Overcast Clouds

6°C

Kołobrzeg

27 lutego 2024    |    Imieniny: Anastazja, Wiktor, Gabriel
27 lutego 2024    
    Imieniny: Anastazja, Wiktor, Gabriel

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Wiara w zabytki wymaga ofiar? Ile ich już straciliśmy?

Niedawno, na profilu społecznościowym portalu Miastokolobrzeg.pl, odbyła się dość długa dyskusja na temat ochrony zabytków w Kołobrzegu. Jak na razie, poza zużytą energią, nic ona nie dała. Ale w sprawie zabytków warto zwrócić uwagę na spraw kilka.

Po pierwsze, nie każdy obiekt historyczny jest zabytkiem i nie każdy obiekt nim będzie. Natomiast każda nieruchomość ma swojego właściciela, który nie zawsze musi być chętny do tego, żeby mu ograniczać władanie jego własnością, bo co komuś się wydaje. Co więcej, wpis rejestrowy oznacza większe wydatki na remonty, często wręcz katastrofalnie wysokie, których ani nikt nie zwraca, ani nie ma gdzie zdobywać na to środki (środki ministerialne czy konserwatorskie potraktujmy w kategorii "wolne żarty" zwłaszcza wobec obecnych cen rynkowych). To, że coś zostało zbudowane przed 1945 rokiem, nie oznacza od razu, że ma walory zabytkowe, choć powszechnie komuś może się tak wydawać. Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami zawiera definicję zabytku. Jest to "nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową". Podstawowa kwestia, którą można zauważyć, że o tym, czy coś jest zabytkiem, nie decyduje data powstania jako taka. Po drugie, że zabytek to nie jest coś, co uważa się za zabytek, ale coś, co ma określoną wartość i czego zachowanie ze względu na te elementy leży w interesie społecznym.

W Kołobrzegu z tym interesem społecznym od dekad bywało różnie. Najpierw, rozbierano obiekty jak popadnie. Tak straciliśmy trzy historyczne kościoły neogotyckie. W latach 60-tych rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ochrony zabytków i ich restauracji. Różnie bywało z jakością tych prac, ale jak na Polskę ludową nie było źle - wreszcie ktoś interesował się Kołobrzegiem. Tak było jednak do czasu.  6 listopada 1972 roku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie zgłosiło do Ministerstwa Kultury i Sztuki wniosek o skreślenie z rejestru zabytków Szańca Kamiennego. Bardzo ciekawe było uzasadnienie wniosku, w którym napisano, że: „obiekt ten powoduje niszczenie brzegu morskiego”. Większej bzdury nie można było wymyślić! Ale cóż, PWRN chciało podkreślić katastrofizm sytuacji i uzyskać zgodę, w niewiadomym zresztą celu, na rozebranie zabytku. Być może ze względu na głupie uzasadnienie, a może też ze względu na światłość pracowników ministerstwa, powołana została grupa fachowców. Na podstawie ich opinii, 21 września 1973 roku Minister Kultury i Sztuki wniosek koszalińskiego PWRN odrzucił. Szaniec został utrzymany w rejestrze zabytków. Ale Urząd Morski, zbyt pewny przychylności ministerstwa, kontynuował rozpoczęte w 1972 roku prace przy rozbiórce obiektu. Szaniec został w większej części rozebrany, w tym wał kamienny (to właśnie od niego powstała współczesna nazwa – Szaniec Kamienny), który od wielu lat chronił brzeg morski w tej okolicy, gdyż ten szczególnie narażony był na niszczycielskie działanie morza. Należy tu dodać, że przeciwko Prezydium WRN protestowała duża grupa kołobrzeskich radnych Miejskiej Rady Narodowej w Kołobrzegu. Nic to nie dało. Zabytek nielegalnie rozebrano.

Zimą 1986 roku na Parsęcie zaczęła zalegać kra. Komitet powodziowy uznał sytuację za niebezpieczną i do kruszenia lodu, tradycyjnie już, zaprosił kołobrzeski garnizon. Podczas detonacji miało dojść do uszkodzenia zabytku. Miało, bo taka przynajmniej jest wersja oficjalna, ale nie ma na ten temat żadnej dokumentacji w archiwach. Powołano specjalną komisję, która wersję tę przyjęła i wskazała winnego – wojsko, jednocześnie nakazując przystąpienie do natychmiastowego remontu obiektu. Armia przystała na te warunki. Inwestor i właściciel Batardeau – miasto – wystąpiło do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przeznaczenie funduszy na remont. Konserwator wyraził zgodę, jednak żadnych prac nie zaczęto, a wojsko latem 1987 roku rozebrało nadwodną część zabytku. Uzasadniono to jego fatalnym stanem technicznym. Hieronim Kroczyński w swojej książce „Twierdza Kołobrzeg” odnotował: „Zaniepokojoną tym faktem opinię publiczną uspokajano, że rozbiórkę wykonuje się bardzo starannie, by z tych samych materiałów (nietypowa cegła, ciosy granitowe), obiekt odbudować (…)”. Gdy o fakcie rozbiórki dowiedział się Wojewódzki Konserwator Zabytków, szybko zaprotestował przeciwko takiej samowoli i zażądał natychmiastowej odbudowy zabytku. 9 stycznia 1988 roku wicewojewoda koszaliński polecił w sytuacji zagrożenia powodziowego rozebrać obiekt. I tu nie zgadzają się daty. Problem tkwi w tym, że Batardeau zostało rozebrane już pół roku wcześniej! Powiadomione o sprawie Ministerstwo Kultury i Sztuki stwierdziło, że: „wojewoda koszaliński przy rozbiórce naruszył ustawowe kompetencje Ministerstwa Kultury i Sztuki, które mogłoby wyrazić zgodę na rozebranie Batardeau, ale tylko pod warunkiem jego rekonstrukcji”. Ostatecznie uzgodniono, że ceglane Batardeau powinno być odbudowane. I to postanowienie, niezrealizowane, obowiązuje po dziś dzień. Nikt w tej sprawie nie poniósł konsekwencji, żadne organy państwa nikogo nie ukarały.

To są dwie bolesne lekcje, powiększone o rozbiórki bądź uszkodzenie innych obiektów, z którymi kołobrzeżanie są związani emocjonalnie, które w naszym krajobrazie są uznawane za ważne. Wyjścia z sytuacji są dwa: nie protestować o dbać z wyprzedzeniem, a ponadto, powołać więcej społecznych opiekunów zabytków, aby mieć kontrolę nad tym, co z zabytkami w Kołobrzegu się dzieje. Jak na razie, od dekad, różnie z tym bywa.

Robert Dziemba
Fot. Jerzy Patan


reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama