Overcast Clouds

18°C

Kołobrzeg

6 października 2022    |    Imieniny: Mirella, Marek, Sergiusz
6 października 2022    
    Imieniny: Mirella, Marek, Sergiusz

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

dziemba kołobrzeg

W piłkarskiej Kotwicy Kołobrzeg tradycyjnie chaos. Komunikacja klubu z otoczeniem jest dramatyczna: w ogóle jej nie ma, co nie przeszkadza brać miejskiej dotacji, bo ta jest na coś innego i z PR nie trzeba się rozliczać. Puchar Polski jest oddany walkowerem. Ale według portalu „Ligowiec.net”, media w Kołobrzegu nie napiszą złego słowa o Kotwicy i Dziku. A to kłamstwo.

Autorem artykułu jest niejaki Norbert Skórzewski. To jakiś młody człowiek, który, patrząc po tym co i jak pisze, może i zna się na piłce, ale zasadniczo na tym koniec. Co pisze ów „ekspert”? Pisze o Kotwicy, o Adamie Dziku, prezesie MKP Kotwica Kołobrzeg, ale i o mediach: „Trzeba to powiedzieć jasno - kołobrzeskie media nie napiszą złego słowa o Kotwicy i o Dziku. Trochę z powodu tego, że, taka jest specyfika lokalnych mediów, zależnych od polityki, nieskorych do podejmowania ważnych tematów i bojących się stracić dojścia, trochę z powodu tego, że dziennikarze są cholernie słabi i bezbarwni, więc najchętniej ograniczają się do suchych relacji z meczów i konferencji prasowych. A jak już jest jakaś ważna konferencja prasowa, jak ta słynna w której brałem udział, to wolą zadawać miałkie pytania o okres przygotowawczy (nikt nie powie o tym nic ciekawego oprócz oklepanych formułek, rany), zamiast drążyć temat, który interesuje ludzi”.

Trzeba powiedzieć jasno, że Skórzewski kłamie. Kołobrzeskie media od roku krytykują Dzika i działania MKP Kotwica Kołobrzeg. Robimy to, mówię tu o naszym portalu, od dawna, nawet gdy prezesem był Artur Tłoczek czy Waldemar Błaszczak. To kłamstwo pierwsze. Temat sytuacji w Kotwicy nie jest tematem ważnym, chyba, że dla Skórzewskiego, bo chłopak innych nie ma. W Kołobrzegu jest wiele ważniejszych spraw, niż to, że klub z III ligi nie chce grać w Pucharze Polski, albo że nie płaci swoim kontrahentom, o czym zresztą pisaliśmy na naszym portalu i nie tylko my w Kołobrzegu. Kto, jak nie lokalni dziennikarze odpytywali prezesa Adama Dzika z tych spraw na konferencji prasowej? (zobacz) O tym, że to kolejna nieprawda w wykonaniu Skórzewskiego, wystarczy posłuchać tej słynnej konferencji, na której słychać także kołobrzeskich redaktorów. Co to są tematy, które według Skórzewskiego interesują ludzi i jakich ludzi? No to chyba jest sportowy portal, który pisze o sporcie, żeby sobie sportowe sprawy wyjaśnić dla swoich czytelników. Bo jak nie, to po co jest? To takie trochę bez sensu, że Skórzewski nie zaspokaja swoich czytelników, tylko ich wysyła gdzie indziej.

Ponieważ Skórzewski napisał nieprawdę, postanowiłem napisać do „Ligowca” sprostowanie. W zakładce „kontakt” żadnego nazwiska osoby odpowiedzialnej za prowadzenie portalu, a więc redaktora naczelnego lub odpowiedzialnego w trybie prawa prasowego, nie ma. Wydawca, a więc ALIA Magdalena Grzeszkowiak, nawet nie podaje adresu korespondencyjnego. Wysłałem więc zapytanie do redakcji, z prośbą o podanie danych redaktora naczelnego, potwierdzenie danych wydawcy i adresu korespondencyjnego do Norberta Skórzewskiego (to na wypadek, gdyby redakcja nie przekazała mu korespondencji, a on sam nie był jej członkiem – kłaniają się stosowne wyroki w postępowaniu prasowym). Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast kierownictwa redakcji, napisał do mnie… Norbert Skórzewski, który stwierdził, że z portalu jego danych nie dostanę „gdyż nie jest związany z tamtym portalem niczym poza luźnymi tekstami” – pisze pisarz „Ligowca”. Odpowiedziałem Skórzewskiemu, że nie z nim chciałem rozmawiać i napisałem z prośbą o jasne rzeczy do redakcji, zgodnie z prawem prasowym, a jeśli danych nie dostanę, to moja kancelaria wystąpi o pomoc do Policji. Dlaczego? Bo redakcja ma obowiązek podać dane redaktora naczelnego lub odpowiedzialnego i adres korespondencyjny. Nie stosowanie się do tego jest łamaniem prawa. Co więcej, bez tych danych utrudnione jest wysłanie skutecznego sprostowania i wtedy trzeba angażować Policję czy właściwy sąd. Jakież było moje zdziwienie, gdy ten Sherlock Holmes polskiej piłki napisał na swoim „Twitterze”, że chcę go podać do sądu. No ciekawe skąd to Skórzewski wie i na podstawie czego to wnioskuje? Chyba, że, w co coraz bardziej wierzę, tak wygląda jego proces wnioskowania. Skórzewskiego nie ma po co podawać do sądu, bo jest nikim innym, jak jakimś młodym pisarzem, który nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. Na „Twitterze” powtarza jakieś plotki o naszych przegranych procesach sądowych. Portal Miastokolobrzeg.pl nigdy nie przegrał żadnego procesu sądowego. Każda wytoczona przez naszą kancelarię sprawę kończyła się orzeczeniem dla nas korzystnym. Ale po co ciągać po sądach, przepraszam, dzieciaka, który, tak myślę, nie miałby nawet z czego zapłacić nawiązki na kołobrzeskie hospicjum. Od tego jest wydawca, aby odpowiadać za to, co zamieszczają osoby, którym na to powala. I od tego jest formuła sprostowania, z której skorzystam, choć zapewne prostowanie nieprawdy na portalu, który nie stosuje się do przepisów prawa, a wytyka to innym, powinno skłonić Skórzewskiego do opisania tego procederu. Ale na tym trzeba się znać, a to nie jest najmocniejsza strona tego „analityka”.

Zresztą, tych słabych stron jest więcej. Postanowiliśmy sprawdzić rewelacje Skórzewskiego. Wybiórczo, bo szkoda czasu, ale jednak. „- Faktem jest, że Kotwica nie chciała grać, a po presji - głównie z Urzędu Miasta - nagle zdecydowała się, że wyjdzie na boisko, co wygląda mało poważnie”. Zapytaliśmy rzecznika prasowego kołobrzeskiego magistratu, Michała Kujaczyńskiego, kto z Urzędu Miasta naciskał na MKP Kotwica, żeby odbyła się gra w Pucharze Polski. Zdziwiony Kujaczyński, po sprawdzeniu odpowiedział, że nikt. Władze tym faktem się nie interesowały.

Kolejny złoty cytat ze Skórzewskiego: „ktoś powie - ale kontrole z miasta nic nie wykazały. Cóż, czemu styczniowe kontrole z miasta nic nie wykazały (i nie zostały szczegółowo opisane przez urząd)? To już temat na zupełnie inne opowiadanie. Wiem w tym temacie za mało, zresztą słyszałem, że jak opiszę powiązania Dzika z miastem, to „ktoś połamie mi nogi”, więc na razie napiszę tylko, że powiązania są tak silne, iż te kontrole po prostu nie mogły nic wykazać”. Sprawdzamy kolejne wynurzenia młodego pisarza kopania piłki, który obawia się już o swoje nogi, bo pisze o Dziku. Skórzewski nie rozumie, że pomiędzy Dzikiem a miastem reprezentowanym przez Annę Mieczkowską nie ma chemii. I gdyby Mieczkowska mogła, to nie tylko, że kasy MKP Kotwica Kołobrzeg by nie dała, to pewnie i zmieniłaby chętnie zarząd. Powody są nie polityczne, ale biznesowe i wynikają z modelu biznesowego obranego przez Adama Dzika. Ale Skórzewski nie ma o tym pojęcia, a jeśli ma, to nie pisze. Pytanie tylko dlaczego, skoro już chce zasłużyć na to łamanie nóg. Nasz portal o tym pisał. Komentowaliśmy to także z Piotrem Rybczyńskim w „Wyjętych spod prawa” także na antenie Radia Kołobrzeg. I żyjemy. Nie jest prawdą, jak pisze Skórzewski, że kontrole nie mogły nic wykazać. Urząd Miasta Kołobrzeg, być może pisarz z „Ligowca” o tym nie wie, nie jest uprawniony do kontroli MKP Kotwica Kołobrzeg. Do kontroli stowarzyszeń uprawniony jest sąd i ewentualnie właściwy terytorialnie starosta, nie zapominając, że stowarzyszenie ma komisję rewizyjną. Dlaczego więc do stowarzyszenia weszła kontrola z magistratu? To wynika z przepisów ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie, a także z podpisanej umowy pomiędzy stowarzyszeniem a gminą miejską. Chodzi o dotację dla stowarzyszenia. I tylko w tym zakresie miasto mogło kontrolować MKP Kotwica Kołobrzeg. Dlaczego styczniowe kontrole nic nie wykazały? A dlaczego nie zostały szczegółowo opisane, jak to nazwał Skórzewski? Bo gdyby nasz bohater od pisania o kopaniu piłki to sprawdził, to by się dowiedział, że… ta kontrola nadal trwa. Wydłużyła ją epidemia. Potwierdził nam to Sławomir Dassow, kierownik Biura Audytu i Kontroli Urzędu Miasta Kołobrzeg.

Niesprawdzone informacje, kłamstwa, manipulacje i oskarżenia wyssane z palca. Tak to wygląda na „Ligowcu”, który stawia zarzuty, sam będąc formalnie na bakier z prawem. Oczywiście, sytuacja w Kotwicy do najlepszych nie należy, ale przestępstw też nikt tam nie popełnia. Pan Skórzewski, skoro już to insynuuje, mógłby wybrać „memory five” i zawiadomić prokuraturę, ale musiałby jeszcze pokazać dowody. Natomiast widać taka sytuacja odpowiada większości członków MKP Kotwica Kołobrzeg, którzy zarządu nie zmieniają. Stowarzyszenia są w Polsce niezależne. Co najwyżej, można nie dawać im pieniędzy publicznych, albo zmienić formułę organizacyjną rozgrywek na poziomie III ligi, co jest raczej niemożliwe. May więc nie tylko żenujący poziom klubowy, ale także i tych, którzy „fachowo” o tym piszą, bo się podobno znają. Redakcja „Ligowca” do tej pory nie odpowiedziała na uprzejmą prośbę o podanie danych redakcji…

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama