menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Kołobrzeg w archiwum IPN – 26 (64)

Andrzej Starzecki – harcerz niezłomny... Stowarzyszenie Przywracania Pamięci przedstawia jednego z nominowanych do medalu „Za Zasługi dla Wolnej Polski”.


W dniu 8 grudnia 2012 roku o godzinie 17.00 w Sali Koncertowej Ratusza, Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” i Katolicka Inicjatywa Kulturalna organizują rocznicowe spotkanie upamiętniające ofiary stanu wojennego. Spotkanie będzie miało bogaty program artystyczny. W programie przewidujemy wręczenie ufundowanych przez Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” medali „Za Zasługi dla Wolnej Polski” osobom, które swoją postawą, działalnością i heroizmem przyczyniły się do odzyskania niepodległości. Stowarzyszenie w ubiegłym roku uhonorowało medalami 20 osób, a w tym roku odznaczenia otrzyma kolejnych 25 opozycjonistów niesłusznie zapomnianych pomimo, że stanowią wzór do naśladowania i wszyscy zasługują na tytuł honorowego obywatela Kołobrzegu.

Przedstawiam najstarszego z nich – Andrzeja Starzeckiego, obecnie 82-letniego emeryta, znanego kołobrzeskiego geodetę. Tylko nieliczni wiedzą, że swoją młodość spędził nie na zabawach, wycieczkach i romansach, ale w ciężkich więzieniach w Katowicach, we Wronkach, w Jaworznie i w Rawiczu.

Andrzej StarzeckiAndrzej Starzecki urodził się w 1930 roku w miasteczku Sokal, ale dzieciństwo spędził we Lwowie. Mama Janina ukończyła Seminarium Nauczycielskie i pracowała jako nauczycielka. Tato Władysław studiował we Lwowie. W czasie I wojny światowej powołany został od armii austriackiej jako porucznik i służył w 7 Pułku Piechoty w Klagenfurcie. W 1918 roku wstąpił w Krakowie do Legii Oficerskiej i w jej szeregach bił się z Ukraińcami w okolicach Przemyśla. Jako dowódca batalionu 37 Pułku Piechoty walczył z bolszewikami w wojnie w 1920 roku, za co został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Po ukończeniu studiów pracował jako nauczyciel historii. W kampanii wrześniowej 1939 roku dostał się do niewoli sowieckiej i podzieli los oficerów polskich w Starobielsku. Brak ojca Andrzejowi zastąpiło harcerstwo, do którego wstąpił mając 11 lat. Toczyła się wojna i była to organizacja podziemna. Jako trzynastolatek wykonywał funkcję łącznika.
Teraz już działam w miarę mych możliwości jako nieoficjalny pomocnik. Najczęściej przewożę niewielkie papierki lub bibułki. Ubieram się wtedy w krótkie spodnie i w ogóle staram się grać większego szczeniaka niż jestem. Komicznie muszę wyglądać w tym kostiumie i w drewniakach, ale trudno, służba. Najczęściej jeżdżę kolejką do Bogorii, a czasem na pożyczonym rowerze do Rytwian, Kurozwęk lub Oględowa”.

Po wojnie Andrzej zaczyna naukę w Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Katowicach. Wstępuje tam do oficjalnego harcerstwa XXII drużyny imienia Andrzeja Małkowskiego, a równocześnie do Konspiracyjnego Harcerstwa Polskiego. Na zbiórkach tej podziemnej organizacji młodzi harcerze nie tylko dyskutują, ale głównie zajmują się akcjami ulotkowymi. W niewielkich grupkach przeprowadzają szkolenia strzeleckie. Harcerze zakładają organizację pod nazwą Polskie Siły Demokratyczne i nawiązują kontakty z „dorosłym podziemiem”, tj. z „WiN” („Wolność i Niezawisłość”). W 1947 roku sytuacja polityczna zmienia się. Staje się jasne, że zachodni alianci sprzedali Polskę sowietom i niemożliwa jest kolejna wojna. Podporządkowując się rozkazowi 17-letni Andrzej Starzecki i jego koledzy z organizacji ujawniają się Urzędowi Bezpieczeństwa. Przez rok Andrzej spokojnie uczy się i aktywnie działa w harcerstwie. Na początku klasy maturalnej kilku kolegów Andrzeja zostaje aresztowanych. We wrześniu 1948 roku UB przychodzi i po Andrzeja. W czasie rewizji znajdują pistolet, a Andrzej trafia do aresztu.
Prowadzą mnie na górę i wprowadzają do pokoju, gdzie za biurkiem siedzi ryży facet z kręconymi włosami. Na biurku leży kartka papieru, pistolet TT i kawałek kabla energetycznego. Pod ścianą naprzeciw biurka stoi taboret, a w kącie wieszak. Ryży karze mi siadać na taborecie i pyta o nazwisko, imię, datę urodzenia. Nagle jak nie ryknie – od kiedy należysz do PTAWD? Mówię, że nie należę. Wstaje, bierze do jednej ręki pistolet, a do drugiej kabel, podchodzi do mnie, karze wyciągnąć ręce i z całej siły uderza po dłoniach, boli, chowam je za plecami i mimo jego poleceń nie wyciągam do przodu. Woła więc kogoś, po chwili wchodzi dość wysoki , barczysty drab o twarzy obleśnej. Przewracają mnie na zie-mię, kładą na brzuchu, obleśny siada na mnie, trzyma moje nogi stopami do góry, zdejmuje mi buty, a ryży bije mnie kablem po piętach. Drę się w niebogłosy ile tylko mogę. Nie wiem jak długo to trwało. Zapamiętam wam to dranie i nie będę miał litości, gdy przyjdzie czas. Wreszcie karzą mi siadać na taboret, rudy siada za biurkiem, bierze pióro do ręki i gryzmoli coś na papierze. Przeczytał i kazał podpisać. Wyprowadzają mnie, idę na dół po schodach na paluszkach, buty niosę w ręku”.

Zwieńczeniem śledztwa jest pokazowy proces urządzony w Katowicach.
Zajeżdżamy przed budynek sądu wojskowego, przed którym stoją tłumy młodzieży. Wprowadzają nas na salę, za chwilę sakramentalne „proszę wstać, sąd idzie”. Widzę na sali Mamę, jest ojciec Pitka i matka Pedra. W tłumie są jeszcze inni znajomi, których nie zauważyłem, ale widzę ubowców którzy prowadzili śledztwo. Wchodzi sąd: major, podporucznik i dwaj szeregowi to ławnicy. Są z KBW – to utrwalacze władzy ludowej. Po kolei sprawdzają nasze personalia, pierwszy jest Indycze Jajo, potem ja i następni. Przemawia prokurator, plecie jakieś bzdury, na przykład, że chcieliśmy wysadzić pomnik żołnierzy sowieckich stojący na placu Wolności i gdyby nie czujność i poświęcenie UB to obalilibyśmy ustrój Polski Ludowej i jej władze. Stanowczo przecenia nasze siły i zamiary. Szczytem jego chorej wyobraźni jest żądanie dla Indyczego Jaja i dla mnie 10 lat więzieni i mówi to ktoś, kogo ubrano w mundur oficera polskiego, majora WP. (…) Nastąpiła przerwa, wyrok za-pada na drugi dzień taki jakiego domagał się prokurator, wracamy do więzienia”.

Zaczęła się wieloletnia gehenna. Po wiezieniu w Katowicach Andrzej Starzecki jako zbrodniarz trafia do ciężkiego wiezienia we Wronkach. Już powitanie budzi grozę. Nowi więźniowie są rozbierani do naga i następuje skrupulatna rewizja nie wyłączając odbytu. Gołym więźniom strażnicy urządzają „ścieżkę zdrowia” kopiąc ciężkimi butami i waląc gdzie popadnie pękami kluczy. Pobyt w celi jest wytchnieniem. Andrzej trafia na życzliwą duszę – oficera marynarki, który tłumaczy zawiłości więziennych warunków. Uczy jak bronić się przed kapusiami i jak samemu nim nie zostać. Twarda postawa nie spotyka się z pochwałą klawiszy. Za odmowę donoszenia Andrzeja osadzają w pojedynczej celi.

Następne więzienie to Jaworzno. I tu również w wielkiej ilości działali kapusie. W czasie półtorarocznego pobytu na Andrzeja napisano 27 donosów. Autorami było 11 kapusiów, a rekordzista napisał 10. Wychowanek lwowskiej ulicy nie traci pogody ducha pomimo pracy w katorżniczych warunkach. W 1953 roku zaświtała nadzieja. Andrzej we wspomnieniach pisze:
Doczekaliśmy się! Mamy radosną żałobę, zmarł Stalin. Wreszcie kostucha zabrała tego zbrodniarza. Wszędzie koledzy dyskutują, jakie będą tego szczęśliwego wydarzenia konsekwencje. Będą na pewno, ale nie takie wielkie, jak niektórzy mówią i nie tak prędko. Na terenie więzienia panuje żałobna cisza, radiowęzeł nie nadaje muzyki tylko od czasu do czasu komunikat. Ustawili nas w kolumnach na placu, jeden z wychowawców ględzi dyr-dymały do mikrofonu: jaki mądry i szlachetny był nieboszczyk, ale my znamy dobrze czyny tego niedoszłego popa. Wreszcie skończył to trucie. Aktywiści na jego komendę zaczynają śpiewać Międzynarodówkę, chłopaki nie podejmują melodii, kilku mruczy pod nosem własnej twórczości nieoryginalny tekst prawie w całości niecenzuralny. Anemiczne pienia zacichają. Niech mu ziemia ciężką będzie”.

Chwilowo stalinizm trzyma się mocno, a Andrzeja za niepokorną postawę przenoszą do ciężkiego izolacyjnego więzienia w Rawiczu. Z akt IPN Ka 02/320, tom II można poznać przyczyny. W grudniu 1953 roku więźnia Andrzeja Starzeckiego scharakteryzowano:
W/w. więzień przebywa w tut. więzieniu od dnia 26.V.51 r. z chwilą jego przybycia do tut. więzienia okazał się więźniem nie poprawnym, gdzie skolei został zatrudniony na stolarni Działu Bracy i zaraz po zapoznaniu się z więźniami zaczął wpajać w nich nienawiść do Polski Ludowej i Związku Radzieckiego jak również potępiał więźniów aktywnych za co został usunięty z pracy na stolarni (…).
Na prasówki uczęszczał opieszale jak również na pytania nie odpowiadał mimo, że mógł odpowiedzieć twierdził on, że jak on może odpowiedzieć kiedy więźniowie pozytywni i przodownicy nie wiedzą. W/w. więzień koleguje się tylko z więźniami wrogo ustosunkowanymi do obecnej rzeczywistości i z nimi prowadzi rozmowy antymaństwowe, jak również nażeka na warunki więzienne. Wypowiadał on się, że Polska jest wyzyskiwana przez Związek Radziecki, lecz czy wcześniej czy puźniej to i tak do wojny musi dojść, bo tak dłużej być nie może. (…)
Wobec powyższego biorąc pod uwagę całokształt wrogich wypowiedzi w/w. więźnia, że pomimo przeprowadzonych indywidualnych rozmów na temat jego złego stosunku do Pol-ski Ludowej nie zmieni swego postępowania, lecz swymi wypowiedziami wpływał ujemnie i demoralizująco na więźniów grupujących wokół siebie.
Wobec czego stawia się wniosek o przetransportowanie w/w. więźnia do wiezienia izolacyjnego
”. [pisownia oryginalna. Pochodzi z dokumentu Zastępcy Naczelnika ds. polit.-wych.]

Pobyt w Rawiczu trwa krótko, bo 5 styczna 1954 roku następuje przedterminowe warunkowe zwolnienie. Andrzej trafił do więzienia mając 18 lat i przebywał tam przez 5 lat 3 miesiące i 15 dni. Pobyt w więzieniu uniemożliwił uzyskanie matury. Powrót do ogólniaka był nierealny. Jedyna możliwość dla „wroga ludu” to praca w górnictwie i mozolne zdobywanie wykształcenia, najpierw technika, a później inżyniera geodety.

Edward StępieńAndrzej Starzecki od ponad 40 lat jest kołobrzeskim geodetą. Znam go 30 lat i jest to znajomość fascynująca. Andrzej po mistrzowsku umie dyskutować i ciekawie opowiada. Wszystkie cytaty pochodzą z książki Andrzeja Starzeckiego pt. „Migawki”, którą wydał własnym staraniem w bardzo niewielkim nakładzie. Książkę polecam kapitule zajmującej się nadawaniem honorowego obywatelstwa Kołobrzegu. Andrzej Starzecki na taki tytuł na pewno zasługuje.

Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” postanowiło uhonorować Andrzeja Starzeckiego medalem „Za Zasługi dla Wolnej Polski”. Medale takie otrzymają jeszcze 24 osoby. Zapraszamy wszystkich, a szczególnie miło będzie widzieć ludzi młodych. Wstęp wolny.

Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.