Overcast Clouds

13°C

Kołobrzeg

5 października 2022    |    Imieniny: Petra, Fryderyka, Artur
5 października 2022    
    Imieniny: Petra, Fryderyka, Artur

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

Początki Milicji Obywatelskiej w Kołobrzegu

W okresie, gdy bezpieczeństwo było niezwykle ważne dla osiedleńców rozpoczynających swoje życie w Kołobrzegu, mogła je zagwarantować wyłącznie jedna formacja: wojsko. Ale w czerwcu 1945 roku, gdy rodziła się polska administracja, Wojska Polskiego nie było. Koszary były zapełnione żołnierzami Armii Czerwonej, która nie była niczym ograniczona, nawet literą prawa. Jak zatem narodziła się kołobrzeska Milicja?

W zbiorach Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu znajduje się książka Stefana Sokołowskiego, pt. „Z dziejów Milicji Obywatelskiej na Ziemi Kołobrzeskiej w latach 1945-1949”, która ukazała się drukiem dzięki Akademii Spraw Wewnętrznych w 1986 roku. Jest tam podanych wiele niezwykle cennych informacji i wspomnień. Niestety, ich weryfikacja wskazuje na to, że wiele faktów zostało powiększonych co do ich znaczenia, inne „poprawiono”. Po 40 latach od powstania cywilnych struktur siłowych, pewne zdarzenia traktowano jako nobilitujące i posuwano się nawet do zmyślania, aby powiększyć swój wysiłek na rzecz zaprowadzania porządku w powiecie kołobrzeskim. Przykładem niech będzie walka z oddziałami Łupaszki, których tu nie było. Te kwestie poruszę jednak w innym odcinku, podobnie jak kwestie napadów i strat w garnizonie Milicji Obywatelskiej w powiecie kołobrzeskim. Na wstępie warto też wskazać, że Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu wzbogaciło się o historyczne kroniki kołobrzeskiej Milicji Obywatelskiej, które zawierają bogatą historię tej formacji, w latach 1945-1989. Trafiły one do nas za sprawą insp. Dariusza Hoca, komendanta powiatowego Policji w Kołobrzegu.

Największym problemem polskiej administracji od początku jej funkcjonowania byli szabrownicy. Gdy latem 1945 roku ich grupy dokonywały ogromnych szkód w majątku miejskim, płk Bobirenko przekazał prezydentowi Stefanowi Lipickiemu 10 karabinów i było to podstawą do powstania straży obywatelskiej, która na rogatkach miasta kontrolowała tych, którzy wywozili mienie poniemieckie. Struktury Milicji Obywatelskiej powstały latem 1945 roku w Karlinie. W archiwum zachowały się dokumenty z tego okresu. Pierwszym z nich jest sprawozdanie prawdopodobnie chor. Zygmunta Olenderka, komendanta powiatowego Milicji Obywatelskiej z września 1945 roku, czyli obejmujące miesiąc sierpień. Wiadomo jednak, że milicjanci przebywali w Kołobrzegu już w czerwcu, gdy w mieście powstały struktury Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Lenina w Pałacu Braunschweigów. Znamienne są tu wspomnienia Henryka Groca: „Po przyjeździe do Kołobrzegu w dniu 30 czerwca lub 1 lipca 1945 roku zamieszkałem razem z innymi pracownikami PUBP i z braćmi Bielskimi w mieszkaniu przy ulicy Lenina, gdzie obecnie mieści się zakład fotograficzny Wiśniewskiego. Mieszkali wszyscy razem ze względów bezpieczeństwa w obawie przed napadami Rosjan. (…) Pięć dni po przyjeździe do Kołobrzegu miało miejsce zabójstwo sekretarza PPR przy PUBP. Nazywał się on (chyba) Niewiadomski Aleks. Mieszkał on razem z nami i nie wrócił na noc, ale nie wiedzieliśmy, gdzie go szukać, zresztą nie było wówczas takiej możliwości (ciemność i szansa natknięcia się na grupę pijanych żołnierzy rosyjskich). Rano znaleźliśmy zastrzelonego sekretarza na klombie przed drogerią. Nie zwracaliśmy uwagi na strzały, ponieważ każdej nocy pijani żołnierze strzelali. (…) Stan bezpieczeństwa w powiecie kołobrzeskim pogorszył się zdecydowanie z chwilą rozlokowania w Kołobrzegu przerzuconej z Bornholmu karnej dywizji Armii Radzieckiej”. Pokazuje to skalę problemów, z jakimi trzeba było się zmierzyć w mieście nad Parsętą, a które z punktu widzenia dzisiejszego obywatela są po prostu niewyobrażalne. Sprawozdanie z działalności Milicji Obywatelskiej we wrześniu 1945 roku informuje o likwidacji „mało liczebnych band niemieckich, które pokazały się w północnej części powiatu”, a także o tym, że „liczba napadów rabunkowych z bronią i bez broni, kradzieży i innych przestępstw, dokonywanych głownie przez dezerterów lub maruderów wojskowych, maleje”. Nie ulega wątpliwości, że wraz z upływem czasu i umacnianiem się struktur Milicji Obywatelskiej, poczucie bezpieczeństwa wśród pionierów wzrosło, ale był to proces rozciągnięty w czasie.

Pierwsza grupa milicjantów przybyła do Karlina pod koniec maja 1945 roku. Poza chor. Olenderkiem, w jej skład wchodzili: Franciszek Woźniak, Marian Woźniak, Jerzy Woźniak, Franciszek Bartczak, Ignacy Bartczak, Józef Furmański, Bronisław Furmański, Marian Matuszak, Feliks Witek, choć inne relacje wskazują na nieco inny skład tej ekipy. Była to podstawa tworzonej na nowo komendy milicji w Karlinie. Na tej podstawie można stwierdzić, że struktury powiatowe MO działały już w czerwcu 1945 roku. Stale napływały nowe kadry. Milicjanci przyjeżdżali tu z województwa warszawskiego, poznańskiego i lubelskiego. Według sprawozdania z września 1945 roku wynika, że w powiecie służyło 217 milicjantów, uzbrojonych w 242 karabiny, 7 automatów i 8 rewolwerów. W Kołobrzegu funkcjonował posterunek Milicji Obywatelskiej, w którym służyło początkowo 9 milicjantów. Ogólnie, dyscyplinę funkcjonariuszy oceniono jako dostateczną, ale nie można wykluczyć, że poziom ten był o wiele niższy, o czym świadczy fakt, że we wrześniu ogółem ukarano aż 71 milicjantów za różne wykroczenia i brak dyscypliny. Powodem była sytuacja ogólna, nastroje społeczne, ciągły strach, poziom wykształcenia samych milicjantów i ich morale. Pierwsze formalne zabójstwo milicjanta w powiecie miało miejsce już 26 sierpnia 1945 roku. Nieznany sprawca zabił Tadeusza Pełka, milicjanta z Posterunku Gminnego w Robuniu. Oznacza to, że ów sprawca nie został nigdy ujęty, ani ukarany.

Jeżeli idzie o przestępstwa na ludności cywilnej, to były to napady z bronią w ręku. W Gościnie Niemcowi Walterowi Jorgesowi ukradziono krowę i bieliznę. Sprawcy zostali wykryci. Odnotowano pięć napadów bez broni, w tym na Stefana Pospolitaka z Robunia, któremu ukradziono bieliznę i pościel. Sprawca został ukarany przez Sąd Grodzki w Karlinie. Kwitło nielegalne gorzelnictwo, z którym starano sobie poradzić, ale z niewiadomym skutkiem. Jesień i zima dały się mieszkańcom we znaki. Wzrastała liczba kradzieży żywego inwentarza. Milicjanci musieli również radzić sobie z niedostatkami. Były to: „brak światła, opału, bielizny, ciepłych ubrań, mydła i proszku do prania”. Wiele do życzenia pozostawiało także wyszkolenie milicjantów. W wyniku nieostrożnego obchodzenia się z bronią, postrzelił się Eugeniusz Buraczyński, który następnie zmarł. Jeden z milicjantów popełnił samobójstwo.

W listopadzie 1945 roku nowym komendantem został por. Marian Niedziela. Okres jego pracy przypadł na wzrastającą walkę z „wrogami politycznymi” i przygotowanie do referendum w 1946 roku, w którym milicjanci brali aktywny udział. W grudniu doszło także do napadu maruderów wojskowych (narodowość niewskazana), którzy zaatakowali posterunek MO w Borku.

Rok 1946 to wzrost przestępczości. Powodem był brak żywności, szabrownicy, ogólna atmosfera na Ziemiach Zachodnich, brak poszanowania dla litery prawa i drugiego człowieka. Ceny żywności poza oficjalnymi punktami sprzedaży, a więc na wolnym jeszcze wówczas rynku, przekraczały możliwości finansowe ludności. W 1946 roku powstała komendanta Milicji Morskiej w Kołobrzegu. W lipcu postrzelił się tam kulą z automatu Kazimierz Szewczyk. Tak jak to już jednak zostało wspomniane, rok 1946 to przede wszystkim referendum ludowe, znane także pod nazwą „3xTAK”. Wspomina Bronisław Galant: „Mieliśmy również dość dużo zadań natury politycznej. Zbliżało się przecież referendum. Należało do nas między innymi rozpoznanie przeciwników władzy ludowej, ukrywających się członków band rozbitych w centralnej Polsce, autorów różnych haseł pisanych, powtarzanych za radiem BBC, budzących obawy napływającej na Ziemie Odzyskane ludności. Jasna, zdecydowana i przekonująca argumentacja towarzyszy z KP PPR oddziaływała na naszą świadomość. Mieliśmy ścigać przeciwników, a zarazem agitować mieszkańców za nową władzą, co nieźle nam wychodziło”. O przeciwnikach wspomina także Edmund Kapczyński: „Było też kilku naszych zajadłych przeciwników – członków PSL. W wyniku właściwej pracy z nimi „wyciszali” swoje poglądy bądź ukrywali swój negatywny stosunek do Związku Radzieckiego”. Bronisław Galant wspomina natomiast o zabezpieczeniu referendum w Ustroniu Morskim: „Do lokali, w celu ochrony list i samego przebiegu referendum, przydzielaliśmy po jednym funkcjonariuszu uzbrojonym w broń długą. Resztę ochrony stanowili pierwsi uzbrojeni ORMO-wcy oraz członkowie PPR i PPS, a czasami też członkowie SL. Milicja wzięła na siebie główne zabezpieczenie zewnętrzne. Sprowadzało się ono do zorganizowania patroli oraz co najmniej jednego, ukrytego gniazda karabinu maszynowego, usytuowanego w sąsiednim domu z widokiem na wejście do lokalu wyborczego”. Podobnie chroniony był lokal wyborczy w Siemyślu: „W dniu referendum zabezpieczono lokal wyborczy posterunkami stałymi. Karabin maszynowy umieściliśmy na poddaszu naprzeciw wejścia do lokalu wyborczego, w siedzibie urzędu gminnego. Głosowanie przebiegało spokojnie, co świadczyło o pewnej już stabilizacji miejscowych osadników”.

Taką ochronę lokali uzasadniano tym, że istniały podejrzenia o możliwości siłowego zakłócenia przebiegu głosowania. Wskazywano tu na grasującą na Pomorzu „grupę Łupaszki”, ale to o tym napiszę wkrótce.

Robert Dziemba
Na zdjęciu: Pierwsi milicjanci na terenie Ustronia Morskiego, 1945 rok, fot. Kronika MO, ze zbiorów MOP Kołobrzeg.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama