Overcast Clouds

20°C

Kołobrzeg

19 maja 2022    |    Imieniny: Mikołaj, Piotr, Urban
19 maja 2022    
    Imieniny: Mikołaj, Piotr, Urban

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic


PDK: analiza hucznego rozpaduŁączyło ich podobno wszystko. Dziś okazuje się również, że dzieliło ich więcej, niż w radości zwycięstwa chcieli mówić. Podziały w PDK był widoczne od samego początku. Silna była idea, która słabła z miesiąca na miesiąc. Bo władza zużywa.


Porozumienie Dla Kołobrzegu miało być lekiem na całe zło Platformy. W kręgach prawicowych przedstawiano to jako jedyne i najlepsze rozwiązanie dla miasta. Ponieważ jednak w wyborach prezydenckich do szczęścia zabrakło kilkuset głosów, plany trzeba było zmienić. Tak powstał ciekawy układ, w którym dotychczasowi konkurenci mieli niezbędną większość 11 głosów do kontroli prezydenta. Doszło do sytuacji, w której z jednej strony Platforma prezydenta nie broniła, z drugiej strony, Janusz Gromek świetnie dogadywał się z PDK i do niczego partii nie potrzebował.

PDK nie rozbiły pokusy władzy: pieniądze, stanowiska, obietnice, ani miejsce na złotych krzesłach. I choć już w kampanii wyborczej PO naśmiewała się z Dymeckiej, twierdząc, że będzie marionetką grupy osób sprawujących władzę, ta zapewniała, że tak nie będzie. I jak widać - słowa dotrzymała. Czy wyjdzie to jej na zdrowie, czas pokaże. Oczywiście, Dymecka wskazuje, że atmosfera w klubie była już tak trująca, że dłużej tego nie dało się kontynuować. Bieńkowski i Kalinowski wskazują jednak coś innego: że sprawa rozbiła się o to, kto ma być kandydatem na prezydenta w kolejnych wyborach. Tylko polityk naiwny oczekiwałby, że kandydatem będzie ktoś inny, niż lider danego ugrupowania. Nie zapominajmy, że to Wiolettę Dymecką poparło kilka tysięcy kołobrzeżan, a więc sprawdzono ją w ogniu wyborczym. I to Dymecka była przedstawiana jako lider i zwornik PDK, o czym jasno świadczą konferencje PiS czy samego PDK. Kiedy więc okłamywano kołobrzeżan: dziś, czy wtedy, gdy padały te słowa? Z czego więc chciał przesłuchiwać ją Henryk Bieńkowski - o czym mówił w swojej wypowiedzi w TKK? Nie zna poglądów Dymeckiej czy Kalinowskiego? Program wyborczy chciał dostać? Tylko po co, skoro program kształtował organ polityczny PDK? I po wtóre, jak wyglądałyby przesłuchania Cezarego Kalinowskiego? Miałby zaśpiewać czy zatańczyć, a może bałwanka ulepić przy swoim klimatyzatorze, bo są dodatkowe punkty do uzyskania za innowacje? Wioletta Dymecka, do tej pory była przedstawiana jako osoba neutralna, akceptowalna przez niemal wszystkie środowiska ustawione w kontrze do PO i Janusza Gromka.

Powstaje więc pytanie: czy lider się zużył, czy stał się już na tyle niesterowalny, że przestał być atrakcyjny dla pewnych środowisk? W polityce, kierowanie z tylnego fotela jest niebywale wygodne. Ile spraw można rozwiązać cudzymi rękami, samemu się nie brudząc, o schylaniu po mydło nie wspominając. Wioletta Dymecka nie była idealną przewodniczącą Rady Miasta. Jej doświadczenie samorządowe jest małe i choć rośnie z każdym miesiącem, to jednak wiele spraw jest dla niej nowa. Taki zawodnik jest łatwy do tego, aby próbować nim sterować. Wydaje się, że dla Henryka Bieńkowskiego i Cezarego Kalinowskiego, ludzi, którzy na samorządzie zjedli zęby, sprawa jest idealna. Nie dziwi więc, że to Kalinowski został szefem klubu, a Bieńkowski wiceprzewodniczącym rady. Do prezydium dołączył również były prezydent i poseł - Bogdan Błaszczyk. On również ma swoje doświadczenie i wizje, które przekazywał klubowej koleżance. Powstaje jednak pytanie: kto zagrzewał Dymecką do walki z przeciwnikami prawicy, do uderzania w Gromka, do nawet - bywa - uderzania w urzędników? Czyż widownia miejscami nie klaskała z radości? Nie ma sensu sprawdzać, jak często z drogi błędu wyprowadzano Dymecką.

Skoro Dymecka nie była idealna, to dlaczego nie wymieniono jej na lepszy model? Wyjścia są dwa: nie było lepszego modelu lub inni uważali się za równie dobry model. Ale pozostawały też kwestie wizerunkowe. PDK, niemalże pomnik kołobrzeskiej demokracji, nie mógł ot tak sobie zmienić swojej twarzy. Dlatego wszystkie wstrząsy i uderzenia powodowały, że pęknięcia na spiżu stawały się coraz szersze, ale nie miejscowo, lecz na całości monumentu. Próbowano je czymś wypełnić, ukrywać szpary. Ale jak długo może to tak trwać? Od momentu udzielenia absolutorium Januszowi Gromkowi, obserwujemy powolną, roczną degradację PDK. Liderka organizacji wskazała drogę, którą uznała z większością klubu za słuszną w drodze do odsunięcia Janusza Gromka od władzy. I był to wybór dobry, ale stanowiący długą drogę. Widać nie spodobał się on Cezaremu Kalinowskiemu czy Henrykowi Bieńkowskiemu. Ten ostatni miał po raz pierwszy i nie ostatni rezygnować z PDK, choć sam przeciwko Gromkowi nie opowiedział się w głosowaniu nad absolutorium. Bieńkowski bez PDK niewiele by zdziałał, PDK bez Bieńkowskiego musiałoby sztukować głosy. Rozsądek podpowiadał, by trzymać się w kupie. Dziennikarze nie zadawali trudnych pytań, zlikwidowano konferencje, na których można by o coś zapytać, jak chociażby jak wygląda realizacja programu, albo dlaczego tego programu się nie realizuje, wręcz przeciwnie, łamie się jego ustalenia. Wydawało się, że system jest szczelny, można dalej trwać hermetycznie, a odór rozkładu nie wydostawał się na zewnątrz.

Gdy ktoś twierdzi, że jest samorządowcem, a nie politykiem, opowiada bajki wyborcom na dobranoc, co zresztą jest właściwe dla niemal każdego polityka. Gatunek samorządowców wyginął zanim powstał, wraz z powstaniem samorządu terytorialnego w Polsce. Odkąd ludzie mogą wybrać każdego, musi on mieć politykę, żeby kupić głosy wyborców, czymkolwiek "to coś" będzie. Samorządowiec winien realizować interesy samorządu w jak najlepszym jego interesie, a nie tylko wyborców. Dlatego też, samorządowcy co pewien czas muszą spojrzeć do przodu, aby spróbować przewidzieć, co czeka ich podczas kolejnych wyborów. Temat kandydata na prezydenta w PDK pojawił się tylko w jednym miejscu: gdy SLD zapowiedziało, że popiera Wiolettę Dymecką. Upłynęło trochę czasu, kariery polityczne porobili jedni czy drudzy działacze PDK, jak Krzysztof Plewko. Inni szukali poparcia tu i tam, jak Cezary Kalinowski. Sondowanie społeczeństwa nie jest niczym złym. Gorzej, jak to powiedzieć swojej koleżance. Jak tu wybrać, żebym został wybrany ja? Wiemy, jak to robią politycy. Ale jak to zrobić, gdy nie jest się liderem?

W PDK znaleziono jednak furtkę. Porozumienie (przeczytaj), zawarto tylko na wybory w 2014 roku. Dlaczego nie ma innego porozumienia? Bo nie było potrzebne. Wszyscy znali swoje role i zadania do wykonania. Nikt nie kwestionował liderki Wioletty Dymeckiej. Nikt nie kwestionował tego, że jest ona de facto nieformalnym kandydatem na prezydenta. Ale tak było do czasu głosowania nad absolutorium, gdy Dymecka pokazała, że jest kimś więcej, niż koleżanką swoich kolegów. Od tego momentu pojawia się pytanie, jak dokonać zmiany, oczywiście dobrej zmiany w wydaniu kołobrzeskim. Henryk Bieńkowski nie ma szans na to, aby zostać prezydentem. Ale szanse ma Cezary Kalinowski. Mógł startować już w 2014 roku, nawet konkurować z Dymecką. Ale pomiędzy móc a chcieć, jest różnica. Jest Krzysztof Plewko, który zawsze może stać się protezą PiS, bo przecież nie jest członkiem tej partii, ale ewidentnie popiera dobrą zmianę. Kto wie, kto jeszcze nabierze ochoty do startu w wyborach w 2018 roku. Kandydat to taki klocek, którego dowolnie można ciosać i przesuwać z miejsca na miejsce. Wie o tym dobrze Jacek Woźniak, który z okolic PDK wyleciał tak szybko, jak poczuł, że ma rolę schylającego się po mydło do odegrania. Życie pisze różne scenariusze. Tu przypadek sprawił, że nasza kamera zarejestrowała więcej, niż powinna. Ale to tylko fragment tego, co przez szpary nie powinno się wydostawać.

Do czego więc doszło? Do zdrady? Do inkorporowania kandydata na prezydenta? Do wbicia noża w plecy czy też zamachu na liderowanie? Słuchanie polityków skupionych wokół PDK nie ma sensu. Żadne spotkanie, jedno więcej czy mniej, nic nie zmienia. A nie zmienia dlatego, że zużył się projekt. Zrobiono typową prowizorkę, nieprzystosowaną do okresu pokoju. To był projekt wojenny, który scala wokół wspólnego wroga. Po wyborach następuje rozprężenie i przygotowanie do kolejnych wyborów, szukanie sojuszników. Wniosek z tego taki, że wszyscy mieli prawo szukać sojuszników, tylko nie Dymecka. Dymecka miała obowiązek błagać o poparcie. Bieńkowski mógł składać deklaracje, że odchodzi z PDK, choć nie odchodził. Kalinowski mógł wyjść z sesji i trzasnąć drzwiami, zostawiając szefowanie klubowi. Wcześniej, Kuś mógł zrezygnować i oddać klub na pastwę medialnego chaosu.

Tak narodził się mit rozpadu PDK. W Polsce, jak to się przyjęło, wszystko rozbija się o brzozę. Tu jednak sprawy poszły nieco dalej, pancerne PDK wyrżnęło dosłownie orła o kandydata. Jest to zabawne o tyle, że doświadczeni politycy mierzą swoje siły przeciw sobie, nawet nie oglądając się na to, kto będzie ich przeciwnikiem. Wojna domowa. Hurrra! W imię dobra mieszkańców wybijemy samych siebie.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama