menu
Ogłoszenia ***  Znaleziona karta płatnicza   (Inne)  ***  !! Turkiye Kebab Dźwirzyno Zatrudni !!  (Dam Pracę)  ***  Sprzedawcę do sklepu z odzieżą  (Dam Pracę)  *** 

Co nam mówią umarli z bazyliki?

Mało kto wie, że w centrum Kołobrzegu mamy cmentarz. To najstarszy cmentarz w mieście. Tu spoczywają pierwsi mieszkańcy. Co nam mogą powiedzieć?


Dziś śmierć i pochówek to temat tabu. Sprawy ostateczne spychamy na krańce naszej rzeczywistości, które zaskakują nas, gdy odchodzi ktoś bliski. Reklama zakładu pogrzebowego traktowana jest na przykład przez wielu naszych Czytelników jak temat tabu, jako coś dziwnego, co wręcz razi czyjeś uczucia. Rozwój cywilizacji demonizuje śmierć. Takich problemów jak obecni kołobrzeżanie nie mieli pierwsi mieszkańcy grodu nad Parsętą. Mieszkają razem z nami. Brakuje mi tylko prostej inskrypcji: "Noli flere, qui meum sepulcrum videbis, Quod es et ego fui, quod sum tu eris" (Nie płacz ty, który mój grób ujrzysz, Czym jesteś - byłem, czym jestem i ty będziesz).

Pierwsi mieszkańcy Kołobrzegu, miasta lokowanego 23 maja 1255 roku mówią nam wiele ciekawych rzeczy. Po pierwsze to, że miasto było lokowane na surowym korzeniu, czyli na nowym miejscu w stosunku do miasta w starym Budzistowie (Alt Stadt). Zapewne jednak tutejsza okolica mogła zostać wybrana nieco wcześniej, a sam akt lokacji był tylko zatwierdzeniem powstania nowego miasta. Trudno sobie wyobrazić, jak teren pomiędzy Parsętą, ulicą Łopuskiego, Dubois i Gierczak wyglądał w szóstym dziesięcioleciu XIII wieku. Nie było wówczas monumentalnej bryły bazyliki. Na jej miejscu powstał kościół świętego Mikołaja, patrona żeglarzy i ludzi morza.

O istnieniu tej budowli świadczy kilka argumentów. Po pierwsze, podczas restauracji kolegiaty w latach 1887-90, znaleziono na emporze lektorium dwa kapitele ze sztucznego kamienia, których nie można powiązać z obecnie istniejącym kościołem.  Analiza formalna liści o naturalistycznym kształcie, które zdobiły owe kapitele, pozwala datować te obiekty na około połowę XIII wieku.  Być może były to kapitele z portalu kościoła św. Mikołaja. Po drugie, w 1930 roku w kolegiacie przeprowadzono prace związane z założeniem centralnego ogrzewania i kotłowni. Dokonano wówczas bardzo ważnego odkrycia, związanego z datowaniem powstania bazyliki i faktem istnienia przed nią wcześniejszego obiektu. Na podstawie obserwacji wykopów w południowej części kościoła, stwierdzono, że grunt wewnątrz jest próchnicą, z dużą ilością trumien oraz szkieletów.

Ziemia taka występowała pod fundamentami filarów między nawami. Wywnioskowano, że przed budową kolegiaty na terenie obecnych naw znajdował się cmentarz, najprawdopodobniej przykościelny, lub wnętrze wcześniejszego kościoła. Badania archeologiczne przeprowadzone w latach 1960-1965 na cmentarzu przy kolegiacie i w niektórych grobach we wnętrzu kościoła, a szczególnie prace archeologiczne z końca lat 80-tych, potwierdziły, że cmentarz ten pochodził z połowy XIII wieku. Fundamenty kościoła św. Mikołaja zostały również odkryte podczas prac archeologicznych w latach 50-tych. Wówczas przeprowadzono sondaż pod i w okolicy portalu południowo-wschodniego, tzw. "Bramy Owczej".

W dawnych latach, wewnątrz kościoła przy tym portalu wisiał obraz "Chrystus z owcami" - stąd nazwa (obecnie wejście jest zamurowane, a na jego miejscu jest obraz Chrystusa Miłosiernego).
Widać w tym miejscu podobne ukształtowanie fundamentów jak to, które odkryto w latach 30-tych XX wieku. Jest to zbieżne z innym dowodem w samej świątyni, gdyż prezbiterium jest skrzywione w stosunku do osi kościoła na północ. To może oznaczać, że podczas realizacji tej części świątyni w latach 30-tych XIV wieku musiało istnieć coś, czego budowniczy nie chcieli zniszczyć: niewielki kościół św. Mikołaja lub jego pozostałości (raczej to drugie) i cmentarz. Dodatkowo, warto podkreślić, że teren wokół kościoła otoczony był ceglanym murem, który separował kolegiatę i cmentarz od reszty miasta.

Badania przeprowadzone w 1989 roku na cmentarzu, przyczyniły się do ciekawego odkrycia. Pod kilkoma warstwami pochówków zaobserwowano pozostałości niwelacji i ślady wyrównania terenu, które wykonano poprzez nawiezienie półmetrowej warstwy piasku. Pod nimi, odkryto pojedynczy rząd grobów orientowanych dokładnie na linii wschód-zachód. Pochówki te były nieco odmienne niż te, które znaleziono w wyższych warstwach i można je przypisywać cmentarzowi przy kościele św. Mikołaja. W 1930 roku, między filarami odkryto także fundament przebiegający wzdłuż wschodniej ściany naw bocznych. Różnił się on jednak zasadniczo od fundamentu obecnie istniejącego obiektu. Po trzecie, jedna z ulic przyległych do placu kościelnego była w średniowieczu nazywana platea Sancti Nicolai (dziś ul. Katedralna). Wszystkie te argumenty dowodzą, że przed budową kolegiaty, w okolicach prezbiterium stał kościół p.w. św. Mikołaja. Wszystkich zainteresowanych tematem lokacji Kołobrzegu odsyłam do fantastycznej książki profesora Mariana Rębkowskiego pt. "Pierwsze lokacje miast w Księstwie Zachodniopomorskim. Przemiany przestrzenne i kulturowe".

Po wybudowaniu kolegiaty, cmentarz przy tej świątyni był głównym miejscem grzebalnym w Kołobrzegu. Przepisy wydane przez biskupa kamieńskiego Konrada IV w 1321 roku ustanawiały, że pogrzeby mogły odbywać się tylko w kolegiacie. Na ceremonię, kapituła otrzymywała kawałek całunu, którym przykrywano ciało zmarłego, lub opłatę w wysokości 3 marek. Osobnym terenem grzebalnym było wnętrze świątyni, w którym chowano kanoników i patrycjat (pozostałością po cmentarzu są płyty nagrobne). W 1782 roku w kolegiacie została pochowana księżna Leopoldina Maria. Przez 31 lat przebywała w Kołobrzegu jako więzień odbywający karę twierdzy. W późniejszym okresie jej szczątki ekshumowano i przewieziono do rodowej nekropolii w Dessau. Była jedną z ostatnich osób pochowanych wewnątrz świątyni. Za to jednym z najsłynniejszych kołobrzeżan, pochowanym w kolegiacie, jest Jakub Kasper Adebar, ścięty w 1524 roku za konszachty z biskupem kamieńskim i działanie na szkodę miasta. Cmentarz przy kolegiacie został zamknięty w 1809 roku i przeniesiony na Lęborskie Przedmieście - na północ od kościoła i cmentarza św. Jerzego. Warto dodać, że cmentarz w kolegiacie jak i na zewnątrz był badany dwukrotnie, pomijając prace przy budowie kotłowni w latach 30-tych XX wieku, kiedy to odkryto dużą ilość kości i reliktów trumien. W latach 1960-65 badania przeprowadził zespół z Zakładu Antropologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracami kierował profesor Franciszek Wokroj. Objęły one zasadniczo tylko północną część kolegiaty i placu przy kościele. Odkryto wówczas 634 pochówki z okresu od XIII do XVIII wieku.

W XX wieku toczyło się kilka sporów o średniowieczny i nowożytny cmentarz przy kolegiacie. W 1957 roku, pomimo protestów kleru, władze wydały decyzję o budowie szaletu przy kolegiacie, na miejscu dawnego cmentarza kościelnego. Ale to, co klerowi przeszkadzało w latach 50-tych, w latach 80-tych już przeszkodą nie było, gdy przy bazylice powstała plebania, a potem wikariat. Co zrobiono z ludzkimi szczątkami? W dużej części schowano je we wnętrzu świątyni. Schowano - to delikatnie powiedziane. Wykuto dziurę w zewnętrznym pomieszczeniu kotłowni, które pierwotnie pełniło funkcję składu opału, i wrzucono tam ludzkie szczątki. Na lata.

Był 3 lutego 1997 roku. Wówczas szopka stała na miejscu dzisiejszego wejścia do krypty (dawna kotłownia). Nie było jeszcze takiego wejścia jak dziś. Wówczas, zasłaniały je stalowe wrota zablokowane marmurową bazą z dawnego lektorium. Gdy je otworzyliśmy, uderzył nas zapach stęchlizny z jakby nigdy nie wietrzonego pomieszczenia. Do krypty trzeba było wskoczyć, było tam takie ciekawe krzesło zamieniane na jednoprzęsłową drabinę. Zagłębiając się po korytarzach odkryłem włącznik światła, ale nie było prądu. Pomieszczenia, gdzie spoczywa dziś kardynał Jeż, były zamknięte. Dlatego udałem się w lewo, w kierunku południowym. Skoro nic mi się nie stało, do krypty weszło więcej osób zachęconych tym faktem. Natrafiliśmy na drzwi. Były skorodowane od wilgoci, ale to były oryginalne wrota z lat 30-tych minionego stulecia. W środku kapała woda. Wszedłem do wnętrza, ale pod nogami zgrzytał mi gruz i trzeszczały jakieś cegły. Zaczekaliśmy na latarkę. Jakie było nasze zdziwienie, gdy snop światła rozjaśnił mrok we wnętrzu. Ów gruz to były zbrązowiałe czaszki i piszczele, wiele czaszek z domieszką ziemi. Taką oto tajemnicę skrywała przez lata kotłownia.

Dopiero w marcu 1997 roku w wiaderkach i workach szczątki dawnych mieszkańców zostały przeniesione do grobu od północnej strony prezbiterium. Kości wysypywały się na ziemię, trzeba było je zbierać. Ziemia była zmarznięta. Żeby wykopać grób, trzeba było rozpalić wielkie ognisko. Wykopanie masowego grobu i tak było problemem. Na niewielkiej głębokości zalegają cegły i fundament dawnego skarbca, który przylegał do północnej ściany prezbiterium. Tak to kości spoczęły w płytkim grobie. Nikt go nie poświęcił. Nie było psalmów, modlitwy, polityków, biskupów, plebsu. Jeszcze do niedawna, za pomnikiem arcybiskupa Dunina widoczna była niewielka górka. Czas zrównał ją z resztą terenu.

Także we wnętrzu kościoła, o zmarłych pochowanych we wnętrzu świadczą jedynie płyty nagrobne (2 z nich i jedno epitafium pochodzą z rozebranego kościoła w Strachominie). Część z nich, już w XIX wieku została umocowana do ściany kościoła, by nie ulegały ścieraniu. Reszta została zasypana zawalonym sklepieniem i murami w marcu 1945 roku. Tak przetrwały do lat 60-tych. Później, część z nich została wyjęta i umocowana do ścian naw skrajnych. Resztę wyjęto lub użyto przy budowie posadzki. Następnie we wnętrzu wykonano kanały pod centralne ogrzewanie.

Dziś, trupie czaszki na epitafiach i płytach nagrobnych są turystyczną atrakcją. Stanowią żywą pamiątkę po dawnym cmentarzu i dawnych mieszkańcach tego miasta. Wykopaliska mówią nam, jak pierwsi kołobrzeżanie żyli, co jedli, na co chorowali, ale także dlaczego umarli. Nagrobki mówią nam, że to samo czeka i nas, że to nieuchronne. Oni spoczęli w cieniu bazyliki, która jest żywym świadkiem historii, patrzącym niczym strażnik północy na przemijanie.

Robert Dziemba

Fotografie: archiwum autora, L. Leciejewicz, M. Rębkowski: Kołobrzeg, średniowieczne miasto nad Bałtykiem





Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.