menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Recenzja: Burza nad Provinz Pommern

informacje kołobrzeg, burza, provinz, pommern, recenzja, adamczewskiNajnowsza książka Leszka Adamczewskiego stała się hitem wśród pasjonatów historii Pomorza Zachodniego. Ja mam niestety coraz większe wątpliwości.


Tradycyjnie, na święta sprezentowałem sobie kilka książek historycznych. Wśród nich znalazła się, posiadająca fantastyczne recenzje środowiska odkrywców i pasjonatów, książka Leszka Adamczewskiego "Burza nad Provinz Pommern" - upadek Prowincji Pomorskiej Trzeciej Rzeszy. Za lekturę zabrałem się od razu, te niemal 400 stron to na jeden rzut wziąłem. Czytałem łapczywie, bo i autor ma dobre pióro, a i porusza niezwykle ciekawe historie. Nawet nie byłem świadomy, że zajął się tematyką Kołobrzegu. A gdy już dotarłem do rozdziału pt. "Ostatnia ofensywa Goebbelsa", to szczęka mi opadła.

Gdy czyta się o kwestiach, w których człowiek się nie orientuje, ma zaufanie do autora, że dołożył wszelkich starań, aby praca była nie tylko ciekawa, ale również rzetelna. Ja też miałem takie przeświadczenie, dopóki nie dotarłem do rozdziału, w którym autor opisuje realizację monumentalnego filmu w reżyserii Veita Harlana "Kolberg". Niestety, opis wydarzeń, w moim przekonaniu jest na poziomie Wikipedii, jakby autor w nowe opakowanie ubrał znane już nam fakty. Ale jemu chyba niekoniecznie. Nie jest bowiem prawdą, że Twierdza Kołobrzeg dowodzona przez majora Augusta Neitharda von Gneisenaua odmówiła poddania się wojskom francuskim w kampanii napoleońskiej. W 1806 roku poddania twierdzy odmówił komendant Twierdzy - płk Ludwik Moritz von Lucadou, zastąpiony w 1807 roku przez Gneisenaua na skutek skarg Joachima Nettelbecka.

Autor bardzo na siłę chciał udowodnić tezę o obronie twierdzy przez mieszkańców i przeniesienie ich heroizmu do fanatycznej obrony Trzeciej Rzeszy w 1945 roku. Pisze bowiem, że mieszkańcy utworzyli własne oddziały bojowe. Po pierwsze nie mieszkańcy, ale dowództwo twierdzy i nie w XIX wieku, ale już w XVII. Batalion Mieszczański składał się 4 kompanii dowodzonych przez kapitanów, a od 1851 roku z 5 kompanii. Ostatecznie rozwiązano go w grudniu 1889 roku. Batalion historycznie nawiązywał do obowiązującego w średniowieczu systemu obrony miasta, w którym brali udział mieszkańcy. Zasadniczo, składał się z 500 żołnierzy, choć H. Kroczyński podaje, że w marcu 1807 roku liczył 707 żołnierzy.

Tekst: "Piechota napoleońska kilkakrotnie próbowała wedrzeć się do miasta regularnie ostrzeliwanego przez artylerię" po prostu mnie rozbroił. Ciekawe jak żołnierze mieli to zrobić? Może przepłynąć Batardeau? Artyleria rozmieszczona na fortyfikacjach głównych rozniosłaby każdą jednostkę, która zbliżyłaby się w jej zasięg. Freikorpus Schilla swoimi wypadami z twierdzy też dawał się we znaki oblegającym, którzy przez dłuższy czas mieli mniejsze siły, niż załoga Festung Kolberg.

Na koniec perełka. Według autora, na mocy traktatu pokojowego w Tylży z 1807 roku, okupację miasta rozpoczęli Francuzi i trwała ona... aż 6 lat. Konstatacja Adamczewskiego jest oto taka: "Tym samym wysiłek podwładnych Gneisenaua, a w szczególności bohaterów filmu, poszedł na marne...". Jakby to powiedzieć, chyba oglądaliśmy dwa różne filmy i znamy dwie różne historie. Francuzi nigdy nie weszli do Kołobrzegu, nie licząc obiadu wydanego po zawarciu pokoju w Tylży przez komendanta twierdzy na cześć dowódcy oblegających (zakończonego zresztą rewizytą).

Generalnie, rozdział kołobrzeski rozczarowuje. To zlepek znanych informacji i cytatów, połączonych w moim zdaniem bezsensowną fabułę, która niczego nie wnosi. Jakieś teksty o tym, że Kołobrzeg na siłę w 1944 roku chciano zrobić twierdzą, albo o tym, że pastor Hinz ukrył zabytki kolegiaty. Co w tym szczególnego dla tej historii? Nic. Szczególne to było, że cała rodzina Hinzów doglądała kolegiaty podczas ostrzału w marcu 1945, podczas którego zginął syn pastora. Pomijam już, że latarni morskiej w 1945 roku nie odbudowano, tylko zbudowano od nowa, a dworzec kolejowy nie jest współczesny i nie został zbudowany na ruinach poprzednika, jak chce Adamczewski, tylko stoi już ponad 100 lat.

W jednym, z czym z autorem się zgadzam, to konstatacja, że dowódca 1 Armii WP gen. Stanisław Popławski nieudolnie dowodził wojskami, a błędy jego i jego sztabu spowodowały niepotrzebne straty w ludziach. I na tym autor mógł się skupić. Cała reszta mija się moim zdaniem z celem. A mi osobiście nasuwa się jeszcze jeden problem: skoro takie rzeczy jestem w stanie wychwycić przy historii Kołobrzegu, czego nie jestem w stanie dojrzeć w historii innych miast pomorskich? I tak lekturę książki Adamczewskiego przerwałem. Na szczęście, zaopatrzyłem się w inne książki o tematyce historycznej.

Robert Dziemba

informacje kołobrzeg, burza, provinz, pommern, recenzja, adamczewski

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.