacjach konfliktowych. (...) Ważnym instrumentem naszego oddziaływania może być polityka fiskalna wobec instytucji kościelnych i osób duchownych, wymiary grzywien i inne formy dolegliwości materialnych”.

Stanowisko proboszcza wobec decyzji władz powodowało antagonizowanie wzajemnych stosunków. Zdarzało się, że wykonując polecenia kurii i zadania duszpasterskie, łamał antykościelne prawo, za co był karany finansowo. W dokumentach kościelnych te działania władz są nazywane szykanami. W charakterystyce księdza Mielczarka, wykonanej przez Tadeusza Płuciennika, kierownika Wydziału do Spraw Wyznań PWRN w Koszalinie, proboszcz kołobrzeski został określony jako człowiek trudny, nieustępliwy i arogancki. „Wykorzystuje ambonę do publicznych, antypaństwowych wystąpień. Ujawnia się to w okresie spięć między „państwem a kościołem” oraz przy odczytywaniu listów pasterskich i komunikatów”. Ostatecznie, ojciec Mielczarek został z Kołobrzegu przeniesiony.

Historia uporu członków partii i jej organów, skończyła się po myśli parafii. W 1980 roku udało się odzyskać kościół w Budzistowie, W 1974 roku państwo oddało kolegiatę. Pod koniec XX wieku Kościół otrzymał rekompensatę za zagarnięte mienie Parafii św. Marcina przy ul. Zwycięzców. Wcześniej, państwo oddało salki i zagarnięte pomieszczenia mieszkalne.

Robert Dziemba
Fot. archiwum Jerzego Patana

 

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
"Misterium Męki Pańskiej", za które proboszcz został ukarany grzywną.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Wizytacja biskupa Wilhelma Pluty.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Lekcja religii w salce parafialnej.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Procesja Bożego Ciała, lata 60-te, widok z wieży ówczesnego muzeum.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Ojciec Piotr Mielczarek.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Haubica przed wejściem do muzeum.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Muzeum broni w wieży kolegiaty.

informacje kołobrzeg, kościół, walka, historia, prafia św. Marcina
Muzeum archeologii w kościółku w Budzistowie.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama