Overcast Clouds

3°C

Kołobrzeg

29 stycznia 2023    |    Imieniny: Franciszek, Zdzisław, Zenon
29 stycznia 2023    
    Imieniny: Franciszek, Zdzisław, Zenon

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

Okiem Zawadzkiego: Stawiam talary przeciw orzechom

Miasto posiadające swoje tereny, tak zwane nieruchomości gruntowe, może w celu zarobkowym je sprzedać lub wydzierżawiać. Sprzedaż polega na czynności jednorazowej.  Miasto ogłasza przetarg, oferenci walczą. Przetarg wygrywa ten, kto wylicytuje najwyższą stawkę. Następnie zwycięzca płaci wylicytowaną kwotę do kasy miasta. Po podpisaniu aktu notarialnego, nowy właściciel użytkuje swoją nieruchomość zgodnie ze swoim polanem.  Niestety, czasy prosperity już dawno minęły, działki są wyprzedane i na dzień dzisiejszy praktycznie nie ma atrakcyjnych działek przeznaczonych do sprzedaży. Już nie ma!

Z dzierżawą, jak wiemy,  sprawa wygląda nieco inaczej. Miasto wydzierżawia swój teren komuś na określony cel (posadowienie pawilonu, stoiska handlowego, lokalu gastronomicznego, teren zielony, itp.) w zamian za określony czynsz dzierżawny. Obecnie  pewna część miejskich dochodów pochodzi właśnie z dzierżaw. Nie pamiętam czy są w Urzędzie Miasta umowy zawarte na czas nieokreślony. Prawdopodobnie jest jedna taka umowa, natomiast 99 procent dzierżaw podpisanych jest na czas określony. Umowy na czas określony mają niestety to do siebie, że wcześniej czy później się kończą. Wtedy powstaje fundamentalne pytanie: co robimy dalej? Przedłużyć na dalszy okres bez przetargu? Ogłosić przetarg? Czy wszystkich traktujemy jednakowo bez względu na sytuację, czy podchodzimy do sprawy indywidualnie? W okresie pandemii COVID’19, kiedy zamykano uzdrowiska, hotele, pensjonaty, lokale gastronomiczne i ludzie gwałtownie tracili pracę, sprawa była prosta: przedłużać wszystkim bez wyjątku, bez przetargu - ludzie muszą mieć środki do życia. Ale okres pandemii już oficjalnie się zakończył. Co dalej? O ile problem z tzw. „drobnymi” dzierżawami, czyli:  kioski, małe pawilony handlowe, drobne punkty gastronomiczne, prowadzone przez kołobrzeskie rodziny, nie budzą najmniejszych wątpliwości wśród radnych i są one przedłużane bez przetargu dotychczasowym  dzierżawcom lub osobom przez nich wskazanym, to dużo więcej pytań rodzi się, kiedy mówimy o poważniejszych podmiotach. Do takich należy niewątpliwie działka przy ul. 4 Dywizji Wojska Polskiego róg ul. Fredry. Na tej działce od dziesiątek lat funkcjonuje  „Camping”.

Na powyższy temat pisałem w jednych z ostatnich felietonów, więc nie będę powielał informacji. Natomiast, kiedy zostałem wywołany do tablicy przez  redaktorów Roberta Dziembę  i Piotra Rybczyńskiego, powrócę do tematu i postaram, się go uzupełnić.
 
Prawdą jest, że na wspólne posiedzenie Klubu „Kołobrzescy Razem” i „Nowy Kołobrzeg” został zaproszony dzierżawca „Campingu”, pan Lubiński. Wiem, że na spotkanie do nas został zaproszony na własną prośbę.  Na tym klubie przedstawił swoje dotychczasowe osiągnięcia i podzielił się planami na przyszłość. Na potwierdzenie swoich słów, zostawił nam stosowną dokumentację. Radni na tym spotkaniu słuchali cierpliwie dzierżawcę, zadawali pytania, po czym rozstaliśmy się w zgodzie. Bez konkretnego rozstrzygnięcia.

Prawdą jest, że pani prezydent, nie zajmowała jasnego stanowiska w tej sprawie. Prawdą jest, że scedowała tę decyzję na ręce rady, ale przygotowała też uchwałę o bezprzetargowym wydzierżawieniu terenu na okres 9 lat. Informuję Czytelników Miastakołobrzeg.pl, że na powyższym klubie nie padły żadne deklaracje odnośnie bezprzetargowego przedłużenia umowy dzierżawy. Osobiście nie składałem podobnych obietnic panu Lubińskiemu, jak również nic mi nie wiadomo aby któryś z innych radnych takowe składał.

Prawdą jest, że jeszcze przed pojawieniem się drugiego chętnego na ten teren, już wtedy nieśmiało dyskutowaliśmy na temat ewentualnego przetargu, aby mówiąc wprost – do budżetu miasta wpłynęło więcej pieniędzy (wiedzieliśmy też, że będzie wycena rzeczoznawcy).

I prawdą jest niestety, że zgoda na bezprzetargowe przedłużenie umowy została radnym przedłożona zbyt późno. Kilka tygodni przed końcem umowy.

Mając to wszystko na uwadze, pierwotnie naprawdę wnikliwie analizowaliśmy sytuację: przetarg, czy umowa przedłużająca dzierżawę bez przetargu. Uchylę rąbka tajemnicy, że większość radnych,  przynajmniej z naszych klubów, była za bezprzetargowym przedłużeniem umowy. Sytuację zmienił fakt pojawienia się firmy z Ustronia Morskiego, która za dużo wyższe w tym czasie pieniądze, gotowa była „przejąć” ten teren. Wychodziliśmy z założenia, że z jednej strony, dochody budżetowe maleją. Rząd wymaga od nas oszczędności na energii, mieszkańcy mają „fundowane” podwyżki np. ciepła z Miejskiej Energetyki Cieplnej.  Z drugiej strony  z kolei, kiedy jest szansa zwiększyć dochód do budżetu miejskiego, to czemu nie? Mimo kryzysu mieszkańcy nadal oczekują sprawnego i właściwego gospodarowania w mieście.  Nie chodzi też tutaj o strach przed Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Jaką decyzje podejmie Rada Miasta czy pani prezydent, będzie to decyzja legalna, zgodna z prawem – kodeksem cywilnym i ustawą o gospodarce nieruchomościami. Nawiasem mówiąc, bardziej „śliskie” w tym temacie mogą być sprawy, o których też już pisałem wcześniej, związane ze zmianą w planie zagospodarowania przestrzennego. Ale do rzeczy.

Kiedy wreszcie pojawiła się opcja o ewentualnym przejęciu „Campingu” i jego zarządzanie przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, na komisji padła moja propozycja aby dotychczasowemu dzierżawcy przedłużyć umowę na rok. Podczas tego roku trzy zainteresowane strony przygotowałyby się do „konkursu”.  Ogólnie rzecz biorąc mój wniosek przeszedł na jednej z komisji, natomiast na dwóch naszych połączonych klubach przepadł w głosowaniu, bo pan Lubiński sam nie był tym wnioskiem zainteresowany. Oficjalnie złożył pismo o przedłużenie terenu na dwa lata. U nas mamy zasadę, że robimy „burzę mózgów”, każdy się wypowiada, potem głosujemy. Następnie w sprawach ważnych – a ta uchwała taką była – mniejszość dostosowuje się do większości. Tak też było i w tym przypadku. Podjęliśmy decyzje o rozpoczęciu procedury przetargowej. Jest to decyzja moim zdaniem przemyślana, która daje szansę wszystkim. Nikogo nie faworyzuje. Decyzja ta wreszcie pozwoli zarobić naprawdę właściwe pieniądze, a nie marne grosze. Zgadzam się tutaj z kolegami z Klubu PiS, że stawka 1 zł za jeden metr kwadratowy, w tak atrakcyjnym miejscu, pod monopolistyczne usługi (brak praktycznie konkurencji), jest stawką zdecydowanie za niską. I mogę dzisiaj zabawić się w proroka i wyrokować, że zarówno dotychczasowy dzierżawca, jak również właściciel z konkurencyjnej firmy z Ustronia Morskiego, wiedzą naprawdę o jakich pieniądzach rozmawiamy. Oni wiedzą najlepiej, jaki czynsz można zapłacić, aby i tak wyjść na swoje. I stawiam talary przeciwko orzechom, że nasz kołobrzeski dzierżawca będzie bardziej zdeterminowany, ponieważ jest w Kołobrzegu praktycznie monopolistą. Podejdzie do przetargu i jestem przekonany (czego mu życzę) że ów przetarg wygra. Wtedy dowiemy się ile miasto traciło na tej dzierżawie. Ale to już moja dygresja.

To nie koniec podobnych emocji. Mamy rok 2023, a w roku tym kończą się następne umowy. Pierwsza to słynna umowa na korty tenisowe przy ul. Rodziewiczówny za około 1000 zł miesięcznie wraz z budynkiem gastronomicznym (tu jestem zdecydowanie za przetargiem). Druga umowa opiewa na miejsce zwane „Mini Golfem”. I to samo pytanie: traktować wszystkich równo i organizować przetargi, czy podchodzić do dzierżawców indywidualnie?
 
Kończąc, życzę czytelnikom wszystkiego dobrego w Nowym 2023 roku!

Dariusz Zawadzki

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama