Overcast Clouds

9°C

Kołobrzeg

19 kwietnia 2024    |    Imieniny: Adolf, Leon, Tymon
19 kwietnia 2024    
    Imieniny: Adolf, Leon, Tymon

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

IPN a teczki TW "Bolek"Z ławy obrońcy i kibica (53)... Pan doktor Robert Dziemba w felietonie „Co ty zrobiłeś, żeby obalić komunizm?” napisał, iż nie pochwala działań Instytutu Pamięci Narodowej i wyjaśnił dlaczego. Nie mogę zaaprobować tych poglądów, bowiem wypływają one z mylnych przesłanek.


Zdjęcie, którym sygnuję moje felietony zostało wykonane w archiwum IPN w Szczecinie. Regularnie co najmniej dwa razy w miesiącu od jedenastu lat odwiedzam Oddział IPN w Gdańsku i Szczecinie. Jak łatwo policzyć było tych wizyt ponad 250. Znam więc bardzo dobrze praktykę udostępniania danych archiwalnych i prowadzonych przez IPN badań naukowych. Uczestniczę również w wielu konferencjach naukowych, a najbliższa odbędzie się w Kołobrzegu 8-9 kwietnia 2016 roku pod tytułem „Kołobrzeg w siedemdziesięcioleciu – od niemieckiej przeszłości do polskiej tożsamości 1945–2015”, na której wygłoszę referat „Metody i środki zwalczania przeciwników reżimu komunistycznego w Kołobrzegu w latach 80. XX wieku”. W sprawie teczek TW „BOLEK” IPN jako Instytucja zachowała się poprawnie, choć można wybrzydzać i pytać dlaczego przeszukań u Kiszczaka i Jaruzelskiego nie dokonano już wiele lat wcześniej.

Odnośnie udostępnienia dwóch teczek TW „Bolek” pan doktor Robert Dziemba napisał:
Nie pochwalam działań Instytutu Pamięci Narodowej. Rzucanie teczkami mediom, zamiast metodologiczne badanie zbioru, to kompromitacja i robienie z domu polskiej pamięci innego domu, którego nazwy pozwolę sobie w tym miejscu oszczędzić. Historycy doskonale wiedzą, jak trudna jest problematyka teczek, jak złożone jest badanie ich zawartości. Opracowywanie tych danych w oderwaniu od otoczenia historycznego i biograficznego to głupota, ale właśnie jesteśmy jej świadkami”.
Co do „rzucania teczkami mediom”:
1.    Działania IPN reguluje ustawa z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Z ustawy tej wynika, iż IPN ma niezależne od siebie obowiązki i uprawnienia w zakresie:
a.    archiwizacji  i udostępniania dokumentów, które są realizowane przez Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów i oddziałowe odpowiedniki tego Biura;
b.    edukacji publicznej, na co składają się wystawy, wydawnictwa, odczyty, a także badania naukowe realizowane przez Biuro Edukacji Publicznej i oddziałowe odpowiedniki;
c.    prowadzenia postępowań karnych przez prokuratorów w ramach Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu;
d.    w zakresie lustracji przez Biuro Lustracyjne, które w tej sprawie pozostaje jeszcze na uboczu.

2.    Ustawa o IPN w sposób szczególny reguluje co w rozumieniu tej ustawy jest dokumentem. Według definicji z art. 7 cytowanej ustawy dokumentami są „wszelkie nośniki informacji, niezależnie od formy przechowywania informacji, w tym w szczególności: akta, kartoteki, rejestry, pliki komputerowe, pisma, mapy, plany, filmy i inne nośniki obrazu, nośniki dźwięku i wszelkich innych form zapisu, a także kopie, odpisy i inne duplikaty tych nośników informacji”.
Prawnik od razu zauważy, że jest to definicja dokumentu odmienna od dokumentu w rozumieniu Kodeksu karnego bądź cywilnego. Na przykład według norm cywilnych za dokument nie może być uznawany niepoświadczony odpis bądź kopia, a ustawa o IPN traktuje je jako dokumenty. W świetle ustawy o IPN dokumentem mogą więc być również tzw. fałszywki, tj. dokumenty sfałszowane, przerobione bądź podrobione.  

3.    Ustawa o IPN reguluje również kwestię udostępniania dokumentów (według przytoczonej powyżej definicji) naukowcom, dziennikarzom oraz szeregu innym osobom, przy czym procedura ubiegania naukowców i dziennikarzy o udostępnienie dokumentów ze zbioru archiwalnego jest co do zasady taka sama. Wymagane jest złożenie wniosku przez dziennikarza bądź naukowca i wówczas zgodnie z art. 36 ust. 4a dokumenty zgromadzone w IPN, których sygnatury są znane i których odnalezienie nie wymaga dodatkowych kwerend, udostępnia się w terminie (najpóźniej) 7 dni od dnia złożenia wniosku.

4.    Skoro więc teczka pracy i personalna znalazła się w archiwum IPN, to wówczas Biuro Archiwizacji i Udostępniania po złożeniu wniosku przez dziennikarzy i naukowców miało ustawowy obowiązek niezwłocznie najpóźniej w ciągu 7 dni udostępnić je dziennikarzom i naukowcom po uprzednim złożeniu wniosku i wydaniu decyzji administracyjnej.
Użyte przez Pana sformułowanie „rzucanie teczkami mediom” nie uwzględnia okoliczności, że IPN miał ustawowy obowiązek udostępnienia wszystkim dziennikarzom, którzy złożyli wniosek dokumentów zgromadzonych w teczkach. Prezes IPN ani żaden z pracowników tej instytucji nie miał prawa zabronić wglądu do dokumentów zgromadzonych w archiwum. Złamaniem prawa byłaby odmowa wykonania obowiązków wynikających wprost z ustawy i zakazanie dziennikarzom wglądu do dokumentów.

Co do „rzucania teczkami mediom zamiast metodologicznego badania zbiorów”:
1.    w cytowanym zwrocie istotne znaczenie ma słowo „zamiast”. Rozumiem to w ten sposób, że IPN udostępnia teczki dziennikarzom, a powinien w pierwszej kolejności podjąć metodologiczne badania zbiorów. Proszę pamiętać, że Prezes IPN nie może podejmować decyzji sprzecznych z ustawą o IPN. Powyżej wyjaśniłem dlaczego IPN był zobowiązany udostępnić dokumenty dziennikarzom. Napisałem też, że poszczególne piony, w tym również edukacji publicznej zajmującej się badaniami naukowymi działają niezależnie od siebie i w sposób równoległy. Tak więc niezależnie od obowiązku udostępnienia zbiorów archiwalnych dziennikarzom, istnieje obowiązek udostępnienia zbiorów archiwalnych naukowcom, w tym również zatrudnionym w IPN w celu „metodologicznego badania zbiorów”.

2.    Z tego co wiem naukowcy podjęli już badania i na wynik ich prac poczekamy aż zostaną one ukończone i opublikowane. Obok naukowców zatrudnionych w IPN badania może podjąć każdy naukowiec, bo wszyscy są uprawnieni do korzystania z zasobów archiwalnych. W tym przypadku IPN pełni rolę swoistego bibliotekarza udostępniającego zbiory.

Co do „opracowywania tych danych w oderwaniu od otoczenia historycznego i biograficznego to głupota, ale właśnie jesteśmy jej świadkami”:
1.    Jak dotychczas nie nastąpiło opracowanie teczek, a jedynie zastosowano procedury przyjmowania dokumentów do zbioru archiwalnego.

2.    IPN przyjmując dokumenty (teczki TW „BOLEK”) do zbiorów archiwalnych miał jedynie obowiązek stwierdzenia, czy są to dokumenty w rozumieniu art. 7 ustawy o IPN co oznaczało, że nie miał obowiązku badania ich prawdziwości, bowiem dokumentami mogą być również dokumenty sfałszowane. Na przykład w aktach dotyczących Mieszkowskiego aż roi się od dokumentów ewidentnie nieprawdziwych i nie stanowi to przeszkody, aby były archiwizowane i udostępniane. Wystarczające było więc jedynie oświadczenie archiwisty, że dokumenty kwalifikują się do zbiorów archiwalnych. Archiwiści wykonują zazwyczaj następujące czynności:
a.    ustalają, czy dokumenty odpowiadają zakresowi działalności archiwalnej określonej w art. 25, art. 26, art. 27, art. 28, art. 29 ustawy. Jedynym z takich kryteriów jest, aby dokument ukazywał fakty i okoliczności dotyczące losów Narodu Polskiego w latach 1939-1990. Teczki TW „BOLEK” spełniają te kryterium;
b.    numerują zbiór nadając liczby porządkowe poszczególnym kartom po wcześniejszym „dołożeniu z przodu” karty tytułowej oraz kart służącej do różnych wpisów, na przykład kto korzystał ze zbioru i co do wykonanych fotokopii, kserokopii, itp.;
c.    nadają numer archiwalny i opisują co zbiór zawiera, kogo dotyczy i wprowadzają te dane do systemu;
d.    w celu udostępniania wykonują digitalizację lub wytwarzają kopie papierowe.
W przypadku teczek TW „BOLEK” powyższe czynności zajęły kilka dni i IPN po tym niezbędnym czasie był zobowiązany niezwłocznie udostępnić zbiory. Należy podkreślić, że każda osoba korzystająca ze zbiorów archiwalnych jest pouczana, że zgodnie z art. 36 ust. 5 podmioty, które złożyły wniosek i którym dokumenty zostały udostępnione ponoszą odpowiedzialność prawną za sposób ich wykorzystania. Jeśli więc dziennikarz w oparciu o udostępnione dokumenty pisze bzdury lub nieprawdę to za to co napisze odpowiedzialność ponosi on sam, a nie Instytut, który je udostępnia. Dodać należy, że udostępnianie następuje w drodze postępowania administracyjnego, a tym samym każda odmowa wymaga uzasadnienia i może być zaskarżona w trybie administracyjnym.

3.    Niezależnie od badań naukowych, jak wynika z informacji podanej publicznie, Lech Wałęsa zakwestionował prawdziwość niektórych dokumentów i dlatego Prokuratorzy z  Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu podjęli śledztwo w celu ustalenia, czy istotnie dokumenty w teczkach TW „BOLEK” są prawdziwe czy też sfałszowane. Prokuratorzy mają instrumenty prawne przy pomocy których mogą zlecić biegłym z zakresu porównania pisma ręcznego, porównania pisma maszynowego (wzory czcionek maszyn do pisania używanych przez esbeków były rejestrowane) bądź też biegłym z zakresu papiernictwa dla ustalenia okresu wyprodukowania papieru użytego do wytworzenia dokumentów. Prokuratorzy mają szereg innych prawnych możliwości prowadzenia śledztwa, jak na przykład mogą przesłuchiwać świadków z pouczeniem ich o odpowiedzialności karnej (nie mogą tego robić naukowcy).

Ponadto prokuratorzy prowadzą śledztwo w kierunku możliwości popełnienia przestępstwa z art. 54 ustawy o IPN, który stwierdza, że każdy, kto nie będąc do tego uprawnionym, dokumenty lub zapis informacji, podlegające przekazaniu Instytutowi Pamięci na podstawie art. 25 i 28 ust. 1 lub znajdujące się w archiwum Instytutu, niszczy, ukrywa, uszkadza, usuwa lub zmienia ich zapis, w inny sposób udaremnia lub znacznie utrudnia uprawnionej osobie lub instytucji zapoznanie się z nimi albo zakłóca lub uniemożliwia automatyczne gromadzenie lub przekazywanie takich informacji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Tej samej karze podlega ten, kto będąc w posiadaniu dokumentów lub zapisu informacji podlegających przekazaniu Instytutowi Pamięci na podstawie wymienionej w ust. 1, uchyla się od ich przekazania, utrudnia przekazanie lub je udaremnia. Jak można się domyśleć potencjalne zarzuty mogą być postawione starszej pani, o której Gontarczyk napisał, że  cechuje ją stonowana inteligencja.

Podsumowując powyższą prezentację obowiązującej ustawy o IPN Pana ocena tej Instytucji (IPN) jako „kompromitacja i robienie z domu pamięci innego domu, którego nazwy pozwolę sobie w tym miejscu oszczędzić” jest wysoce niesprawiedliwa i krzywdząca.

W całej sprawie dotyczącej teczek TW „BOLEK” bulwersują mnie dwie kwestie:
1.    Informacja, że film dokumentalny TW Bolek według scenariusza i reżyserii Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka wyprodukowany w 2008 roku stał się typowym „półkownikiem”, gdyż żadna z telewizji nie chciała go wyświetlić. Nastąpiło to po raz pierwszy dopiero w lutym 2016 roku. Film ten jest bardzo wyważony, gdyż Gontarczyk i Cenckiewicz opowiadają o swoich badaniach naukowych dotyczących Wałęsy i jak powstała ich książka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Bulwersuje mnie, dlaczego żadna z telewizji przez osiem lat nie chciała tego filmu dokumentalnego pokazać. Cenckiewicz i Gontarczyk musieli zmagać się z ogromną krytyką głównie ze strony ludzi, którzy nie przeczytali ich książki i nie mogli nawet zobaczyć filmu. Podkreślić należy, że Wałęsa nigdy nie zdecydował się, aby skierować sprawę do Sądu przeciwko Cenckiewiczowi i Gontarczykowi, co wydaje się być znamienne.

2.    Zajadły atak na Pawła Zyzaka za jego pracę magisterską opublikowaną w 2009 roku pod tytułem „Lech Wałęsa – idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy „Solidarności” do 1988 roku”. Wszyscy przeciwnicy tej pracy pomijali okoliczność najbardziej istotną, tj. jej treść. Student Paweł Zyzak zebrał oficjalne wypowiedzi Lecha Wałęsy i zgrupował tematycznie zestawiając je ze sobą. Okazało się, że w tej samej sprawie Lech Wałęsa za każdym razem wygłaszał diametralnie odmienne stanowisko najczęściej wzajemnie sprzeczne i ich skumulowanie wykazywało jasno, że nie jest to żaden mąż stanu, ale zwykły fantasta, który plecie coś od rzeczy. Również i w tym przypadku Lech Wałęsa nie podał Zyzaka do Sądu, a uczyniła to jedynie jego córka, która sprawę przegrała. Nie przeszkodziło to obrońcom dobrego imienia Lecha Wałęsy doprowadzić do wyrzucenia młodego naukowca z pracy. O podobnych przypadkach w Kołobrzegu, ale z lat 80. będę mówił w przywołanym na wstępie referacie.

Szanowny Panie Robercie, mam nadzieję, że przyjmie Pan moje uwagi ze zrozumieniem uznając za naturalne prawo do rzeczowej wymiany poglądów. Przede wszystkim uważam, że Czytelnikom w pierwszej kolejności należy się przekazanie solidnej wiedzy i dopiero później można wygłaszać opinie. Z ubolewaniem stwierdzam, że nasze media nie przedstawiają faktów, ale jedynie opinie.

Adwokat Edward Stępień

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama