menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Jak Kołobrzeg walczył z samorządem

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum13 maja minie 12 lat od referendum, w którym mieszkańcy próbowali odwołać Radę Miejską. Radnym zarzucano arogancję i działanie wbrew ludziom.


Majówka 2001 roku była niezwykle gorąca. I to dosłownie. Wielu może sobie przypomnieć słynny wozik, który jeździł ulicami miasta i emitował piosenkę „Trzynastego, wszystko zdarzyć się może…”. To grupa mieszkańców agitowała przed referendum o odwołanie Rady Miejskiej 13 maja. Samorząd kołobrzeski zdominowany był przez egzotyczną koalicję SLD-AWS, a zboku pozostawała kilkuosobowa opozycja. Jeśli ktoś dziś mówi o upolitycznieniu samorządu przez PO, to w owym czasie w Kołobrzegu było upolitycznienie totalne. Kto nie był w SLD, ten miał pecha… 13 maja ludzie chcieli to zmienić. Ale po kolei.

Rok 2000 był przełomowym w historii miasta. Obchodziliśmy 1000-lecie utworzenia biskupstwa w Kołobrzegu, zrealizowano  w związku z tym wiele projektów i imprez. Ale 2 lata wcześniej, o Kołobrzegu mówiła cała Polska, gdy po wyborach samorządowych zdetronizowano przez 8 lat rządzącego miastem Henryka Bieńkowskiego, wybierając spośród radnych na szefa Zarządu Miasta Bogdana Błaszczyka, a w radzie powstała egzotyczna koalicja pomiędzy Sojuszem Lewicy Demokratycznej a Akcją Wyborczą „Solidarność”. Tak nad Parsętą lewica ułożyła się z prawicą. Ta ostatnia dostała funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej, którą objęła Danuta Adamska-Czepczyńska. Aby ominąć wiele zbędnej w tym tekście historii, możemy napisać, że Kołobrzeg miał się rozwijać, a mieszkańcom, i to wszystkim, miało być lepiej.

Władza w relacjach z mieszkańcami wykoleiła się w właśnie w roku milenijnym. Zapowiadało się niewinnie. Oto rozebrano ruiny gazowni (nie bez małych czy większych skandali) i wreszcie wjazd od strony Koszalina został nieco ucywilizowany. Prawo przewidywało przeznaczenie tego terenu pod usługi komunikacyjne, a więc w owym czasie z punktu widzenia potencjalnych inwestorów, było to mało atrakcyjne. Jednym z poważniejszych projektów mógł tam być parking i stacja benzynowa, ewentualnie warsztat samochodowy. Działka została sprzedana za niemal 5 mln zł. Potem okazało się jednak, że parking będzie, a owszem, ba – w przyszłości będzie nawet stacja benzynowa, ale przede wszystkim w Kołobrzegu miał powstać hipermarket. Takiego czegoś u nas jeszcze nie było, ale też nie wszyscy tego chcieli. I tak właśnie włodarze ukręcili na siebie opozycyjny bicz na czele z kupcami i przedsiębiorcami, którzy doskonale wiedzieli, że to oni będą pierwszymi ofiarami nowego ładu gospodarczego po otwarciu marketu, który nazwany został „Mini Mal”.

Po pierwsze, prezydentowi Bogdanowi Błaszczykowi zarzucano, że teren sprzedał zbyt tanio. Wycena pod usługi komunikacyjne była dwukrotnie niższa niż pod handel i to wielkopowierzchniowy. Ale był też i drugi zarzut: działanie przeciwko lokalnym przedsiębiorcom. To oni właśnie rozpoczęli protest pod marketem, który został stanowczo stłumiony przez Policję. „Mini Mal” stał się symbolem zła i układów w Kołobrzegu. To tam swoje płomienne wystąpienie wygłosił Andrzej Lepper, popierający kołobrzeską przedsiębiorczość. Tak wykuwała się kołobrzeska Samoobrona. Kto jeszcze pamięta Andrzeja Mielnika w radiowozie? Kto pamięta zawijanych kołobrzeskich przedsiębiorców? Było wówczas pod „Mini Malem” gorąco.

Ponieważ opozycja w Radzie Miasta była śladowa i niewiele mogła zdziałać, zaczęto poważnie zastanawiać się nad referendum. Opozycja nie mogła się przebić nawet w mediach. W Polsce dogorywał wówczas rząd AWS, a potem do władzy doszła SLD. Obie partie de facto rządziły w Kołobrzegu, tak więc o podporządkowanie mediów mogły być spokojne, nie licząc pewnych wyjątków, dzięki którym możemy dziś te wydarzenia analizować. Inicjatywa referendalna była więc jedyna, jaką można było wówczas przedsięwziąć.

Udało się zebrać stosowną ilość podpisów i termin referendum został wyznaczony na 13 maja. Jego wynik jednak z góry był przesądzony. Dlaczego bowiem mieszkańcy mieli głosować przeciwko chociażby radnym SLD, skoro kilka miesięcy wcześniej poparli Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich? Co więcej, kilka miesięcy po referendum, w wyborach parlamentarnych posłem został ówczesny prezydent miasta Bogdan Błaszczyk. Pomimo swoich racji, komitet referendalny źle ocenił nastroje w mieście. Sama agitacja referendalna również była zbyt słaba- przewagę w mediach mieli rządzący.

Referendum dobyło się w niedzielę 13 maja 2001 roku. Wzięło w nim udział 5526 osób na 36322 uprawnionych. Za odwołaniem Rady Miejskiej zagłosowało 5330 osób, przeciwko było 139 głosujących. Ponieważ w głosowaniu udział wzięło tylko 15,2% uprawnionych do głosowania, referendum zostało uznane za nieważne, a Rada Miejska nie została odwołana.

Była to gorzka pigułka dla przełknięcia dla opozycji, bowiem pokazywała jej słabość, a przede wszystkim fakt, że na gruncie jednego hipermarketu nie można było skłonić obywateli do zmiany władzy. Opozycja nie złożyła mieczy i próbowała jeszcze odwołać prezydenta Bogdana Błaszczyka. Słynna sesja odbyła się 14 sierpnia 2001 roku. Przed głosowaniem wniosku opozycji skupionej wokół Henryka Bieńkowskiego, przedstawiono protokół Komisji Rewizyjnej, który był jedną wielką laurką dla rządów Błaszczyka i rządów SLD w ogóle. Bronił się także Błaszczyk, wskazując na rozwój miasta i swoje osiągnięcia, zwłaszcza w ramach roku milenijnego. Była to dobra okazja do zapromowania się przed zbliżającymi się jesienią wyborami parlamentarnymi i pokazania siły. Nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby wówczas na to, że SLD straci prezydenta. W głosowaniu tajnym, wniosek poparło zaledwie 6 radnych, 20 z SLD i AWS było przeciwko.

Finał tej historii odbył się jednak jesienią 2002 roku: można powiedzieć: do trzech razy sztuka. Bogdan Błaszczyk dostał się do parlamentu. W fotelu prezydenta zastąpił go Zbigniew Błaszczuk. W roku wyborczym SLD zaczęło pękać w swojej strukturze, zaczęło się wycinanie „obcych”, itd. itp. Skonsolidowana prawica wystawiła w wyborach Henryka Bieńkowskiego, któremu początkowo oczywiście nikt nie dawał wielkich szans. Rosły one jednak z dnia na dzień, wraz z coraz gorszymi notowaniami rządu SLD, kolejnych afer, a także błędów lewicy w codziennym zarządzaniu miastem. Tak SLD zostało odstawione od zarządzania Kołobrzegiem, a kilka miesięcy później dobite w słynnej na całą Polskę aferze wyborczej.

SLD jest w opozycji już 11 rok. Nadal nie potrafi odrobić strat i zjednoczyć rozbitej opozycji jako takiej, zwłaszcza po prawej stronie, co pozwala na nieskrępowane rządy Platformy Obywatelskiej. Ostatnio coraz częściej zaczyna się mówić o możliwości referendum w związku z wprowadzeniem rozliczania śmieci od zużycia wody. Centrum Dialogu Społecznego, zorganizowane przez SLD, pokazuje, że nastroje w mieście są w niektórych jego częściach bojowe. Czy na fali klęski Platformy w Elblągu, gdzie odwołano prezydenta za podwyżki czynszów, możliwe są zmiany w Kołobrzegu? To pytanie jest otwarte, gdyż zapewne mieszkańcy chętnie pójdą do referendum bronić swoich interesów, to jednak nie wiadomo, na ile zorganizowana jest opozycja, aby takiej inicjatywy się podjąć. Nie sztuką bowiem referendum jest zorganizować, sztuką jest je wygrać, a o to będzie bardzo trudno.

Robert Dziemba

 

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum

informacje kołobrzeg, błaszczyk, referendum

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.