menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Ziemniaki a historia Kołobrzegu

Jedna z Czytelniczek zainteresowała się historią z ziemniakami i głodującymi kołobrzeżanami, których bulwami obdarował król Prus. A jak było naprawdę?


Czytelniczka zapoznała się z historią ziemniaków przysłanych przez króla Fryderyka Wielkiego głodującym kołobrzeżanom w 1774 roku na portalu "tosiewytnie.pl" (zobacz). Jednak ta data jest zbyt późna. Po pierwsze dlatego, że data tego wydarzenia zbyt krótko poprzedza tzw. wojnę kartoflaną (1778-1779), w której Prusy dążyły do wyrównania linii granicznej i przywrócenia hegemonii Prus jako mocarstwa w Europie. Po drugie dlatego, że następuje już po wojnie siedmioletniej (1756-1763), obejmuje okres tzw. starego Fryca, a więc zmierzchu rządów Fryderyka II. W tym czasie Kołobrzeg odbudowywał się z największych zniszczeń, jakich miasto doznało w swojej historii poza marcem 1945 roku. Warto tu przypomnieć, że miasto było oblegane w 1758, 1760 i 1761 roku, co zakończyło się poddaniem twierdzy i okupacją rosyjską.

Ale wracając do ziemniaków. Ziemniaki pierwszy raz trafiły do Kołobrzegu w 1745 roku. Było to związane z powszechną akcją zagospodarowywania tego warzywa w Prusach. Akcji tej patronował sam król. Opis tego wydarzenia znamy ze wspomnień Joachima Nettelbecka, późniejszego burmistrza Kołobrzegu i przywódcy mieszczan, który scenę rozdawania ziemniaków na kołobrzeskim Rynku widział z domu swoich rodziców (dom wg rysunku Otto Rubowa zamieszczamy na końcu tekstu). Zapiski Nettelbecka obszernie cytuje Hieronim Kroczyński. Na Rynku przed ratuszem stanął więc wielki wóz z ziemniakami. Mieszkańców zwoływano biciem w bębny, obiecując im "szczególne dobrodziejstwo królewskiego majestatu". Ziemniaki rozdawano mieszczanom proporcjonalnie do posiadanej ziemi. Na głos odczytywano instrukcję o tym, jak nową roślinę należy uprawiać, a potem przygotowywać do spożycia. Widać, była bardzo skomplikowana, a mieszczanie niecierpliwi. Doktor Kroczyński pisze: "Ludzie brali bulwy do rąk, wąchali, próbowali jeść, ale po ugryzieniu wyrzucali. Do wyrzucanych bulw podbiegały psy, ale te tylko powąchały i odchodziły". Byli jednak i tacy, którzy rozkaz króla wykonali i ziemniaki zasadzili. Sposoby były różne. Jedni spodziewali się, że wyrosną im w ogródkach drzewa. Inni wrzucali bulwy do jednego dołu i zasypywali ziemią.

Pod koniec lata 1745 roku urzędnicy sprawdzili, jak mieszczanie wykonali królewski rozkaz i tych, którzy darowi Fryderyka Wielkiego się sprzeniewierzyli, wymierzono karę grzywny. Akcję sadzenia ziemniaków powtórzono w 1746 roku. Tym razem do miasta przybył fachowy instruktor, który mieszczanom przekazał praktyczne wskazówki uprawy tej nowej, egzotycznej niemal rośliny. Ziemniak się przyjął i był coraz chętniej uprawiany. W Kołobrzegu roślinę tę nazywano kartoflem. W tym samym czasie powstała karykatura autorstwa Kurta Harlbrittera, która wyśmiewała króla, zmuszającego mieszkańców Prus do sadzenia ziemniaków.

Wróćmy jednak do samej historii z rokiem 1774, który podaje nasza Czytelniczka. Otóż historia ta ma swoje źródło w tygodniku "Polityka". Czytamy w nim: "Zapobiegliwy Fryderyk wysłał w 1774 r. kartofle do pozbawionego żywności Kołobrzegu. Mieszkańcy podziękowali za prezent dodając, że bulwy nie mają smaku ani zapachu i nawet psy nie chcą ich jeść. W ślad za kartoflami Fryderyk musiał więc wysłać na Pomorze instruktora, który udowodnił, że po ugotowaniu warzywo nadaje się jednak do jedzenia". Historia ta sama, ale nie zgadzają się daty. Autor myli się co do niemal 30 lat.

W 1774 roku Kołobrzeg był po trzech wielkich oblężeniach, które zrujnowały go doszczętnie. Liczba mieszkańców zmniejszyła się o tysiąc osób. Wiele budynków zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Zresztą, Fryderyk Wielki przebywał w samym Kołobrzegu w dniach 18-24 maja 1763 roku. Dziękował kołobrzeżanom za wzorową postawę podczas oblężeń twierdzy, a żołnierzom za dzielność. Do wyludnionych walkami wsi skierował kolonistów. Obiecał również pomoc w odbudowie miasta. I słowa dotrzymał, tyle, że zamiast odbudową domów, państwo zajęło się budową nowych umocnień. Wielka modernizacja Twierdzy Kołobrzeg, na którą nie szczędzono grosza, rozpoczęła się w 1770 roku, a zakończyła właśnie w roku 1774. Komicznie wyglądałoby, gdyby król umęczonym i głodującym - jak pisze "Polityka" - mieszkańcom, po wybudowaniu Fortu Ujście (stoi dziś na nim latarnia morska), Reduty Morast (dziś tawerna portu jachtowego), powiększeniu Bationu Magdeburg i kilku innych umocnień Twierdzy (Szaniec Kościelny, Szaniec Ceglany), przesłał wóz ziemniaków. Aż tak stary Fryc złośliwy nie był...

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.