menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Jak zapraszaliśmy Papieża do Kołobrzegu

Pani Janina i Ryszard z Ustronia Morskiego opowiadają o swojej audiencji u Jana Pawła II w 1983 r. Już wtedy mieszkańcy i biskup Jeż zapraszali go do Kołobrzegu.


W listopadzie 1983 r. ksiądz proboszcz Edward Kołodziejczyk dostał od Kurii Biskupiej 7 miejsc w delegacji udającej się do Watykanu, aby prosić Ojca Świętego o przyjazd do Kołobrzegu i poświęcenie odbudowanej Bazyliki. Mogli jechać ludzie najbardziej zaangażowani w budowę naszego kościoła. Pojechali państwo Szpuntowiczowie, pan Rybka Kazimierz, Szuliński Tadeusz, ja z żoną i ksiądz wikary Tadeusz Kolon. Delegacji Diecezji Koszalińsko – Kołobrzeskiej przewodniczył ks. Biskup Ignacy Jeż. Wiernych i kapłanów było razem ponad 100 osób. Dwutygodniowy pobyt obejmował: Watykan – Rzym – Asyż – Monte Cassino – Castel Gandolfo. Już sama myśl o takiej podróży wydawała się czymś fantastycznym. Pamiętajmy, że wtedy w Polsce był stan wojenny – ciężko było dostać paszport, a co dopiero zobaczyć Papieża i mieszkać przy Via Casia, ulicy, której historia liczy ponad 20 wieków. Zwiedzaliśmy wszystko, co tylko mogliśmy, od wczesnego rana do wieczora. W środę odbyła się audiencja generalna, w niedzielę byliśmy na Placu Świętego Piotra. Panowała niesamowita atmosfera, cieszyliśmy się z widoku Jana Pawła II. Stojąc w otoczeniu wielonarodowego tłumu straciliśmy nadzieję na to, co i tak wydawało się nieosiągalne. Dostaliśmy jednak wiadomość, że zostaniemy przyjęci na prywatną audiencję u Papieża.

Byliśmy w ogromnym szoku, nie spaliśmy prawie całą noc przed audiencją. Rano było bardzo zimno. Staliśmy zmarznięci bez płaszczy, toreb i aparatów w bocznej kolumnadzie na Placu Świętego Piotra. Wreszcie zostaliśmy sprawdzeni przez Gwardię Szwajcarską i wpuszczeni bocznymi drzwiami do Watykanu. Tymi drzwiami wchodził Ojciec Święty do Bazyliki Świętego Piotra. Znaleźliśmy się w innym świecie. W środku było przepięknie – cudowne schody, ściany, poręcze, sufity, witraże w oknach. A my wszyscy z każdym kolejnym stopniem jakby coraz mniejsi. Mieliśmy wrażenie, że bicie naszych serc słychać było z daleka. Do tego gwardziści z marsowymi minami, mimo muzealnej broni i kolorowych starodawnych stroi wzbudzali respekt. Wreszcie dotarliśmy do Sali Klementyńskiej, gdzie czuliśmy się jeszcze mniejsi, ale bardzo, bardzo szczęśliwi. Ustawiliśmy się w półkolu przed tronem papieskim i każdy z nas układał sobie w myślach, co ma ważnego do powiedzenia Ojcu Świętemu. Po dłuższej chwili oczekiwania nastąpiło poruszenie wśród Purpuratów stojących za tronem. Podczas gdy w skupieniu patrzyliśmy na tron, tuż obok naszej grupy pojawił się Papież. Mieliśmy niesamowite szczęście, staliśmy tuż obok drzwi prowadzących do prywatnych apartamentów. Ojciec Święty zatrzymał się, spojrzał na nas, uśmiechnął się i pobłogosławił. Nogi mieliśmy jak z waty, brakowało nam tchu, a do oczu cisnęły się łzy. Po przywitaniu biskup zaprosił Ojca Świętego do Kołobrzegu. Papież przyjął zaproszenie, ale uprzedził, że zależy to też od polskich władz. Papież powiedział też, że bardzo się cieszy z każdej nowej świątyni całym sercem i że codziennie jest w modlitwie z całym ludem Bożym, a w szczególności z ojczyzną. Staliśmy jak zahipnotyzowani, śpiewaliśmy. Następnie zostaliśmy ustawieni w szeregu i po kolei podchodziliśmy do Jana Pawła II. Nikt nie krył łez wzruszenia. Nasze szczęście sięgnęło zenitu w momencie podania ręki Ojcu Świętemu. Szczęście jest tak wielkie, że chciałoby się te kilka chwil zamienić w wieczność. Mieliśmy ściśnięte gardła, omdlałe ręce i nogi, nasze myśli gdzieś odpłynęły. Żona bała się wręcz dotknąć Papieża, płakała. Ojciec Święty powiedział wtedy, żeby się go nie obawiała. Ks. Biskup Ignacy Jeż przybliżył mnie przed oblicze Jana Pawła II i przedstawił mnie słowami: „Ojcze Święty, to jest budowniczy nowego kościoła w Ustroniu Morskim”. Ochłonąłem na chwilę i szybko wyrecytowałem: - Ojcze Święty, wybudowaliśmy w Ustroniu Morskim nad samym Bałtykiem nowy kościół z tak wysoką wieżą, że podczas pielgrzymki do Kołobrzegu będzie ją Ojciec Święty stamtąd widział. To było wszystko, co udało mi się z wielkim wysiłkiem powiedzieć. Papież uścisnął mi dłoń, spojrzał głęboko w oczy i z uśmiechem odpowiedział bez chwili namysłu: - Taką wysoką wieżę wybudujcie, żebym ją z Rzymu widział. Otoczenie Papieża wybuchło śmiechem i zaraz po ucałowaniu pierścienia byłem pytany przez dziennikarzy co tam zaszło.

Ciągle myślę o tej rozmowie z Janem Pawłem II. Dziś jestem pewien, że miałem się czym chwalić, bo nasz kościół jest wielkim dziełem powstałym z ogromnego wysiłku tej malutkiej parafii i jej wspaniałego proboszcza śp. ks. Edwarda Kołodziejczyka. Papież w swojej odpowiedzi zawarł tęsknotę za Polską. Chciałby widzieć nasz kościół, czyli nie wieżę, ale wierzących. Nasze dobre uczynki, umiłowanie Boga i ojczyzny, pomoc i miłość wzajemną, duchową wielkość, tak dużą, że aż w Rzymie widoczną. To było przesłanie dla ludzi wierzących w parafii Ustronie Morskie. Cała pielgrzymka i spotkanie z Ojcem Świętym było niesamowitym szczęściem, tym większym, że dziś już go nie ma. Zostaliśmy bez Jana Pawła II jak najprawdziwsze sieroty. Już nie mam rodziców ani teściów i mój wielki ból po utracie tych wspaniałych ludzi jest moim prywatnym bólem. Ale po śmierci Papieża Polaka czuję, że nie tylko ja, ale cały naród Polski został osierocony. To co wokół nas dzisiaj widać potwierdza moje odczucia. My dzieci naszej ojczyzny, Polski naród, zostaliśmy sierotami. To już nie tylko mój prywatny ból – ubolewa cały naród oraz cały katolicki świat.

Janina i Ryszard z Ustronia Morskiego

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.